„Nieuleczalni” – wstęp

- autor: astromaria

Oglądam na Zone Reality, z ołówkiem w ręku, serię „Nieuleczalni”, o ludziach, którzy wyszli cało z chorób uznawanych przez oficjalną medycynę alopatyczną za nieuleczalne. Większość to pacjenci onkologiczni, ale nie wszyscy. Początkowo, przerażeni diagnozą, grzecznie poddają się leczeniu onkologicznemu, lecz gdy ich stan zdrowia nie tylko się nie polepsza, ale wręcz dramatycznie pogarsza, postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce. Większość dochodzi do wniosku, że wolą umrzeć na raka, niż z powodu terapii, która powoduje wyjątkowo nieprzyjemne skutki uboczne i pozbawia chęci (takiego) życia. Samodzielne poszukiwania stają się początkiem wielkiej, duchowej przemiany. Większość odkrywa, że prawdziwie uzdrawiająca siła kryje się w naturze i w ludzkiej duszy, a nie w toksycznej chemii czy zabójczym promieniowaniu bomby kobaltowej.

W kolejnych odcinkach będę opisywać najbardziej spektakularne moim zdaniem przypadki uzdrowień.

A tymczasem, tytułem wstępu, tekst pochodzący ze strony firmy VOL MAR, w której można nabyć ESSIAC, jeden z najważniejszych leków ziołowych, skutecznie leczących raka. O wspomnianych w poniższym artykule ESSIAC®, 714X, dr Gastonie Naessens oraz uzdrawiających dietach napiszę więcej w następnych odcinkach, zapraszam!

——————————————-

WYGRYWAJĄC ZE ŚMIERCIĄ

Rak Johna Serymeour’a był nieuleczalny do czasu wypróbowania przez niego ziołowego preparatu o nazwie ESSIAC. Zadziwiające jak to ozdrowienia zmuszają lekarzy do innego spojrzenia na tzw. terapię alternatywną.

POWRÓT ZNAD KRAWĘDZI.

Uratowani przez medycynę alternatywną chorzy na raka zmuszają lekarzy do coraz głębszych przemyśleń.

Jeszcze rok temu John Serymeour był człowiekiem, którego dni wydawały się być policzone. Ten od lat związany z Calgary biznesmen osiągnął w życiu praktycznie wszystko, oprócz jednego – przegrał 10-letnią walkę z rakiem prostaty. Konwencjonalne metody leczenia , tj. chemioterapia i naświetlanie nie dały żadnego rezultatu – lekarze poddali się.

Po raz pierwszy w życiu John Serymgmeour został inwalidą – przykuty do wózka, z ledwością poruszał nogami, całkowicie uzależniony od całodobowej opieki. Gdy pogodzono się już z faktem, że są to jego ostatnie dni, John Serymgeour dowiedział się o ziołowej herbacie, traktowanej przez większość onkologów jako „znachorstwo”. John zaczął ją pić, i pije dwa razy dziennie przez ostatni rok. Dziś, mając 79 lat, uwolniony od wózka, gra dwa razy w tygodniu w golfa. Badania krwi wskazują niski współczynnik komórek raka. John Serymgeour uważa, że swoje długie życie całkowicie zawdzięcza ziołowej herbacie ESSIAC®.

Dwa lata temu u Gaetano Montani stwierdzono raka płuc. Lekarze założyli, że nawet przy bardzo agresywnej terapii konwencjonalnej jego szanse przeżycia wynoszą maksimum sześć miesięcy. „Powiedziano nam, że jest to najbardziej złośliwy, nie dający się zoperować typ raka” – twierdzi żona Gaetano, Carolyn. „Szanse mojego męża były wyjątkowo małe – oprócz licznych oparzeń odniesionych w czasie pożaru, przeżył dwa ataki serca, operację serca, wylew krwi do mózgu oraz operację usunięcia kamieni żółciowych”.

Najmłodsza córka państwa Gaetano przyniosła do domu opakowanie ESSIAC®. Ponieważ specjaliści tylko bezsilnie wzruszali ramionami, Montani zaczął pić zioła. Podobnie jak John Serymgeour, Montani pił ESSIAC®codziennie. Po pewnym czasie, twierdzi pani Geatano, rak po prostu zniknął.

Mimo, że rak wciąż zbiera ponure żniwo na świecie, coraz częściej słyszymy o ludziach, którym udało się wyleczyć z jego najbardziej złośliwych form, nierzadko właśnie dzięki alternatywnym terapiom jak ESSIAC®. Ich naukowe podstawy często pozostają niepewne – niektóre są całkowicie nieznane, lub tylko w minimalnym stopniu, inne bardziej obiecujące, albo zupełnie zdyskredytowane przez medycynę konwencjonalną. Mimo tych kontrowersji Kanadyjczycy, jak wszyscy ludzie na świecie, gorliwie próbują wszystkiego, co daje jakąś nadzieję w walce z tą zazwyczaj śmiertelną chorobą. Przewiduje się, że w 2000 roku przybędzie w Kanadzie ponad 130 tys. nowych przypadków raka – 65 tys. prawdopodobnie umrze. Wyrywkowe badania pacjentek z rakiem piersi w prowincji Ontario, opublikowane w Jurnal Of Clinical Onkology wykazał, że 67% korzystało z medycyny alternatywnej. Ocenia się, że Amerykanie wydają 27 miliardów dolarów rocznie na alternatywne środki leczenia raka, takie jak całkowitą zmianę diety, zieloną herbatę, chrząstkę rekina w różnej formie oraz całą gamę preparatów ziołowych. Za dwa najbardziej wiarygodne środki uważa się ESSIAC® oraz związek pod nazwą 714X. Oba, co warto zaznaczyć, zostały stworzone przez Kanadyjczyków – pierwszy w 1920 roku przez pielęgniarkę, drugi w latach 70-tych przez wykluczonego z zawodu lekarza z prowincji Quebec.

Wielu onkologów stoi na stanowisku konieczności rygorystycznych, metodologicznych badań środków alternatywnych, jednak dla cierpiących na raka pacjentów zastrzeżenia tego typu są bardziej wyrazem pedantyczności naukowców niż ich faktycznej konieczności. Do terapii alternatywnej przyciąga głównie fakt, że jest ona bardziej łagodna niż trzy konwencjonalne metody – chirurgia, chemioterapia i radioterapia, a które ich przeciwnicy nazywają „tnij, truj i pal trio”. Nadzieja i desperacja, dodatkowo poparte wiarygodnymi wypowiedziami tych, którzy twierdzą, że zostali wyleczeni powodują, że medycyna alternatywna ma wprost nieodpartą siłę przyciągania, chociaż często otoczona jest mgiełką tajemnicy, wcale nie zraża to ludzi, którzy ją stosują – uważają się za wystarczająco rozsądnych i wiedzą, co robią. John Serymgeour, na przykład, zrobił karierę na polach naftowych Alberty, w ryzykownym przemyśle nie pozbawionym fałszywych nadziei czy kosztownych pomyłek. Wiele lat temu stał się legendą, zakładając Westburne International Industries, aby po przejściu w 1986 roku na emeryturę osiedlić się na Bermudach i Nowym Jorku. Serymgeour jest również głównym patronem Vancouver’s Fraser Institute oraz jednym z właścicieli tego magazynu.Wygodne życie na emeryturze zostało brutalnie przerwane wiadomością o raku. Otrzymał ją w dzień św. Walentego 1990 roku, i od razu podjął zdecydowaną decyzję: nie podda się. Serymgeour otrzymał najlepszą z możliwych opiekę medyczną, i to dzięki niej jego PSA marker (prostate – specyfic antiegen), kluczowy miernik aktywności komórek raka w organizmie, początkowo uległ obniżeniu, jednak w ubiegłym roku rak zaatakował go z taką wściekłością, że lekarze dawali mu nikłą nadzieję na przeżycie.W ostatniej chwili, jeden z przyjaciół zapoznał go z historią kanadyjskiej pielęgniarki, która wyleczyła tysiące rzekomo nieuleczalnie chorych na raka pacjentów, stosując cztery popularne zioła. Dzisiaj marker PSA u Johna jest prawie równy zeru, a swoje szczęście, jak uważa, zawdzięcza tylko jednemu: pijąc dwie szklanki ESSIAC® dziennie. Ocenia się, że ESSIAC® jest stosowany w Ameryce Południowej przez tysiące ludzi. Żona jednego z chorych zachowała coś, co nazywa fizycznym dowodem skuteczności preparatu. U Richarda Schmidt z Toronto w 1985 roku stwierdzono raka pęcherza, po czym dokonano dziewięciu operacji w celu usunięcia guzów. W oczekiwaniu na kolejną operację Schmidt zapadł w śpiączkę i dostał zapalenia płuc połączonego z ciężką infekcją, a gdy i nerki odmówiły posłuszeństwa, podłączono go do podtrzymującego przy życiu aparatu i, krótko mówiąc, uznano za przypadek prawie beznadziejny. Zdesperowana żona pana Schmidt, Hannelore, udała się do naturopeuty, który polecił jej ESSIAC®. Po trzech tygodniach picia herbaty, Schmidt zaczął wydalać z moczem czarne fragmenty guzów oraz skóry, których 40 kawałków pani Schmidt zachowała w słoiku z roztworem formaldehydu. Następne badanie wprawiło wszystkich w totalne osłupienie: lekarze nie mogli się doszukać śladów raka u pacjenta. Richard Schmidt wyzdrowiał i cieszył się życiem przez wiele lat, krzątając się wkoło domu i pracując w ogrodzie. Mając 86 lat doznał wylewu krwi do mózgu i zmarł w spokoju, wolny od raka. „Dzięki ESSIAC® przeżył wiele dobrych, szczęśliwych lat” – wspomina pani Schmidt.

Być może podobnego zdania będzie kiedyś rodzina Luka Stevens z Południowej Afryki, chociaż jak na razie chłopak cieszy się jak najlepszym zdrowiem. Cztery lata temu, u siedemnastoletniego wówczas Luka na lewym kolanie pojawił się potężny guz, i rósł tak szybko, że zniszczył większość kości piszczelowej. W czasie operacji chirurdzy usunęli guz i odbudowali kość. Po czterech miesiącach organizm chłopca odrzucił jednak przeszczep, a rak zaatakował z jeszcze większą wściekłością, i przebijając się przez skórę (przybierając przy tym odrażający wygląd) osiągnął rozmiar ludzkiej pięści. Ojciec Luka, z zawodu chiropraktyk, powoli zaczął tracić nadzieję co do skuteczności działania onkologów, doradzających jedynie amputację oraz masową chemioterapię. Mniej więcej w tym też czasie dotarła do niego wiadomość o 714X – preparacie stworzonym przez urodzonego we Francji, a mieszkającego w Rock Forest w prowincji Quebec naukowca Gastona Naessens. 714X jest mieszanką azotu, kamfory i soli mineralnych, wstrzykiwaną do węzłów chłonnych z prawej strony pachwiny. Oddziałując na układ limfatyczny oraz dostarczając azotu do komórek, 714X, według opinii jego twórcy, wspomaga naturalny system obronny organizmu.

77 letni Dr Naessens twierdzi również, że skonstruował rewolucyjny mikroskop, nazwany przez niego somatoskopem, pozwalający na unikalną, bezprecedensową obserwację żywej krwi, i że przy jego pomocy odkrył prymitywne biologicznie jednostki, które uważa za prekursorów DNA. Naessens nazwał je somatydami, a porównując krew ludzi zdrowych i chorych zauważył, że cykl życia krwi jest wprost niesamowitym wskaźnikiem stanu, w jakim znajduje się system immunologiczny człowieka. Dr Naessens twierdzi, iż potrafi przewidzieć początek degeneracyjnej choroby do dwóch lat przed pojawieniem się jej pierwszych symptomów, co daje szansę, aby jej zapobiec np. poprzez zmianę trybu życia czy diety.

Badanie krwi Luka przy pomocy somatoskopu w sposób widoczny wykazało, że stara się ona zwalczyć drapieżne komórki nowotworowe, wobec czego niezwłocznie zastosowano 714X. Zmiany, które wkrótce nastąpiły, były błyskawiczne i wprost niesamowite: guz znikł, a zdjęcia rentgenowskie wykazały 100% regenerację kości, co z medycznego punktu widzenia było niemożliwe. 21-letni Luke Stevens jest obecnie studentem Uniwersytetu oraz członkiem drużyny wioślarskiej – uważa, że swoje wyzdrowienie zawdzięcza Dr Naessens.

Terapia alternatywna jest powodem niezliczonych kontrowersji oraz niesamowicie zawziętych dyskusji pomiędzy rywalizującymi ze sobą jej zwolennikami z jednej, a coraz bardziej podzielonym środowiskiem lekarskim z drugiej strony. Rośnie grupa lekarzy, która nie ma nic przeciwko łączeniu alternatywnych metod leczenia raka z tradycyjnymi, jeśli tylko to może pomóc pacjentowi. Jak wyjaśnia Matthew Fink, dyrektor Beth Israel Medical Center w Nowym Jorku: „Byłoby głupotą zarówno ze strony lekarzy jak szpitali ignorować coś, co w przyszłości stanie się integralną częścią naszego systemu opieki medycznej”. Już obecnie blisko jedna trzecia amerykańskich szpitali średniej wielkości (500 łóżek lub więcej) oferuje swoim pacjentom różne formy medycyny alternatywnej.

Również w Kanadzie część onkologów łączy swe siły z praktykami holistycznymi w celu wspólnych badań najbardziej popularnych preparatów ziołowych. Jednym z takich przykładów jest znajdujący się w Vancouver Tzu Chi Institute for Complementary and Altrnative Medicine, który bardzo blisko współpracuje z onkologami z Fraser Valley Cancer Centre, łączy medycynę konwencjonalną z terapią alternatywną. Tego typu współpraca pozwala na bardzo rygorystyczne badania niekonwencjonalnych metod.

W styczniu rozpoczną się również pierwsze badania kliniczne z udziałem ludzi preparatu ESSIAC® – prowadzić je będzie College of Naturopathic Medicine w Toronto.

Przed dwoma laty Kanadyjskie Stowarzyszenie do Badań nad Rakiem Piersi (Canadian Breast Cancer Rescarch Initiative) dokonało analizy dostępnych badań laboratoryjnych sześciu najbardziej popularnych terapii alternatywnych, w tym ESSIAC® oraz 714X. Okazało się, że wszystkie zioła zawarte w ESSIAC® charakteryzują się aktywnością biologiczną, mającą wpływ na budowę lub funkcje komórek, tkanek czy organów; np. wyciąg z korzenia łopianu wstrzykiwany myszom, którym zaszczepiono guzy nowotworowe, wydawał się powstrzymywać wzrost nowotworów. W raporcie Stowarzyszenia zastrzeżono, że większość dostępnych danych dotyczyła indywidualnych ziół wchodzących w skład ESSIAC®, co mogło nie oddawać w pełni ich synergicznego charakteru w przypadku pełnej mieszanki.

Zachęcające wyniki nadeszły ostatnio również dla 714X, jednakże okoliczność, w jakich zostały one „zdobyte” od prowadzącego je badacza, nasuwają pewne wątpliwości. Firma doktora Naessens, Cerbe Industries, w całości sfinansowała badania, jednak aby zachować bezstronność, zleciła ich wykonanie naukowcowi z Toronto, Dr Diane Van Alstyne, która z kolei zatrudniła pracownika prestiżowego Dana-Farber Cancer Institute w Bostonie, Dr Lili Huang, nie mówiąc jej, jaki produkt bada. Immunologiczne testy invitro wykazały, iż nieznany związek odgrywa znaczną rolę w niszczeniu komórek nowotworowych i wydaje się wzmacniać system immunologiczny, gdy jednak Dr Huang, dowiedziała się, jaki produkt bada, „zawieruszyła” gdzieś wyniki badań i aby je uzyskać, firma doktora Naessens musiała skierować sprawę na drogę sądową.

Powyższy epizod sugeruje, iż zazdrość ze strony medycyny akademickiej są jednym z czynników w wojnie, jaka toczy się pomiędzy medycyną konwencjonalną a terapią alternatywną. Dr Ralph Moss, prominentny obrońca tej ostatniej uważa, że jak długo miliardy dolarów przelewają się przez kasy gigantów farmaceutycznych oraz instytutów badawczych, tak długo medycyna konwencjonalna ma niewiele powodów, aby rzeczywiście znaleźć lek na raka, a już w ogóle, co podkreśla z wielkim cynizmem, pochodzący z powszechnie dostępnego chwastu, jakim jest łopian.

Rządowe instytucje ochrony zdrowia, występujące w roli ochrony społeczeństwa przed bezużytecznymi czy też szkodliwymi środkami, stanowią kolejną przeszkodę na drodze akceptacji terapii alternatywnych. W blisko trzydziestoletniej walce o status oficjalnego leku dla 714X, dr Naessens napotykał ciągle na złośliwość i wprost niepohamowaną odmowę ze strony władz, i mimo, że zna kilka wpływowych osób, które go popierają, był dwukrotnie aresztowany oraz karany wysoką grzywną za praktykowanie medycyny bez zezwolenia. Po tym, gdy jego troje chorych na raka pacjentów zmarło, dr Naessens został oskarżony o popełnienie błędu w sztuce lekarskiej. Uniewinniono go – chyba tylko dlatego, że zarzut prokuratora, iż to 714X był powodem śmierci pacjentów, których i tak wcześniej lekarze nie byli w stanie uratować, był wątpliwy i dziecinnie naiwny.

Do niełatwego kompromisu doszło w końcu w 1990 roku, kiedy to Ministerstwo Zdrowia Kanady zalegalizowało 714X, udostępniając go na zasadzie specjalnego programu, zezwalającego każdemu poważnie choremu pacjentowi zamówić preparat poprzez swojego lekarza, z czego jak dotychczas, skorzystało 15 tys. Kanadyjczyków.

ESSIAC® również był kiedyś w podobnej sytuacji, jednak jego producent, umiejętnie uprzedzając swoich przeciwników, zmienił status preparatu na „dietetyczny środek spożywczy”, nie powołując się na jego właściwości lecznicze; dziś ESSIAC® jest powszechnie dostępny na rynku, a jego sprzedaż osiąga miliony opakowań. Cena za 12-tygodniową kurację, zamówionego bezpośrednio u producenta, Essiac International, wynosi około 360 dolarów, natomiast 714X kosztuje 100 dolarów za 21-codziennych zastrzyków. 714X jest dostępny w 55 krajach świata.

Wielu onkologów otwarcie przyznaje, że leczenie raka konwencjonalnymi metodami po prostu nie zdaje egzaminu. Każda operacja jest bolesna i zwykle pozostawia trwałe ślady. Chemioterapia wywołuje mdłości, wymioty, jątrzące się rany, utratę apetytu, włosów oraz stopniowo obniża poziom białych ciałek krwi, zmuszając wielu pacjentów do zaniechania leczenia. Do mniej powszechnie znanych skutków ubocznych należą także nieprawidłowości występujące w układzie rozrodczym, uszkodzenia wątroby, chromosomów oraz serca. Szokujące wyniki ujawniła ankieta przeprowadzona wśród samych onkologów: 80% nigdy nie zgodziłoby się poddać metodą leczenia, które sami stosują. Przeraża również fakt, że nawroty choroby w przypadku raka są zastraszająco wysokie; nawet w przypadku amputacji nie ma gwarancji, że rak nie pojawi się w innym miejscu. Na badania związane z rakiem, nowe leki czy nowocześniejszą aparaturę do naświetleń przeznacza się astronomiczne sumy, niestety, efekty tych działań są wciąż dość ograniczone. Jeżeli tendencja wzrostu zachorowań będzie się rozwijać w obecnym tempie, to w przeciągu 10 lat liczba chorych na raka z łatwością przekroczy ilość zachorowań na serce i choroby układu krążenia. Ocenia się również, że prawdopodobieństwo zachorowań na raka wynosi jeden do trzech w przypadku kobiet oraz jeden do pięciu w przypadku mężczyzn.

Pomimo pewnych jej osiągnięć, nadal wielu onkologów pozostaje sceptycznych co do roli, jaką w walce z rakiem, jeśli w ogóle, może odegrać terapia alternatywna. Starą zasadę „Po pierwsze, nie szkodzić” tłumaczą oni na „Jeśli wątpisz, nic nie rób”. Wielu obawia się również, że terapia alternatywna to nic innego, jak sprytny sposób odseparowania chorych i ich bliskich od nich samych, czyli … utrata zarobków. W najgorszym wypadku, może oznaczać również śmierć. Historia pełna jest tragicznych przypadków; np. XIX-sto wieczny „lek”, którym ówcześnie leczono trąd okazał się później trucizną. Mieszkający w White Rock w Brytyjskiej Kolumbii Dr Lloyd Oppel z hukiem krytykuje czasopisma medyczne za to, że „zrobią wszystko, aby wydrukować artykuł na temat terapii alternatywnych”. Dr Oppel uważa, że większość z nich nie ma „żadnych podstaw naukowych, i w najlepszym przypadku oferują jedynie fałszywą nadzieję”. Nie odstrasza również fakt, że tak zwane ” cudowne środki” pojawiają się i giną z niepokojącą dokładnością, przyciągając fanatycznych wprost naśladowców, zanim w końcu zostaną zdyskredytowane.

W latach czterdziestych na czołówki gazet trafiły tzw. Antytoksyny Kocha, mniej więcej w tym samym czasie był też w modzie kreobiozon – sporządzony z końskiej krwi w połączeniu z wywołującymi choroby pleśniami. Lata 50-te przyniosły ziołowy środek Hoxsey’a, którego jeden ze składników był identyczny z ESSIAC®; letril przyciągał tysiące ludzi w latach siedemdziesiątych aby w końcu pójść w zapomnienie po utracie reputacji; w latach osiemdziesiątych na fali była terapia zwiększająca odporność organizmu. Niektórzy wciąż wierzą w skuteczność tych terapii, jednak świat medyczny jest odmiennego zdania.

Według opinii Johna Seymgeour, człowieka, który stał praktycznie nad grobem, medycyna powinna odrzucić swe skostniałe poglądy i spojrzeć na wszystko z innej strony. „Mój guz praktycznie całkowicie znikł” – twierdzi. „Mój urolog zaczął stosować ESSIAC® także u innych pacjentów. Jestem żywym dowodem, że „to” działa. Przecież jeszcze rok temu miałem nogi jak z ołowiu”. John Serymgeour wciąż jeszcze chodzi z laską, jednak jest to kwestia jego wyboru, a nie konieczności. „W Nowym Jorku spotykam się z większym respektem, chichocze”. „Ludzie, widząc mnie, otwierają przede mną drzwi”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: