Posts tagged ‘Artykuły z Nexusa’

20 maja 2017

Jod – doskonałe panaceum

- autor: astromaria

Elaine Hollingsworth

Źródło: NEXSUS LIPIEC-SIERPIEŃ 2012

Jod jest niezbędną do zachowania dobrego stanu zdrowia odżywką i skutecznym środkiem zwalczającym wiele fizycznych i psychicznych dolegliwości, a także silnym antyseptykiem, który jest od dziesięcioleci demonizowany przez medycynę i Wielką Farmę.

W roku 1980 popełniono monumentalne przestępstwo. Efekt tej zbrodni banalizuje zbrodnie wojenne Adolfa Hitlera, Józefa Stalina i George’a Busha.

To przestępstwo nadal zbiera swoje żniwo!  Jego skutki nie od razu były widoczne. Bomby nie spadły. Miasta nie zostały spustoszone. Dyktatorzy nie mobilizowali chodzących defiladowym krokiem bandytów do popełniania ich zbrodni. To nie było konieczne.

Na to, co się stało, pozwolili ogłupieni przez Wielką Farmę (przemysł farmaceutyczny) ludzie, rządy i skorumpowany system medyczny. Zastanówmy się nad skalą jednej decyzji, która zaważyła na postępującym niszczeniu zdrowia narodów. Sprawcy tego przestępstwa nie ponieśli za to żadnej kary, ponieważ populacje nie rozchorowały się nagle i ludzie nie zaczęli nagle umierać – skutki tej zbrodni wciąż się kumulują i umacniają.

Jedynymi ludźmi, którym udało się przed tym uchronić, byli członkowie prymitywnych społeczności, którzy sami hodują i przygotowują swoje jedzenie. Jesteś ofiarą, bez względu na to, jak dobrze jesteś poinformowany i jak starannie wybierasz swój pokarm i napoje – uchronienie się przed tym jest prawie niemożliwe.

Czy to stwierdzenie nie jest zbyt daleko idące?  Nie, nie jest. Zaraz zrozumiesz, jak to się stało i co można zrobić, aby chronić siebie, swoich bliskich i przyjaciół, jeśli będą cię słuchać. Większość z nich nie będzie. Tak, jest coś, co można zrobić, aby zminimalizować szkody. Nie będziesz jednak w stanie pomóc milionom fizycznie i umysłowo upośledzonych ofiar tej zbrodni.

Te ofiary przeciążają systemy medyczne i popełniają bezsensowne zbrodnie, które były nie do pomyślenia 30 lat temu.

Tylko starzy ludzie zdają sobie sprawę, jak bardzo zmienił się nasz świat. Zapytaj któregokolwiek z nich, a usłyszysz, że w czasach jego młodości ludzie byli silni i zdrowi, a choroby rzadkie.

Wszechobecny winowajca brom

Brom jest środkiem antybakteryjnym podobnym do chloru stosowanym w rolnictwie do zwalczania szkodników. To zjadliwy pestycyd, który zabija owady poprzez kontakt z nim. Kiedy jest wprowadzany do gleby, wszystko w niej umiera i pewnie zjadasz go na śniadanie.

Według słownika Webstera brom jest pierwiastkiem chemicznym, który w naturalnych warunkach jest powodującą korozję brunatnoczerwoną cieczą, która ulatnia się, tworząc drażniące błony śluzowe pary o przykrym zapachu.

W latach 1920. brom był składnikiem bardzo popularnego leku na kaca o nazwie Bromo-Seltzer. Działał tak dobrze, że znaleźć go można było w każdej apteczce. Był sprawdzonym lekarstwem na prawie wszystko, co komuś dolegało. Minęło pół wieku, zanim rozeszła się zła wiadomość o Bromo-Seltzerze, i jak to zwykle bywa, Wielkiej Farmie udało się zamieść prawdę o nim pod dywan. Wtajemniczeni byli jednak świadomi, że nadużywanie tego leku na kaca prowadziło do czegoś, co nazwano „bromomanią”. Kto nie wierzy, niech zajrzy do magazynu New England Journal of Medicine,gdzie dowie się, że między rokiem 1920 a 1960 do szpitali psychiatrycznych trafiła niepokojąco duża liczba ludzi z ostrymi objawami paranoicznych psychoz, którzy byli ofiarami spożywania bromu w postaci Bromo-Seltzera lub bromowego toniku o nazwie Miles Nervine.

Brom, bromek, bromian, bromowane, bromowany olej roślinny (BVO) -jeśli spotkasz się z takimi określeniami, unikaj produktów, które mają cokolwiek z tym wspólnego! (Dla uproszczenia w dalszej części artykułu wszystkie te środki będę nazywała ogólną nazwą brom).

Brom usunięto ostatecznie z tych toników, ale nie za sprawą dbałości rządu o zdrowie obywateli.

Wręcz przeciwnie, trzeba było wielu działań, aby dowiedzieć się, że rząd USA szprycował bromkiem pirydostygminy personel wojskowy podczas wojny w Zatoce Perskiej. Był podawany niczego nie podejrzewającym żołnierzom na wypadek użycia przez nieprzyjaciela bojowych środków  chemicznych.  Tak się złożyło, że do wojny chemicznej nie doszło, ale wystąpił za to syndrom wojny w Zatoce Perskiej. Dla nikogo nie powinno być niespodzianką, że całą tę sprawę zatuszowano, aby ukręcić jej łeb. W związku z tym nie możemy znaleźć żadnych statystyk dotyczących liczby żołnierzy i kobiet, których odesłano do domu jako nieuleczalnie chorych lub psychotyków.

W czwartym rozdziale „Excitotoxins – Deadly Chemicals Your Government is Happy for You to Eat and Drink” („Ekscytotoksyny – zabójcze chemikalia, które twój rząd chętnie daje ci jeść i pić”) mojej książki Take Control of Your Health and Escape the Sickness Industry (Weź zdrowie w swoje ręce i uwolnij się od przemysłu chorobowego) podaję inne pokrewne substancje chemiczne, które przyczyniły się do powstania syndromu wojny w Zatoce Perskiej.

Ten zabójczy „efekt uboczny” bromu był wtedy znany rządom i naukowcom równie dobrze, jak teraz. Mimo to brom jest nadal stosowany tak powszechnie, że unikanie go jest prawie niemożliwe. Brom występuje nawet w niektórych inhalatorach dla dzieci z astmą! Jeśli twój lekarz przepisał jeden z tych inhalatorów dla twojego dziecka, proponuję zapytać go, dlaczego wystawił twoje dziecko na ryzyko „zatrucia bromem”, które może skutkować schizofrenią, majaczeniem, omamami i opóźnieniem psychomotorycznym. Przepisywanie niebezpiecznego leku, kiedy prosta zmiana diety łatwo usuwa objawy astmy, jest bez wątpienia nadużyciem. Jeśli zgadzasz się ze mną, gorąco polecam zmianę lekarza, jeśli, oczywiście, uda ci się znaleźć takiego, który nie jest pod butem dilerów tej trucizny.

Jeśli ty również jesteś wystawiony na działanie bromu zawartego w żywności lub w jakimś zaufanym leku, który bierzesz od lat, prawdopodobnie będziesz cierpiał na depresję i „przyćmienie umysłu” oraz na niezdolność do koncentracji w takim stopniu, że nie będziesz zdolny do zmiany lekarza. Możesz czuć się tak otępiały i apatyczny, że nie będziesz w stanie zorientować się, co twój lekarz robi pospołu z Wielką Farmą dla twojego dziecka i większości ludzi w tak zwanych „cywilizowanych” krajach.

Łagodne z nazwy napoje bezalkoholowe

Tym, który jako pierwszy zaalarmował mnie w sprawie najgroźniejszych skutków tych wszechobecnych napojów uzależniających, których nadużywają młodzi ludzie, był dr Jorge Flechas, znany na świecie ekspert w tej dziedzinie.

I nie chodzi tu tylko o ogromną ilość cukru, aspartamu i innych niebezpiecznych substancji chemicznych, które one zawierają, bo to nic nowego.

Chodzi mianowicie o brom. Założę się, że nie wiecie, że wiele tak zwanych napojów bezalkoholowych (w języku angielskim określa się je mianem „soft drink”) jest nim faszerowanych. Ja nie wiedziałam. Kiedy dowiedziałam się o pracy dra Flechasa i zadzwoniłem do niego w Henderson w Północnej Karolinie w USA, uprzejmie poświęcił mi 30 minut swojego cennego czasu. Ta rozmowa była niezwykle uświadamiająca. Dr Flechas powiedział mi, iż odkrył, że kiedy do oleju znajdującego się w misce doda się bromu, zmieni on ciekły olej w ciało stałe.     Stanie się on tak sztywny, że wsunięta weń łyżka ani drgnie. Dzieje się tak również, kiedy mieszanina bromu i oleju znajdzie się w naszym organizmie, co prowadzi nas okrężną drogą do wyjaśnienia przyczyn współczesnej epidemii otyłości.

Jak powiedział mi dr Flechas : „Picie latami napojów gazowanych, które są faszerowane bromowanym olejem roślinnym, prowadzi do zestalenia tkanki tłuszczowej.

Nazywamy to «chorobliwą otyłością». Nasze dzieci tyją w całym kraju i nawet wykonując ćwiczenia i ograniczając dietę, nie mogą pozbyć się nadmiaru tłuszczu”. Ci młodzi ludzie są tak zdesperowani, że czasami decydują się na operację w nadziei, że uda się usunąć lub odessać ów „chorobliwy tłuszcz”.

To ogromne obciążenie dla opieki medycznej i firm zajmujących się ubezpieczeniami zdrowotnymi, od którego można byłoby się uwolnić, gdyby zamiast tych zabiegów lekarze zaproponowali tanie i proste lekarstwo w postaci unikania napojów gazowanych i zastosowali opisane poniżej antidotum.    Zapytałam dra Flechasa o bardzo popularny napój Mountain Dew. Jest to szczególnie interesujące, ponieważ naukowcy, którym ufam, twierdzą, że jest to depresant ośrodkowego układu nerwowego z powodu zawartego w nim BVO (Brominated Vegetable Oil – bromowany olej roślinny). Dr Flechas odrzekł, że „Mountain Dew nie jest jedynym napojem, który go zawiera.

Tak samo jest z Frescą i Gatorade’em oraz wieloma innymi  napojami bezalkoholowymi”. Kiedy zapytałam go, dlaczego dodają ten niebezpieczny związek chemiczny, powiedział, że pomaga on zdyspergować dodawany do napojów bezalkoholowych kwas cytrynowy nadający im smak owoców cytrusowych. (Więcej informacji o tym szkodliwym dodatku znajdziecie w czwartym rozdziale mojej książki).

Co gorsze, dr Flechas powiedział, że „BVO wywołuje psychozy i żeby zapobiec lub złagodzić ewentualne depresje dodają do napojów duże ilości kofeiny”. Inaczej mówiąc,zwalają cię z nóg i jednocześnie próbują na nie podnieść – wszystko to w jednym napoju. Dr Flechas rozpoczął krucjatę, aby położyć kres temu bezprawiu, a przynajmniej powiadomić opinię publiczną o tych szalbierstwach.

Powiedział : „Oto tworzymy rozbiegane, rozdrażnione, zalęknione dzieci, które mają problemy z prawidłowym wzrostem masy i nie wiedzą dlaczego”. Wielu takich nastolatków to jego pacjenci. Uważa on, że jeśli wykluczy się te napoje, będą mogli z łatwością pozbyć się 20 funtów (około 9 kg) rocznie, a co ważniejsze, staną się emocjonalnie „normalni”.

Według dra Flechasa najbardziej złowrogim aspektem spożywania BVO są psychiczne aberracje. „Kiedy patrzy się na to z punktu widzenia zdrowia publicznego… młodzi ludzie stają się tak paranoiczni, że… strzelają do siebie, strzelają do swoich rodziców i swoich nauczycieli… Myślimy, że musimy kierować ich do doradców… ale według mnie wystarczy usunąć z ich diety ten stymulator centralnego systemu nerwowego”. Zastanówmy się nad tym. Od roku 1980 brom jest stałym elementem naszej diety. Czy ktoś pamięta jakiekolwiek sceny morderstw z udziałem nastolatków sprzed tego roku? Nie, nie było ich wtedy. Teraz bezsensowne morderstwa i rozróby dokonywane przez nastolatków stały się podstawowym tematem telewizji śniadaniowej. Oczywiście dorośli też są pod jego wpływem, bez względu na to, jak bardzo by na siebie uważali, ponieważ nie zawsze można uciec przed szalonym nastolatkiem sąsiadów lub podekscytowanym szaleńcem na autostradzie, który daje upust swojej frustracji za pomocą swojego samochodu.Wszyscy jesteśmy potencjalnymi ofiarami.

Inni winowajcy

Brom nie jest jedynym winowajcą. Mamy również duszące zanieczyszczenia, które wielu z nas musi znosić, usta pełne fluorku sodu i zabójczej rtęci w postaci wypełnień amalgamatowych oraz sztuczne zabójcze słodziki. Jesteśmy narażeni na działanie pestycydów, dodatków do żywności, elektromagnetycznego smogu, szczepień, szokujących praktyk rolniczych, chemicznych smug rozpylanych na niebie przez samoloty, cukru, alkoholu i toksycznych leków. Rząd pozwala na to wszystko, a establishment medyczny entuzjastycznie aprobuje.

Wiele z tych czynników jest trudnych lub wręcz niemożliwych do wyeliminowania. Są jednak rzeczy, które można zrobić, aby się chronić, więc głowa do góry.

Swój ogromny wkład wniósł również Prozac i inne śmiercionośne leki przeciwdepresyjne.

Wiadomo, że wielu nastoletnich  morderców to ludzie uzależnieni, lecz ważne informacje na ten temat zawsze są szybko cenzurowane pod naciskiem reklamodawców, od których uzależnione są media. Dlaczego nastolatki trzyma się na Prozacu? Otóż w celu przeciwdziałania potężnemu emocjonalnemu jo-jo, które wywołują nafaszerowane BVO pite przez nich napoje bezalkoholowe. Czy sądzicie, że jesteście czyści? Pomyślcie jeszcze raz. Możecie chronić swoje zdrowie i nie pozwalać sobie na kontakt z którymkolwiek z wymienionych czynników ryzyka.

Czy możecie czuć się bezpiecznie, nawet jeśli unikaliście w młodości Bromo-Seltzera i udało się wam wymigać od służby wojskowej i śmiertelnie niebezpiecznych środków, jakie tam dają? Otóż nie.

I tak oto dochodzimy do wspomnianego wcześniej monumentalnego przestępstwa, które popełniono w roku 1980 przy braku jakiegokolwiek zainteresowania ze strony „psów łańcuchowych”, które są bardzo dobrze opłacane za pilnowanie naszego zdrowia.

Nasz codzienny chleb i mleko (cios poniżej pasa)

Zrujnowali nasz chleb. Stało się to po cichu i szybko (przed rokiem 1980, w niektórych państwach później, a w kilku, na szczęście, w ogóle) i z pozoru wydawało się nieszkodliwe.

To, co się stało, można ująć w czterech krótkich słowach : „żegnaj jodzie, witaj bromie”. W starych dobrych czasach, gdy jod był wykorzystywany jako odżywka do ciasta, było go mnóstwo w naszym chlebie i we wszystkich wyrobach piekarniczych. Ta ilość jodu była wystarczająca do ochrony tarczycy przed radioaktywnym jodem i różnymi jej chorobami. Jod był również obecny w naszym mleku, ponieważ zabija bakterie.

Był używany do dezynfekowania dójek krów przed dojeniem, aby je odkazić oraz do sterylizacji urządzeń wykorzystywanych w procesie udoju. Moja przyjaciółka i koleżanka Pip Rose powiedziała mi : „W naszej mleczarni używaliśmy przez lata jodu, ponieważ był idealnie antyseptyczny i tani jak barszcz. Potem, pewnego dnia, do naszych drzwi zapukał człowiek z zarządu Milk Board i zagroził, że wyrejestruje nas, jeśli nie zastąpimy jodu inną substancją chemiczną. Nie pamiętam jej nazwy, SanOge, ale śmierdziała toksycznie i była nieporównywalnie droższa od jodu. Zostaliśmy zmuszeni do jej używania w produkcji mleka przeznaczonego dla ludzi. Nie używaliśmy jej jednak na swój własny użytek, ponieważ nie chcieliśmy otruć naszych córek”. Pomnóżmy to przez miliony mleczarni na całym świecie, a okaże się, że cała ta sprawa pachnie spiskiem! Dr Donald Miller, mój amerykański kolega, powiedział : „Od 35 lat używam codziennie w chirurgii serca jodu do przygotowywania skóry pacjenta. Jest to najlepszy środek antyseptyczny do zapobiegania zakażeniom ran po zabiegu, ponieważ w ciągu 90 sekund zabija 90 procent bakterii na skórze”. Dr Miller jest profesorem kardiochirurgii Uniwersytetu w Waszyngtonie w USA i pozwolił nam opublikować na naszej stronie artykuł, który napisał na temat jodu. Jest on bardzo pouczający ( http ://www.doctorsaredangerous.com/articles/iodineforhealth.htm).

Zabójcze zamienniki (dlaczego to takie ważne?)

Jak już wspomniałam, jod jest niezbędny, ponieważ pomaga wyeliminować z organizmu toksyczne metale, szczególnie brom. Kiedy więc zastąpiono jod bromem, nie ma już sposobu na wyeliminowanie bromu. Z dnia na dzień ogromna część populacji znalazła się pod jego wpływem. Była to dużo poważniejsza szkoda od wyrządzonej przez Bromo-Seltzer, który miał wpływ jedynie na niewielką część społeczeństwa. Z kolei dodawany do napojów bromowany olej roślinny uderza tylko w tych, którzy są na tyle głupi, aby je żłopać. Ale chleb, „symbol życia”, ma wpływ na nas wszystkich. Wybitny badacz jodu, dr James Howenstine, powiedział : „Ta podmiana bromu w miejsce jodu spowodowała prawie powszechny niedobór jodu wśród Amerykanów. Terapia jodem pomaga organizmowi eliminować fluor, brom, ołów, kadm, arsen, aluminium i rtęć. Czy tę zamianę jodu na brom przeprowadzono celowo, aby zwiększyć liczbę chorych i tym samym sprzedaż farmaceutyków?” Brzmi to jak diaboliczny spisek w celach zarobkowych, który uknuła Wielka Farma, zacierając przy tym wszelkie ślady.

Jeszcze bardziej złowrogie są słowa dra Guya E. Abrahama, który twierdzi, że usunięcie jodu spowodowało „więcej nędzy i zgonów… niż obie wojny światowe razem wzięte”. Całkowicie się z tym zgadzam. W ciągu 23 lat pracy na stanowisku dyrektora Centrum Zdrowia Hipokratesa miałam okazję być świadkiem niezwykłych uzdrowień z „nieuleczalnych” chorób jedynie poprzez dodanie odrobiny jodu do diety. Ale kimże ja jestem? Nie mam dostojnie brzmiącego stopnia naukowego przed nazwiskiem. Jestem jedynie doświadczoną obserwatorką i muszę stwierdzić, że, niestety, niewielu lekarzy zwraca uwagę na to, co nazywamy „subiektywnymi” informacjami.

Dr Abraham to jednak zupełnie inna sprawa.

Jest on uważany za najbardziej kompetentnego eksperta na świecie w zakresie jodu i tarczycy. Jest profesorem endokrynologii i pionierem w oznaczaniu jodu i małych ilości hormonów w organizmie.

Otrzymał więcej nagród naukowych z tego zakresu niż ktokolwiek inny. Wyniki swoich badań opublikował w „The lodine Project” („Jodowy program”). Innymi słowy, jest wysoko cenionym ekspertem i rozsądni ludzie zwracają uwagę na jego opinie mimo dobrze zaaranżowanej fobii przed jodem, która została wypromowana przez Wielką Farmę i entuzjastycznie przyjęta przez nasz żałosny medyczny establishment.

To dlatego, jeśli zapytamy pierwszego lepszego lekarza o jod, zareaguje niechętnie i odeśle nas do nienaukowego i całkowicie zdyskredytowanego efektu Wolffa-Chaikoffa. Oczywiście nikt nie może tego udowodnić, ale naukowcy, których szanuję, uważają, że raport w sprawie tego efektu był „zainspirowany” przez dotacje Wielkiej Farmy. Twój lekarz prawdopodobnie również będzie twierdził, że cały konieczny nam jod można uzyskać z ryb. To możliwe, jeśli będzie się spożywało 20 funtów (około 9 kg) ryb dziennie wraz z całą rtęcią, którą one zawierają.

A jeśli ów lekarz twierdzi, że jodowana sól wystarcza i jod nie jest konieczny, należy zalecić mu zapoznanie się z wieloma doniesieniami naukowymi na ten temat, które pokazują, że jest inaczej. Prawdę łatwo odkryć i brzmi ona tak : jod jest „uniwersalnym lekarstwem”, które pozwala nam wszystkim być własnym lekarzem.

Co jest tym panaceum?

Tym panaceum jest roztwór Lugola (zwany też „płynem Lugola”). Zawiera on 5,0 procent jodu i 10,0 procent jodku potasu rozpuszczonych w wodzie. Dwie krople zawierają 5,0 mg jodu  i 7,5 mg jodku potasu. Płyn Lugola był używany leczniczo przez dwa wieki z niezwykłym sukcesem i jest tani. Ten środek eliminuje jednak lekarzy i Wielką Farmę. Należy pamiętać, że cieszą się oni poparciem rządów i posiedli ogromną władzę. My nie mamy praktycznie nic. Kiedy Wielka Medycyna i Wielka Farma czegoś chcą, prawie zawsze to dostają. Chcą, abyśmy wszyscy do końca życia zależeli od ich leków. Wiedzą, że kosztowne wyjazdy do lekarzy i laboratoriów oraz dożywotnie uzależnienie od ich leków może być wyeliminowane kosztem kilku centów. Niezliczonym operacjom i trwającym wiele lat chorobom można łatwo zapobiec.

Nie jest to dobra wiadomość dla lekarzy i z całą pewnością dla Wielkiej Farmy.

W końcu nie po to budowali swoje imperium, które zagrabia co roku setki miliardów dolarów, aby pozwolić, by ten naturalny pierwiastek, który jest tak ważny dla naszego zdrowia, był w użyciu.

Moi amerykańscy, brytyjscy i nowozelandzcy koledzy mówią, że płyn Lugola, który był kiedyś dostępny w każdej aptece, jest teraz niezwykle trudny do zdobycia, wręcz niemożliwy do kupienia.

W niektórych przypadkach jest on dostępny na receptę, ale trzeba dużo szczęścia, aby go dostać. Co więcej, nasz „zaprzyjaźniony chemik z sąsiedztwa” będzie prawdopodobnie zapewniał nas, że jest on toksyczny i niebezpieczny w użyciu. Wszyscy oni kłamią, bo tak kazała im myśleć Wielka Farma. Płyn Lugola nadal można kupić w niektórych aptekach w Australii, ale wygląda na to, że jego dni są policzone. Nie poddawajmy się jednak. Płyn Lugola łatwo zrobić i zawsze będzie dostępny dla ludzi, którzy łatwo się nie poddają. Radzę spróbować w Internecie. Na przykład na stronie http :// www.crohns.net/page/C/PROD/SHR1000.

Czy płyn Lugola naprawi wszystkie problemy ze zdrowiem?

Nie ma „magicznej kuli” zdolnej do zniwelowania skutków trwającego całe życie jedzenia tandetnej żywności (fast foodów), palenia papierosów, picia alkoholu, życia w ciągłym stresie i częstych interwencji medycznych. Zmiany są konieczne. Nasze ciała są niezwykle wyrozumiałe. Przyjęcie odpowiedniej diety w połączeniu z płynem Lugola może zdziałać cuda. Ale proszę wprowadzić te zmiany w życie, zanim lekarz oświadczy wam, że koniec jest już bliski! Wielu ludzi, którzy byli chorzy, mimo iż bardzo dbali o siebie, traktuje płyn Lugola jak „brakujące ogniwo”. Słyszymy to w kółko od ludzi, którzy „próbowali wszystkiego”, czasami przez całe życie, którzy nie otrzymali żadnej pomocy ani nadziei ze strony lekarzy i którym nawet na myśl nie przyszło sprawdzenie poziomu jodu w organizmie.

Czy pocisz się, czy twoja skóra pozostaje dziwnie sucha, nawet podczas wyścigów w gorącą, wilgotną pogodę? Jeśli się nie pocisz, potrzebujesz jodu bardziej niż przeciętny człowiek, ponieważ jego brak w organizmie objawia się suchą skórą, która nie jest w stanie się pocić.

To oznacza, że twoje zdrowie będzie zagrożone z powodu niezdolności do wypocenia toksyn. Jeśli tak jest, wystarczy tylko kilka dni przyjmowania płynu Lugola, aby organizm odzyskał swoją naturalną zdolność pocenia się.

Jaka jest zalecana dawka?

W swojej przedmowie do książki dra Davida Brownsteina lodine: Why You Need It, and Why You Can’t Live Without It (Jod – dlaczego potrzebujesz go i dlaczego nie da się bez niego żyć) dr Abraham napisał:

„To interesujące, że zalecana przez dawniejszych lekarzy dzienna dawka jodu niezbędna do uzupełnienia jego ilości w organizmie wynosząca od 12,5 do 37,5 mg przyjmowana w postaci roztworu Lugola dokładnie odpowiada potrzebnej organizmowi człowieka ilości jodu, którą ustalono na podstawie opracowanego niedawno testu”.

Ta ilość to równowartość wypijanych dziennie od dwóch do sześciu kropli roztworu Lugola rozpuszczonego w szklance wody. (Jedna kropla płynu Lugola zawiera 6,5 mg jodu pierwiastkowego).

Dla tych, którzy nie lubią smaku płynu Lugola, dostępna jest na receptę wersja w kapsułkach. Preparat ten nazywa się Iodoral i zawiera równowartość dwóch kropli płynu Lugola. Koszt jego stosowania to około 25 centów amerykańskich dziennie w odróżnieniu do czterech centów dziennie w przypadku płynu Lugola. Nawet dla osób, które potrzebują dwa lub nawet cztery razy więcej płynu Lugola, jest to nie lada oszczędność.

Wielka Farma mogłaby upaść lub mocno ucierpieć, gdyby wszyscy wiedzieli, że mogą pozbyć się wielu swoich kłopotów wydając cztery centy dziennie. Powiedz o tym swoim znajomym. Każdy organizm jest inny i nasze zapotrzebowanie na jod również się różni, dlatego konieczne jest prowadzenie własnych testów.

W Internecie jest wiele informacji na ten temat (patrz źródła na końcu artykułu). Dwie krople płynu Lugola w szklance wody dziennie to bezpieczna, bardzo ostrożna dawka.

W celu cofnięcia wieloletnich skutków niedoboru jodu czasami na początku potrzeba przyjmować znacznie więcej płynu Lugola. Dr Brownstein napisał w swojej książce, którą gorąco polecam: „Jod jest najbezpieczniejszym ze wszystkich pierwiastków śladowych, jest jedynym, który może być podawany bezpiecznie przez długi czas dużej liczbie chorych w dziennych dawkach przekraczających nawet 100000 razy RDA [recommended daily amount – zalecana dzienna dawka]”.

Jedna uwaga: jeśli ktoś wie, że jest uczulony na jod, co zdarza się niezwykle rzadko, niestety, nie powinien przyjmować płynu Lugola.

Jakie mogą być skutki przyjmowania płynu Lugola?

Najbardziej zadziwiająca poprawa, jaką zauważyłam, wystąpiła u ofiar wyniszczającej depresji. Widziałam ludzi zmieniających swoje życie po wielu latach „gapienia się przed siebie”, jak określali swoje dolegliwości. Wszyscy zrezygnowali z pomocy psychiatrów, którzy za odmowę przyjmowania Prozacu mieszali ich z błotem. Tymczasem jedynym, czego potrzebowali, był jod. Pewna kobieta powiedziała mi, że była ubezwłasnowolniona przez 12 lat, szukała wszędzie pomocy i wykonała wszelkie znane medycynie testy krwi. Jedynym, którego nie zrobiono, dotyczył poziomu jodu we krwi. Wydała na badania fortunę i straciła 12 lat życia. Po trzech dniach przyjmowania raz dziennie trzech kropli płynu Lugola rozpuszczonych w szklance wody, zgłosiła się do mnie i oświadczyła, że jest „nową kobietą”. Ponieważ nie chciała być uzależniona od żadnego leku, próbowała kilka razy przestać przyjmować płyn Lugola, lecz skutek był taki, że ponownie wpadała w ciężką depresję. Kiedy ostatni raz rozmawiałyśmy, powiedziała mi, że już nigdy więcej tego nie zrobi. Zauważyłam, że suplementacja jodem powoduje niemal natychmiastowe podniesienie na duchu lekko przygnębionych ludzi i czyni cuda, jeśli chodzi o łagodzenie rozdrażnienia, co może ułatwić utrzymanie związków.  Rozmawiałam nawet z ludźmi, którzy pozbyli się trwających wiele lat migren. Płyn Lugola często pomaga w przypadkach długotrwałych problemów z zaparciami i w połączeniu z chlorkiem magnezu oczyszcza organizm z bromu, jak również innych trucizn.

Od czasu usunięcia jodu z naszego pożywienia liczba zachorowań na raka potroiła się, czego przerażającym przykładem jest rak piersi. Wielu lekarzy, których prace już zbadałam, jest przekonanych, że utrzymanie wysokiego poziomu jodu to zdecydowanie najlepszy sposób zapobiegania wszelkim kłopotom związanym z piersiami. Ponadto, jeśli problem już zaistniał i nawet jeśli jest zaawansowany, jod może go rozwiązać, w przeciwieństwie do innych interwencji medycznych, które tworzą zamęt i sprzyjają rozprzestrzenianiu się komórek rakowych. Płyn Lugola może sprawić, że problemy menstruacyjne staną się jedynie złymi wspomnieniami. W rzeczywistości wszystkim „kobiecym” problemom, w tym strasznemu rakowi szyjki macicy, można zapobiec, a nawet wyleczyć je przy pomocy odpowiedniej ilości płynu Lugola.

Płyn Lugola sprawia, że ostra „mgła mózgu” (stan zmieszania i zmniejszenia poziomu jasności umysłu) ustępuje w ciągu kilku dni, przerażające niepokojące nieprawidłowe bicie serca stabilizuje się, problemy z tarczycą i nadnerczem ulegają poprawie, a niektóre ofiary choroby Addisona (niedoczynność kory nadnerczy) mogą nawet ograniczyć przyjmowanie hydrokortyzonu. Niektórzy diabetycy są w stanie zmniejszyć lub nawet przestać przyjmować insulinę. Zalecam jednak nie manipulować dawką insuliny bez porady kompetentnego lekarza.

Smarowanie płynem Lugola torbieli może spowodować ich kurczenie się, a miejsc ukąszeń owadów może zapobiec powikłaniom. Smarowanie nim starczych brodawek na skórze często sprawia, że znikają one po kilku dniach.

Kilku ekspertów od jodu donosi, że bliznowce powstają tylko u ludzi, u których poziom jodu w organizmie jest wyjątkowo niski. Aż trudno uwierzyć, że tak niezwykłą poprawę można osiągnąć z pomocą kilku kropli tego dawnego lekarstwa.

Kluczem jest myślenie o płynie Lugola nie jako o „środku zaradczym”, ale jako o środku odżywczym, który ma kluczowe znaczenie dla wszystkich aspektów naszego zdrowia. Okazuje się, że cały organizm, a nawet mózg, działa lepiej, kiedy jest karmiony jodem. Bez niego nie może rozwinąć swojego całego potencjału. Gdy ludzie nauczą się korzystać z płynu Lugola, Wielka Farma straci władzę, którą zawłaszczyła, kiedy przejęła nasze uczelnie medyczne, lekarzy i rządy. Nic dziwnego, że tak zawzięcie demonizują jod, chcąc zakazać go na zawsze. To panaceum ma potencjał wyrugowania jej z rynku. Lekarze przez 150 lat stosowali płyn Lugola z wielkim powodzeniem bez szkody dla pacjentów. Jeśli są jeszcze w stanie wrócić do stosowania naturalnych środków, znowu staną się tymi, którymi powinni być: uprzejmymi mężczyznami i kobietami, którzy przychodzą do domu, zaglądają w oczy i przepisują wypoczynek oraz bezpieczne remedia.

Czy cała medycyna jest zła?

W swoim dotychczasowym życiu poznałam wielu wspaniałych lekarzy. Wszyscy oni mają jedną wspólną cechę – mają odwagę przeciwstawiania się systemowi i zdolność samodzielnego myślenia. Żaden z nich nigdy nie odmówił rozmowy ze mną lub wysłania mi opisu prac badawczych, kiedy prosiłam ich o pomoc. Mam wielki szacunek dla tych pionierów, z których wielu ryzykuje odebranie im prawa wykonywania zawodu. Stale wisi nad nimi groźba zamknięcia im ust, a nawet zniknięcia na zawsze. Niestety, jest już za późno na uprzejmych „lekarzy rodzinnych”. W ostatnich dziesięcioleciach odeszli powoli i ostatecznie w zapomnienie. Medycyna jest uboższa o nich.

Na szczęście, jest jeszcze jedna grupa lekarzy, która znacznie się poprawiła – chirurdzy . Te niesamowite kobiety i mężczyźni są genialni w naprawie organizmów ofiar wypadków, przywracaniu wzroku niewidomym, dawaniu nadziei zdeformowanym ludziom z pomocą chirurgii plastycznej oraz łataniu ciał, które zostały naruszone tak poważnie, że nie da się ich naprawić przy pomocy jakiegokolwiek naturalnego środka. Zasługują na nasz szacunek, podobnie jak lekarze i pielęgniarki, którzy bezinteresownie znoszą niewygody i narażają się na niebezpieczeństwo, niosąc pomoc cierpiącym w odległych i niebezpiecznych zakątkach świata. Z kolei Wielka Farma i Wielka Medycyna nie zasługują na nasz szacunek, ponieważ zwalczają wszystkie naturalne środki, w tym jod.

O autorce:

Elaine Hollingsworth jest dyrektorem Centrum Zdrowia Hipokratesa na Złotym Wybrzeżu w stanie Queensland w Australii, gdzie naucza zagadnień związanych ze zdrowiem i prowadzi badania naturalnych sposobów ochrony zdrowia. Od lat 1950., kiedy była gwiazdą Hollywood i telewizji jako Sara Shane, prowadzi krucjatę w zakresie ochrony zdrowia. Jest autorką wydanej w roku 2007 książki Take Control of Your Heolth and Escope the Sickness Industry (Weź zdrowie w swoje ręce i uwolnij się od przemysłu chorobowego). Więcej informacji o niej i jej działalności można znaleźć na jej stronie internetowej zamieszczonej pod adresem

http://www.doctorsaredangerous. com. Poprzez tę stronę można zakupić  także jej książkę.

Przełożył Jerzy Florczykowski

Zalecane lektury:

• Dr E. Guy Abraham, http ://theiodineproject.webs.com

• Dr David Brownstein, http ://www.drbrownstein.com

• Dr George Flechas, http ://www.helpmythyroid.com

• Dr James Howenstine, http ://www.NewsWithViews.com

• Dr Donald W. Miller jr, http ://www.doctorsaredangerous.com/articles/iodineforhealth.htm

• Byron J. Richards,  http://www.wellnessresources.com

• Dr Bruce West, http ://www.healthalert.com


Płyn Lugola jest znowu dostępny w niektórych aptekach internetowych, ale wysyłka kosztuje więcej niż lek, dlatego lepiej zrobić go samemu w domu z wody destylowanej (może być taka z hipermarketu), jodku potasu i jodu krystalicznego. Składniki, kupione w hurtowni chemicznej lub na Allegro, należy odważyć na jubilerskiej wadze precyzyjnej (cena na Allegro ok. 20-30 zł). Przepis jest np. tutaj.

29 września 2016

Ukrywana prawda o kuchenkach mikrofalowych

- autor: astromaria

Przeprowadzone niedawno badania pokazują, że potrawy przyrządzane w kuchenkach mikrofalowych doznają molekularnych uszkodzeń. Spożywanie wywołuje nienaturalne zmiany we krwi i układzie immunologicznym człowieka. W maju 1989 roku, po tym, jak Tom Valentine przeprowadził się do St Paul w Minnesocie, usłyszał w samochodowym radiu krótki raport, po którym omal nie podskoczył na fotelu. Był on sponsorowany przez Instytut ds. Młodych Rodzin przy Uniwersytecie Stanowym w Minnesocie. „Mimo iż mikrofalówki ogrzewają żywność bardzo szybko, nie zaleca się ich do ogrzewania butelek z pokarmem dla niemowląt” – stwierdzono w raporcie. Taka butelka może być zimna w dotyku, podczas gdy płyn w środku może być tak gorący, że może poparzyć dziecko. Poza tym zwiększenie objętości płynu w naczyniu zamkniętym, takim jak butelka niemowlęca, grozi wybuchem. “Ogrzewanie butelki w mikrofalówce wywołuje pewne zmiany w mleku. W mieszankach dla dzieci może to być strata pewnych witamin. W mleku odciągniętym z piersi matki zniszczeniu ulegają niektóre jego właściwości ochronne”. I dalej raport mówił: „Podgrzewanie butelki poprzez trzymanie jej pod kranem lub umieszczenie w misce z ciepłą wodą, a następnie sprawdzenie temperatury mleka na nadgarstku zwykle zajmuje kilka minut więcej, ale jest znacznie bezpieczniejsze”. Po wysłuchaniu tego raportu Valentine’owi przyszło na myśl, że skoro tak poważna instytucja, jak Uniwersytet Stanowy w Minnesocie informuje o utracie istotnych wartości odżywczych w poddawanych działaniu mikrofal mieszankach niemowlęcych czy mleku matki, to musi być ktoś, kto wie o tej technice coś, o czym się powszechnie nie mówi.

PROCES

Na początku 1991 roku głośno było o pewnym procesie w Oklahomie. Niejaka Norma Levitt miała operację biodra, która zakończyła się jej zgonem z powodu prostej transfuzji krwi, po tym jak pielęgniarka “podgrzała krew do transfuzji w kuchence mikrofalowej”! Logika podpowiadała, że jeśli podczas ogrzewania lub gotowania następuje tylko wzrost temperatury, to nie ma znaczenia, jaką wykorzystuje się do tego technikę. Z doświadczenia wiadomo jednak, że w ogrzewaniu mikrofalami tkwi coś więcej, niż nam się to mówi. Krew przeznaczona do transfuzji często jest podgrzewana, ale nie w kuchenkach mikrofalowych! W przypadku pani Levitt wywołało to zmianę w jej strukturze i pacjentka zmarła. Czyż to nie potwierdza, że ten sposób ogrzewania robi coś jeszcze z substancjami, które są mu poddawane? Czy nie byłoby rozsądne ustalić, co się za tym kryje? Pewna zabawna rzecz wydarzyła się w czasie tego mikrofalowego dochodzenia – nikt nie pomyślał o tym, co oczywiste. Jedynie “maniacy na punkcie zdrowia”, którzy ciągle zwracają uwagę na wartość spożywanych pokarmów, dostrzegają problem rozpowszechnionej nienaturalności naszego pożywienia. Wstąpmy zatem do Hansa Hertla.

HANS HERTEL

W Wattenwil, niewielkim miasteczku położonym niedaleko Bazylei w Szwajcarii, mieszka naukowiec, który został zaalarmowany brakiem prostoty i naturalności w wielu dążeniach współczesnych ludzi. Przez kilkanaście lat pracował jako żywieniowiec dla jednego z głównych szwajcarskich koncernów spożywczych o zasięgu ogólnoświatowym. Kilka lat temu zwolniono go z powodu kwestionowania technologii, które prowadziły do denaturacji wytwarzanych produktów.

– Świat potrzebuje naszej pomocy – powiedział do mnie Hans Hertel podczas naszego wspólnego posiłku w uzdrowiskowym hotelu w Todtmoss w Niemczech. – Na nas, naukowcach, spoczywa największa odpowiedzialność za ten nie do przyjęcia stan. Nasz zawód polega na tym, żeby poprawiać sytuację, dawać światu lekarstwo. Usiłuję przywrócić harmonię między człowiekiem, techniką i naturą. Możemy działać bez występowania przeciwko przyrodzie.

Hans jest wrażliwym człowiekiem o rozległej wiedzy, którego poruszają gwałty dokonywane na przyrodzie przez ludzi biznesu i ich wspierane przez rządy monopole w nauce, technice i edukacji. W czasie naszej rozmowy jego troska przeszła jednak w ciepły uśmiech i zaczął mówić o tym, jak wyglądałaby sytuacja, gdyby ludzkość skoncentrowała się w swoich poczynaniach na działaniu w zgodzie z naturą, a nie przeciwko niej.

Hans jest pierwszym naukowcem, który podjął i prowadzi szczegółowe badania nad wpływem pożywienia poddanego działaniu promieniowania mikrofalowego na krew i fizjologię ludzkich organizmów. Te ograniczone, ale dobrze zorganizowane badania dowiodły wyraźnie szkodliwego działania kuchenek mikrofalowych i przygotowywanych w nich pokarmów. Wniosek był oczywisty: gotowanie za pomocą mikrofalówek zmienia pożywienie w taki sposób, że ma to negatywny wpływ na krew użytkownika i może prowadzić do pogorszenia jego stanu zdrowia.

Pracując wspólnie z Bernardem H. Blanciem z Narodowego Instytutu Technicznego i Uniwersyteckiego Instytutu Biochemicznego Hertel nie tylko podjął i prowadził badania, ale był także jednym z jego ośmiu uczestników.

– Aby móc kontrolować możliwie najwięcej zmiennych, wybraliśmy osiem jednostek, które były na ścisłej diecie makrobiotycznej z Instytutu Makrobiotycznego w Kientel w Szwajcarii – wyjaśnił Hertel. – Zostaliśmy umieszczeni w tym samym ośrodku hotelowym na osiem tygodni z zakazem palenia, picia alkoholu i uprawiania seksu.

Jak łatwo zauważyć, ten wymóg ma sens. W jaki sposób inaczej można by stwierdzić subtelne zmiany w ludzkiej krwi spowodowane spożywaniem pokarmu przygotowanego w kuchence mikrofalowej, gdy w normalnym otoczeniu obecna jest również nikotyna, alkohol, niezdrowa żywność, zanieczyszczenia, pestycydy, hormony, antybiotyki i inne czynniki.

– Mieliśmy w grupie jednego Amerykanina, jednego Kanadyjczyka i sześciu Europejczyków – powiedział Hertel. – Wszyscy mieli od 20 do 30 lat. Ja, mając 64 lata, byłem najstarszy. Wyniki tego eksperymentu opublikowane zostały przeze mnie w Search For Health (Poszukiwanie zdrowia) wiosną 1992 roku. Poniższe informacje znalazły się jednak dopiero w późniejszym wydaniu oraz amerykańskim piśmie Acres USA.

W przerwach od dwóch do pięciu dni ochotnicy otrzymywali na pusty żołądek jeden z wariantów pokarmu. Zestawy były następujące: surowe mleko z ekologicznej farmy (nr 1), to samo mleko gotowane tradycyjnie (nr 2), mleko pasteryzowane (nr 3), mleko ugotowane w kuchence mikrofalowej (nr 4), surowe warzywa z uprawy organicznej (nr 5), te same warzywa ugotowane tradycyjnie (nr 6), warzywa zamrożone i rozmrożone w kuchence mikrofalowej (nr 7) i te same warzywa ugotowane w kuchence mikrofalowej (nr 8). Powyższy eksperyment miał swojego poprzednika w badaniach Pottengera nad kotami, z tą jednak różnicą, że tym razem przedmiotem badań byli ludzie, ponadto skrócono ramy czasowe doświadczenia i wprowadzono nową formę ogrzewania.

Jak tylko ochotnicy zostali odizolowani w hotelu, przystąpiono do testu. Próbki krwi pobierano od każdego tuż przed jedzeniem, a następnie w określonych odstępach czasu od chwili spożycia wyżej wymienionych postaci mleka bądź warzyw.

U tych, którzy spożyli pokarm z mikrofalówek stwierdzono istotne zmiany. Zaliczał się do nich spadek wartości hemoglobiny, cholesterolu, zwłaszcza HDL (dobry cholesterol) i LDL (zły cholesterol), oraz zachwianie proporcji między nimi. Krótkotrwałe zmniejszenie ilości limfocytów (białych ciałek krwi) było w tym wypadku bardziej znaczące niż po zażyciu innych wariantów pokarmu. Każdy z tych wskaźników sygnalizuje przejście od silnego zdrowia do degeneracji. Dodatkowo ujawnił się charakterystyczny związek między ilością energii mikrofalowej w testowanej żywności a zdolnością do świecenia bakterii luminescencyjnych obecnych w surowicy osób, które tę żywność spożyły. To doprowadziło Hertla do wniosku, że tak przetwarzana energia może rzeczywiście w sposób indukcyjny przechodzić na człowieka poprzez konsumpcję pokarmów poddanych działaniu mikrofal.

– Ten proces opiera się na prawach fizycznych i został już udokumentowany – wyjaśnił Hertel.

Ta wyraźnie dodatkowa energia wykazywana przez bakterie luminescencyjne była jedynie kolejnym tego potwierdzeniem.

– Istnieje rozległa literatura naukowa dotycząca niebezpiecznego wpływu promieniowania mikrofalowego na żywe organizmy – kontynuował Hertel. – Dlatego zadziwiające jest, jak niewiele zrobiono, aby zastąpić tę szkodliwą technologię inną, pozostającą w zgodzie z naturą. Wytworzone technicznie mikrofale działają na zasadzie prądu zmiennego. Atomy, cząsteczki i komórki poddawane temu silnemu promieniowaniu zmieniają polaryzację od 1 do 100 miliardów razy na sekundę. Żadne atomy, cząsteczki czy komórki jakichkolwiek żywych organizmów nie są w stanie wytrzymać przez dłuższy czas takiego nacisku niszczącej siły, nawet przy niewielkim, mierzonym w miliwatach, natężeniu. Ze wszystkich naturalnych substancji, które są spolaryzowane, tlen występujący w cząsteczkach wody wykazuje największą wrażliwość. Sposób, w jaki ogrzewają mikrofale, polega zatem na wytwarzaniu tarcia poprzez nacisk wywierany na cząsteczki wody. Ich struktura molekularna zostaje rozbita i ulegają one deformacji (izomeryzm strukturalny). Stają się one jakościowo upośledzone.

OGRZEWANIE ŻYWNOŚCI

W przeciwieństwie do konwencjonalnego ogrzewania żywności, podczas którego ciepło przechodzi z zewnątrz do wewnątrz, gotowanie za pomocą mikrofal zaczyna się od komórek i cząsteczek, w których występuje woda i gdzie energia zostaje zamieniona w ciepło pochodzące z tarcia. To rodzi pytanie: Co z mikrofalami pochodzącymi ze słońca? Czyżby nie były one szkodliwe?

– Mikrofale pochodzące ze słońca – mówi Hertel – powstają w wyniku przepływu pulsującego prądu stałego. To promieniowanie nie wytwarza ciepła w substancjach organicznych na zasadzie tarcia wewnątrzcząsteczkowego. Oprócz potężnego efektu cieplnego zwanego efektem termicznym promieniowanie wytwarzane przez mikrofalówki generuje ponadto efekty atermiczne, które mało kto bierze pod uwagę.

Wprawdzie te efekty atermiczne są na razie trudne do mierzenia, niemniej one również mogą deformować struktury cząsteczkowe, co może pociągać za sobą poważne konsekwencje. Na przykład w technologii zmian genetycznych wykorzystuje się promieniowanie mikrofalowe do osłabiania błon komórkowych. Powstające pod ich wpływem naprężenia prowadzą do pękania komórek. Dzieje się tak za sprawą neutralizacji potencjałów elektrycznych – istoty życia komórek – po obu stronach błony komórkowej. Uszkodzone w ten sposób komórki stają się łatwym łupem dla wirusów, grzybów i innych mikroorganizmów. Naturalne mechanizmy odbudowy zostają zaburzone i komórki muszą przystosować się do stanu gotowości energetycznej – przechodzą z oddychania tlenowego na beztlenowe. Zamiast wody i dwutlenku węgla wytwarzają wodę utlenioną i tlenek węgla.W literaturze wielokrotnie wskazywano, że jakiekolwiek odwrócenie normalnych procesów komórkowych może zaistnieć z różnych przyczyn i wówczas nasze komórki przechodzą z “życiodajnej oksydacji” do niezdrowej “fermentacji”. To samo gwałtowne tarcie oraz deformacje atermiczne, które mogą powstać w naszych ciałach podczas wystawienia ich na działanie radaru lub mikrofal, występują w cząsteczkach żywności przygotowywanej w kuchence mikrofalowej. W rzeczywistości kuchenka pobiera wtedy moc około 1000 lub więcej watów. To promieniowanie powoduje zniszczenie i deformację cząsteczek oraz wytworzenie nowych, nieznanych człowiekowi i naturze, związków (zwanych radiolitycznymi).

Współczesna nauka i technika mocno obstaje przy tym, że zarówno żywność poddawana działaniu mikrofal, jak i napromieniowywana nie zawierają znacząco więcej “związków radiolitycznych” od potraw przygotowywanych tradycyjnie, na przykład poprzez smażenie, pieczenie lub gotowanie. To ciekawe, że naukowcy ani nasz dbający o wszystko rząd [USA – przyp. red.] nie przeprowadziły jak dotąd badań krwi osób spożywających pokarm przyrządzany różnymi metodami. Zbadał to dopiero Hertel i jego grupa i okazało się, iż coś pominięto, i że w związku z tym należy przeprowadzić szersze badania. Mimo iż przyrządzanie potraw w mikrofalówkach wywołuje niebezpieczne efekty stając się jeszcze jednym sprzecznym z naturą dodatkiem do naszej diety, ludzie odpowiedzialni za nasze zdrowie odnieśli się niezbyt przychylnie do tej pracy.

– Pierwsze pobranie próbek krwi następowało przed pierwszym posiłkiem o godzinie 7.45 – powiedział Hertel. – Następne w 15 minut po spożyciu pokarmu, trzecie zaś dwie godziny później.

Z każdej próbki krwi 50 mililitrów zużywano na analizę chemiczną, a 5 na hematologiczną i luminescencyjną. Badania hematologiczne przeprowadzano tuż po pobraniu próbek. Mierzono erytrocyty, hemoglobinę, jej średnie stężenie i skład, a także leukocyty i limfocyty. Analiza chemiczna dotyczyła poziomu żelaza, cholesterolu całkowitego oraz jego składowych – cholesterolu HDL i LDL. Okazało się, że poziom erytrocytów, hemoglobiny, hematokrytów i leukocytów w krwi po spożyciu pokarmu poddanego działaniu mikrofal był poniżej normy.

– Powyższe wyniki wskazywały na skłonność do anemii. Sytuacja ta stała się jeszcze bardziej oczywista w drugim miesiącu badań – dodał Hertel. – Zwłaszcza że tym znaczącym spadkom towarzyszył wzrost poziomu cholesterolu.

Hertel dodał także, że należy wziąć tu również pod uwagę czynnik stresu wywoływanego codziennym pobieraniem krwi, niemniej każdy miał ustaloną linię bazową, która była traktowana jako “wskaźnik zerowy”, i do badań statystycznych brano tylko te wartości, które od niej odbiegały. Po przetestowaniu jednej serii pokarmów efekty spożywania żywności przyrządzanej tradycyjnie i za pomocą mikrofalówek różniły się nieznacznie, niemniej stwierdzono występowanie wyraźnych tendencji. Wraz z postępem badań, zmiany w krwi stawały się statystycznie znaczące. Generalnie uważa się, że tego typu zmiany są oznaką stresu, któremu poddawane jest ciało. Na przykład poziom erytrocytów po spożyciu warzyw z kuchenki mikrofalowej wzrastał. Z kolei hemoglobina, jej stężenie i skład w znaczącym stopniu malały.

LEUKOCYTOZA

– Leukocytoza – wyjaśnił Hertel – która nie jest następstwem codziennych odstępstw w spożywaniu pokarmów, jest uważana przez hematologów za poważną sprawę.Każdy stres bardzo mocno odbija się na leukocytach. Są one często wskaźnikiem patogennych procesów zachodzących w organizmie, takich jak na przykład zatrucie czy uszkodzenia komórek. Wzrost poziomu leukocytów po spożyciu żywności poddanej działaniu mikrofal był bardziej zauważalny niż po spożywaniu pozostałych wariantów. To dowodzi, że zarejestrowane wzrosty były rezultatem spożywania potraw przygotowywanych w mikrofalówkach. Ciekawie przedstawiały się również wskaźniki cholesterolu – dodał Hertel. – Powszechnie panuje przekonanie, że poziom cholesterolu zmienia się powoli przez długi czas. W trakcie tego badania jego wskaźniki wzrosły gwałtownie po spożyciu warzyw z kuchenki mikrofalowej. Jednakże w przypadku mleka jego poziom utrzymał się, a w przypadku mleka surowego znacznie spadł.Hertel uważa, że jego badania potwierdzają nowszą teorię, która mówi, że poziom cholesterolu w krwi może pod wpływem silnego stresu gwałtownie wzrosnąć.- Ponadto – stwierdził – poziom cholesterolu w mniejszym stopniu zależy od jego zawartości w pokarmie niż od stresu. Takimi stresogennymi czynnikami mogą być pokarmy zupełnie nie zawierające cholesterolu, czyli warzywa poddane działaniu mikrofal.Jak łatwo zauważyć, te finansowane z prywatnych środków badania mają dostatecznie duże znaczenie, aby zwrócić uwagę każdego, kto posiada choć odrobinę rozsądku. Żywność z mikrofalówek wywołała zmiany odbiegające od normy będące wynikiem stresu, które objawiły się w krwi wszystkich uczestników badania. Biologiczna odrębność poszczególnych organizmów – zmienna, która często wypacza wyniki wielu rzekomo naukowych badań – była w tym przypadku skutecznie wyeliminowana poprzez ustalenie linii bazowej.Jak zatem na wyniki tych badań zareagował świat nowoczesnej techniki, medycyny i rządowej ochrony zdrowia?

NAKAZ MILCZENIA

Gdy tylko Hertel i Blanc ogłosili wyniki swoich badań, władza zareagowała natychmiast. Wpływowa organizacja handlowa, Swiss Association of Dealers for Electroapparatuses for Households and Industry (Szwajcarskie Stowarzyszenie Sprzedawców Urządzeń Elektrycznych dla Domu i Przemysłu), znana jako FEA, przypuściła natychmiastowy atak. Wymusiła na prezesie sądu w Seftigen w kantonie Berno wydanie nakazu milczenia Hertlowi i Blancowi. Atak ten był tak gwałtowny, że Blanc szybko odwołał swoje poparcie, lecz okazało się to spóźnione. Zdążył już bowiem wyrazić swój pogląd na temat wiarygodności tych badań, potwierdzając wynikające z nich wnioski, że przygotowywana w mikrofalówkach żywność wywołuje zmiany w krwi spożywających ją ludzi.Hertel obstawał przy swoim i uparcie domagał się przeprowadzenia procesu. Kiedy w sądzie wyższej instancji doszło do wstępnych przesłuchań, stało się jasne, że władza nie chce pokazowego procesu, bojąc się rozdmuchania tej sprawy.W marcu 1993 roku sąd wydał postanowienie w sprawie skargi FEA:

Rozpatrzenie sprawy
  1. Powód (FEA) żąda, aby powstrzymać oskarżonego (dra inż. Hansa Hertla) przed głoszeniem poglądu, że żywność przygotowywana w kuchenkach mikrofalowych jest niebezpieczna dla zdrowia i prowadzi do zmian w krwi konsumentów, które wskazują na wystąpienie stanów patologicznych oraz początek procesów nowotworowych. Oskarżonemu zabrania się powtarzania podobnych stwierdzeń w publikacjach oraz w wypowiedziach publicznych pod karą określoną ustawą.
  2. Kompetencje sądu w tej sprawie są zgodne z prawem.
  3. Czynny udział powoda jest uzasadniony prawnie.
  4. Bierny udział oskarżonego usprawiedliwia się faktem, iż jest on autorem omawianej polemiki [opublikowane studium], a nowe i zaktualizowane prawo głosi, że zainteresowane strony nie muszą być konkurentami, i dopuszcza możliwość uznania za przestępcę każdego, kto, nie będąc nawet konkurentem, może doprowadzić poprzez swoje oświadczenia do pogorszenia sytuacji innych. [Najwyraźniej szwajcarskie korporacje wymogły na prawodawcach wprowadzenie przepisów pozwalających utrudniać życie wszystkim tym, którzy krytykują ich produkty i mogą doprowadzić do spadku ich sprzedaży. Jak na razie Konstytucja Stanów Zjednoczonych wciąż gwarantuje wolność prasy.]
  5. Rozważając tę sprawę opierano się na trzech publikacjach: publicznym wyparciu się [sid] tzw. współautora profesora Bernarda Blanca, ekspertyzie profesora Teubera [biegłego z FEA] dotyczącej ww. studium, opinii wydziału zdrowia publicznego na temat obecnego stanu badań nad kuchenkami mikrofalowymi, a także powtórzonych stwierdzeniach strony pozwanej.
  6. Nie brano pod uwagę stanowiska opinii publicznej w tej sprawie, ponieważ istotna jest tu możliwość, że tego typu oświadczenia mogłyby zostać przyjęte przez ludzi nie będących specjalistami. Poza tym głoszenie rzeczy mogących wywołać strach jest prawnie niedozwolone. Konieczność szybkiej interwencji mającej zapobiec ewentualnej konfrontacji jest tu jak najbardziej wskazana. Wprawdzie pozwany ma prawo do obrony przed stawianymi mu zarzutami, to jednak prawo to może być mu odebrane na żądanie powoda, w przypadku kiedy istnieje niebezpieczeństwo naruszenia jego interesów.
Wniosek

 

W kwestii prośby przedstawionej przez powoda sąd doszedł do wniosku, że ze względu na szczególną sytuację w tej sprawie, to znaczy rzeczywiste zagrożenie interesów powoda, które mogłoby mieć nieodwracalne skutki, należy rozpatrzyć ją niezwłocznie, nawet bez przesłuchania pozwanego. Zwłaszcza, że nie wiadomo, kiedy pozwany przedłoży opinii publicznej swoje kolejne oświadczenie w tej sprawie. Sąd jest także zdania, że skoro te oświadczenia są przedstawiane jako naukowe, co wywołuje wrażenie, że są one wiarygodne, może to pociągnąć za sobą dodatkowe ujemne skutki. Należy również zaznaczyć, że właściwie nie istnieje powód do rozpowszechniania takich publikacji, ponieważ opinia publiczna nie interesuje się nieudowodnionymi, pseudonaukowymi twierdzeniami. Powzięte środki zaradcze wydają się zatem odpowiednie do potencjalnego zagrożenia ze strony pozwanego. Zabrania się zatem pod karą do 5 000 franków grzywny lub do roku więzienia głoszenia, że żywność przygotowywana w kuchenkach mikrofalowych jest niebezpieczna dla zdrowia i wywołuje zmiany w krwi konsumentów wskazujące na wystąpienie stanów patologicznych oraz początek procesów nowotworowych. Koszty opłaca powód. (Podpisano) Prezes Sądu Seftigen Kraemer

Jeśli ktoś sądzi, że taka decyzja nie mogłaby wyjść z sądu w Stanach Zjednoczonych, widocznie nie zwracał uwagi na rozwój prawa administracyjnego. Hertel przeciwstawił się sądowi i głośno zażądał przesłuchania w sprawie prawdziwości swoich twierdzeń. Sąd cały czas zwlekał i kluczył starając się uniknąć jakiejkolwiek konfrontacji, która mogłaby przyciągnąć uwagę mediów. W chwili pisania tego artykułu Hertel wciąż czeka na przesłuchanie z udziałem prasy, a w międzyczasie opowiada i publikuje wyniki swoich badań.

– Nie są w stanie zmusić mnie do milczenia i nie zaakceptuję ich warunków – mówi. – Brałem udział w seminariach w Niemczech i wyniki moich badań były tam dobrze przyjęte. Poza tym wydaje mi się, że władze są świadome ewentualnych skutków poparcia, jakiego obiecali mi udzielić przed sądem naukowcy z Ciba Geigy [jeden z największych na świecie koncernów farmaceutycznych z siedzibą w Szwajcarii]. Kiedy wpływowe szwajcarskie lobby zajmujące się sprzedażą kuchenek mikrofalowych kontynuowało blokadę otwartej debaty na temat tego istotnego dla współczesnej cywilizacji problemu, w Stanach Zjednoczonych rozszerzano badania mikrofal.

ZAGROŻENIA DLA DZIECI

W czasopiśmie Pediatrics (Pediatria; vol. 89, nr 4, kwiecień 1992) ukazał się artykuł zatytułowany “Wpływ promieniowania mikrofalowego na przeciwciała w ludzkim mleku”. Zespołem, który badał to zagadnienie, kierował dr Richard Quan z Dallas w Teksasie. Jednym z jego członków był dr John A. Kerner z Uniwersytetu Stanforda, który był obszernie cytowany w artykule podsumowującym opublikowanym w numerze Science News (Wiadomości naukowe) z 25 kwietnia 1992 roku. Aby oddać istotę tego, co może nas czekać w rezultacie używaniu mikrofalówek, przytaczam to podsumowanie:“Kobiety pracujące poza domem mogą odciągać i przechowywać pokarm. Jednak opiekunowie i rodzice powinni być ostrożni przy jego podgrzewaniu. Nowe badania pokazują, że poddawanie go nawet krótkotrwałemu działaniu mikrofal niszczy pewne jego właściwości obronne. Pokarm może być bezpiecznie przechowywany przez kilka dni w lodówce lub zamrożony do miesiąca, jednakże badania ujawniły, że ogrzewanie go do temperatury wyższej niż temperatura ciała (36,7° C) może doprowadzić do zniszczenia nie tylko przeciwciał, ale również lizozymów i innych enzymów niszczących bakterie.

Zatem kiedy pediatra John A. Kerner jr zauważył, że pielęgniarki podgrzewają mleko w kuchenkach mikrofalowych mocno się zaniepokoił. W kwietniowym wydaniu “Pediatrics” z 1992 roku doniósł razem ze swoimi współpracownikami z Uniwersytetu Stanforda o odkryciu, że nieogrzewane mleko ludzkie traciło po poddaniu go działaniu mikrofal aktywność lizozymową oraz przeciwciała i wykazywało szybki przyrost liczby bakterii patogennych. Mleko ogrzewane do wysokiej temperatury (72-98°C) traciło 96 procent immunoglobulin A, których zadaniem jest zwalczanie drobnoustrojów. Tym, co najbardziej zaskoczyło Kernera, była utrata części właściwości obronnych mleka podgrzewanego w mikrofalówce nawet do niskich temperatur, na przykład 33,5° C. Niepożądane zmiany w tak niskich temperaturach sugerują, że same mikrofale mogą być przyczyną utraty właściwości obronnych mleka bez względu na temperaturę, do jakiej się je ogrzewa. Z poglądem tym nie zgadza się Randall M. Goldblum z Wydziału Medycznego Uniwersytetu Stanowego w Galveston w Teksasie, który stwierdził: “Nie widzę żadnych przekonywających dowodów wskazujących, że te uszkodzenia spowodowały mikrofale. To wina temperatury. Madeleine Sigman- Grant z Uniwersytetu Stanowego w Pensylwanii zauważyła, że rozkład lizozymów i przeciwciał w najzimniejszych próbkach może być po prostu efektem powstawania i rozszerzania się małych, gorących, dochodzących do 60°C, punktów powstających pod wpływem mikrofal. Powodem tego może być to, że ogrzewanie mikrofalami jest ze swej istoty nierównomierne i dość nieprzewidywalne, zwłaszcza kiedy w grę wchodzą objętości mniejsze niż 4 mililitry, jak było w przypadku Kernera.

Goldblum uważa jednak, że wykorzystywanie mikrofal do rozmrażania mleka to wyjątkowo zły pomysł, ponieważ jego część może się zagotować, zanim całość zdąży uzyskać postać płynu. Centrum Medyczne Uniwersytetu Stanforda nie podgrzewa już mleka matek w kuchenkach mikrofalowych, oświadczył dr Kerner. Sigman-Grant uważa to za właściwe ze względu na małe objętości mleka podawane zwykle noworodkom, zwłaszcza wcześniakom”.

POGOŃ ZA TEMATEM

Badając tę sprawę odkryłem, że naukowcy mają zwykle do wyrażenia więcej “przekonań” niż czegoś, co potwierdzałoby fakty. Tymczasem same fakty ostatecznie wyparły oparte na zaufaniu domysły.Dr Quan powiedział mi w rozmowie telefonicznej, że wierzy w wyniki dotychczasowych badań na tyle, żeby uznać dalsze, szczegółowe studia nad skutkami podgrzewania za pomocą mikrofal za usprawiedliwione. Podsumowujące zdanie streszczenia raportu badawczego stawia tę sprawę bardzo jasno:“Ogrzewanie do wysokich temperatur za pomocą mikrofal okazuje się niewskazane i, co więcej, nawet niskie temperatury nie wydają się bezpieczne”.

Ostateczne stwierdzenie podsumowania brzmi:
“Te wstępne badania dowodzą, że ludzkie mleko poddane działaniu mikrofal może być szkodliwe. Niezbędne są zatem dalsze prace, żeby stwierdzić, czy i jak można bezpiecznie używać mikrofal”.Niestety, jak na razie nie planuje się dalszych badań w tej dziedzinie.Skoro istnieje tak wiele przesłanek wskazujących, że działanie mikrofalami na żywność może ją niszczyć dużo bardziej niż tradycyjne sposoby ogrzewania, czy nie byłoby rozsądne przeprowadzenie dokładnych badań na ludziach, aby określić, czy ciągłe spożywanie pokarmów przygotowywanych w kuchenkach mikrofalowych, które tak często ma miejsce, jest w stanie znacząco zaszkodzić naszemu zdrowiu?Gdyby ktoś chciał wprowadzić w Ameryce do sprzedaży jakiś ziołowy dodatek o leczniczych właściwościach, byłby zobowiązany do przeprowadzenia kosztownych badań i przedstawienia szczegółowej dokumentacji. Tymczasem producenci kuchenek mikrofalowych musieli jedynie dowieść, że niebezpieczne mikrofale rzeczywiście pozostają wewnątrz kuchenek i nie przenikają do otoczenia, gdzie mogłyby szkodzić ludziom. Mimo to muszą jednak przyznać, że trochę fal ucieka, nawet z najlepiej wykonanych egzemplarzy. Jak dotąd przedstawiciele przemysłu nie wypowiedzieli się ani słowem na temat możliwości powstawania zmian w pożywieniu, które mogą wpływać negatywnie na zdrowie użytkowników mikrofalówek.Właściwie czego się można spodziewać po kraju, który zachęca farmerów do zatruwania ziemi i plonów ogromnymi ilościami środków chemicznych, a producentów żywności do wykorzystywania konserwantów bez zwracania uwagi na możliwość niszczenia zdrowia konsumentów.Ile kilogramów żywności przygotowywanej za pomocą mikrofalówek zjada się co roku w Ameryce w przeliczeniu na jednego mieszkańca?Czy nadal mamy przyjmować wszystko, co nam mówią tak zwane autorytety, na słowo, tylko dlatego, że przyjęło się uważać, że oni wiedzą najlepiej?Autor: Tom ValentineTłumaczenie: Małgorzata IgnatowiczTytuł oryginału: “Zagrożenia wynikające z używania kuchenek mikrofalowych”Źródło: “Nexus” nr 1/1998

PODGRZEWANIE ŻYWNOŚCI W KUCHENCE MIKROFALOWEJ NISZCZY WSZYSTKIE ZAWARTE W NIEJ SKŁADNIKI ODŻYWCZE

Jak wynika z badań porównawczych składników odżywczych, które pozostały w brokułach po poddaniu ich różnym sposobom gotowania, parowanie stanowi najlepszą metodę gotowania jarzyn, natomiast podgrzewanie w kuchence mikrofalowej najgorszą z możliwych.Zespół Cristiny Garcia-Viguera z CE-BAS-CSIC, hiszpańskiego ośrodka badawczego w Murcia, dokonał pomiaru poziomu przeciwutleniaczy, takich jak flawonoidy, które pozostały w brokułach po poddaniu ich parowaniu, gotowaniu pod ciśnieniem, konwencjonalnemu gotowaniu i podgrzewaniu w kuchence mikrofalowej. Okazało się, że parowanie niemal wcale nie uszkodziło przeciwutleniaczy, podczas gdy podgrzewanie w kuchence mikrofalowej zniszczyło je prawie całkowicie. (Journal of the Science of Food and Agriculture,nr 83, str. 1511).Kuchenki mikrofalowe niszczą więcej przeciwutleniaczy prawdopodobnie dlatego, że generują wyższe temperatury.Jak oświadczyła Garcia-Viguera, “wewnętrzne podgrzewanie jest znacznie bardziej niszczące”. Gotowanie pod ciśnieniem i normalne gotowanie mają średnie działanie – żadna z tych metod nie niszczy tak wielu przeciwutleniaczy, jak podgrzewanie w kuchence mikrofalowej. Wiele zachowanych przeciwultleniaczy przechodzi do wody w trakcie procesu gotowania, w wyniku czego w jarzynach zostaje tylko 20-45 procent przeciwutleniaczy zawartych w surowych brokułach. W ramach innych badań opublikowanych w tym samym periodyku (str. 1389) RiittaPuupponen-Pimia z VTT, firmy biotechnologicznej z Espoo w Finlandii, odkryła, że blanszowanie (parzanie) jarzyn przed poddaniem ich zamrożeniu również niszczy znaczną ilość składników odżywczych. Co więcej, nawet samo zamrażanie powoduje pewne ich straty, aczkolwiek niewielkie.(Źródło: New Scientist, 25 października 2003).

Piecyk mikrofalowy

Jak wszystkie nowe wynalazki, tak i piecyk mikrofalowy ma swoje zalety i wady. Należy więc przeanalizować, czy jego podręczność, szybkość i łatwość obsługi nie jest przypadkiem tą zasłoną dymną, za którą kryją się czyhające na nas niebezpieczeństwa.

Jak wiemy, piecyk mikrofalowy jest jednym z najbardziej poręcznych urządzeń kuchennych, powszechnie dziś używanych w wielu krajach. Źródła amerykańskie podają, że podobnie jak większość wynalazków, odkryty został przypadkowo, w 1946 roku, przez dr. Percyego Barona Le Spencera, inżyniera i pracownika amerykańskiej firmy Raytheon Corporation, w czasie przeprowadzania prób z elektroniczną lampą próżniową, znaną jako magnetron. Źródła rosyjskie natomiast informują, że piecyk mikrofalowy wynaleźli uczeni niemieccy w czasie II wojny światowej, na użytek wojsk na froncie wschodnim. Piecyk znany był wówczas pod nazwą Radiomissor i służył do szybkiego przygotowania pokarmów w surowym klimacie rosyjskim.

Po wielu próbach, w 1965 roku amerykańska firma Raytheron wprowadziła na rynek pierwszy model przenośnego, domowego piecyka o zmniejszonych wymiarach, zwiększonym bezpieczeństwie i niezawodności. Już w 1970 roku, zapotrzebowanie na piecyk mikrofalowy było tak ogromne, że po raz pierwszy przewyższyło zapotrzebowanie na piecyki gazowe.

Aby zrozumieć działanie piecyka, należy sięgnąć do podstaw fizyki. Podaje ona, że mikrofale są częścią energii promieniowania, podobnie jak światło lub fale radiowe. Zawarte są, w przybliżeniu, w przedziale od 1 mm do 1 m, co odpowiada przedziałowi częstotliwości 300 MHz 300 GHz. W konstrukcji piecyka wykorzystano właściwości związków organicznych, ponieważ zawierają one cząsteczki wody. Gdy woda znajdzie się w obszarze silnego pola magnetycznego, jej cząsteczki mają tendencję do ustawiania się zgodnie z kierunkiem działającego na nie pola elektromagnetycznego, zderzając się z sąsiednimi cząsteczkami. Część energii cząsteczek wody zamienia się w energię cieplną. Zmieniając więc w sposób ciągły kierunek przyłożonego pola elektromagnetycznego, cząsteczki wody podążają za jego kierunkiem i wytwarzają coraz więcej energii cieplnej, podwyższając temperaturę danego związku organicznego. W piecyku mikrofalowym stosuje się fale o częstotliwości 2,45 GHz, aby obracać cząsteczki wody z szybkością ponad miliard razy na sekundę. Częstotliwość ta przydzielona została dlatego, że nie jest ona stosowana w komunikacji i zapewnia jednocześnie niezbędny czas potrzebny na obrót cząsteczek wody, zanim przyłożone pole nie zmieni swojego kierunku. Lampy próżniowe, zwane magnetronami, używane są do wytwarzania energii elektromagnetycznej. Kierują one wyemitowane mikrofale do komory piecyka mikrofalowego, w której gotują produkty spożywcze.

W dobie szczególnego dbania o zdrowie należy zastanowić się, czy zdrowe są pokarmy poddawane działaniu mikrofal.

Badania w Rosji stwierdziły, że produkty spożywcze poddane działaniu mikrofal zawierają komórki rakotwórcze. Dlatego w Rosji już od 1976 roku zakazane jest używanie piecyków mikrofalowych.Jak to jest możliwe, że miliony osób poświęcają nieświadomie swoje zdrowie w zamian za wygodę, jaką daje im piecyk mikrofalowy? Materiały reklamowe podają pozytywne opinie na temat używania piecyka mikrofalowego do gotowania pokarmów. Podkreślają więc, że piecyk skraca czas gotowania, mikrofale używają mniej wody niż gotowanie tradycyjne, a warzywa gotowane za pomocą mikrofal zachowują więcej rozpuszczanych w wodzie witamin, jak np. witamina C i witamina B kompleks. Jakość białka produktów jest wówczas wyższa, ponieważ jest ono mniej utlenione. Widoczny brak zmiany koloru pokarmów świadczy, że podgrzewanie jest mniej intensywne, co dowodzi większego stopnia zachowania witaminy A i witaminy E.

Ostatnie badania podają jednak, że niekoniecznie dobre jest bazowanie na pokarmach poddawanych działaniu mikrofal. Pokarm taki zawiera molekuły i energie, których nie zawiera pokarm gotowany sposobem, jakiego używano od czasu wynalezienia ognia. Energia mikrofalowa pochodząca od słońca posiada znamiona prądu stałego. Natomiast sztucznie wytwarzane mikrofale, włączając w to mikrofale omawianych piecyków, oparte są na zasadzie prądu zmiennego, które wymuszają miliardy odwróceń na sekundę każdej cząsteczki w zasięgu wiązki mikrofal. Wytwarzanie nienaturalnych molekuł jest więc nieuniknione. Obserwowane molekuły aminokwasów (składników białka), poddane działaniu mikrofal, podlegają zmianom kształtu na skutek zmiany położenia elektronów (na orbitach wokół jądra atomu), a także przemianie w formę toksyczną pod wpływem działania piecyka. Prostszymi słowy, w procesie promieniowania piecyk mikrofalowy powoduje rozpad i zmianę struktury molekuł pokarmu. Proces ten tworzy także nowe związki, tzw. związki radiacyjne – połączenia niespotykane w przyrodzie. Powstają one przez rozpad molekuł, jako bezpośredni produkt promieniowania. Tradycyjne gotowanie także tworzy związki radiacyjne, ale piecyk mikrofalowym tworzy ich nieporównywalnie więcej.

Jaki to ma wpływ na ludzki organizm?

Na skutek chemicznych zmian substancji pokarmu, w systemie limfatycznym powstają odchylenia od normy. Powodują one degenerację systemu odpornościowego organizmu, który traci zdolności do zabezpieczania przeciwko pewnym formom nowotworów. Spożywanie pokarmów przyrządzanych w piecyku mikrofalowym powoduje w większym stopniu powstawanie komórek rakowych w surowicy krwi (komórki nowotworu złośliwego). U osób, które korzystają z piecyków mikrofalowych, stwierdzono statystycznie, że częściej zapadają na choroby nowotworowe żołądka i jelit. Prowadzi to do stopniowego pogarszania funkcjonowania całego układu pokarmowego. Doświadczenia przeprowadzone na ośmiu ochotnikach, karmionych przez tydzień z piecyka mikrofalowego, wykazały zmniejszony poziom hemoglobiny (czerwone ciałka krwi) i zwiększony poziom cholesterolu. Po spożywaniu pokarmów z piecyka mikrofalowego liczba leukocytów (ciałka samoobrony organizmu) wzrasta, co jest często oznaką bardzo niebezpiecznego zatrucia. Powoduje to obniżanie się zdolności organizmu do wykorzystania składników pokarmowych, takich jak witamina B kompleks, witamina C i witamina E, a także związków tłuszczowych w pokarmach. Dalsze badania wykazały, że działanie mikrofal powoduje znaczne obniżenie wartości odżywczych wszystkich pokarmów, co oznacza utratę od 60 do 90% zasadniczej energii odżywczej.

Mikrofale powodują zmiany w naturalnych cukrach zawartych w owocach w procesie odmrażania oraz zniszczenia wartości odżywczych mięsa. Surowe, gotowane lub zamrożone jarzyny, poddane nawet bardzo krótkiemu ich działaniu, tracą wiele odżywczych wartości. Poddawanie działaniu mikrofal mleka lub płatków zbożowych prowadzi do przemiany niektórych ich aminokwasów (budulec białek) w czynniki rakotwórcze.

Przebywanie w pobliżu nieosłoniętej części piecyka mikrofalowego jest szkodliwe dla zdrowia, gdyż mikrofale wpływają ujemnie na biologiczny stan całego ludzkiego organizmu. Nie było to znane do czasu rosyjskich doświadczeń z użyciem zaawansowanej aparatury. Rosjanie stwierdzili, że człowiek nie musi nawet spożywać pokarmu poddanego działaniu mikrofal lub być wystawionym na działanie energii mikrofalowej, gdyż sama obecność pola wystarcza, aby spowodować niekorzystne skutki uboczne. U osób poddanych działaniu promieniowania włączonego piecyka mikrofalowego stwierdzono załamanie się ich pola energii życiowej. Inne odnotowane objawy negatywne to: zmiana przewodnictwa w układzie nerwowym, a także przewodnictwa w układzie nerwów obwodowych i w centralnym układzie autonomicznym. Zakłócenia fal mózgowych mogą negatywnie wpłynąć na psychologię osoby i doprowadzić do ograniczenia pamięci, koncentracji, zakłócenia snu i obniżenia funkcji intelektualnych.Podobnie jak inne wynalazki, tak i ten posiada swoje dodatnie i ujemne strony. W przypadku piecyka mikrofalowego strony negatywne przewyższają znacznie aspekty pozytywne. Wobec tego należy być ostrożnym nie tylko spożywając posiłki, ale także zwracać uwagę, w jaki sposób posiłki te zostały przyrządzone.

22 kwietnia 2012

Homeopatia – wiodąca alternatywna medycyna Europy

- autor: astromaria

Źródło: Nexus 1.2011

Autor: Dana Ullman

W Europie od dziesiątków lat stosowanie homeopatii ma tendencje wzrostowe, co oznacza, że ta dziedzina medycyny jest coraz częściej traktowana jako efektywna metoda leczenia.

Rosnące zagrożenie medycyny konwencjonalnej

Liczne ankiety prowadzone na przestrzeni ostatnich ponad 150 lat potwierdza­ją, że ludzie, którzy szukają pomocy medycznej w postaci homeopatii1, należą ogólnie do lepiej wykształconych.2 Co więcej, mało kto wie, że medycyna home­opatyczna jest główną „alternatywą” wykorzystywaną przez europejskich lekarzy i rosnącą liczbę obywateli.

Mimo iż homeopatia cieszy się dużym powodzeniem w Europie, jeszcze bar­dziej popularna jest w Indiach, gdzie wyłącznie z tego rodzaju pomocy korzysta ponad 100 milionów ludzi3. Jak wynika z ankiety przeprowadzonej w Indiach przez firmę AC Nielsen, 62 procent obecnych użytkowników homeopatii nigdy nie próbowało stosować medycyny konwencjonalnej, a 82 procent nie wyraziło chęci przejścia na konwencjonalne terapie.4

Nastawieni sceptycznie do homeopatii, którzy upierają się przy poglądzie, że leki homeopatyczne nie działają, nie potrafią wyjaśnić, dlaczego tak wielu ludzi polega na tym rodzaju medycyny w leczeniu ostrych i przewlekłych chorób… i dla­czego ogromna liczba tych ludzi nie musi stosować niczego innego. Utrzymywanie przez tych sceptyków, że leki homeopatyczne to nic innego jak „placebo”, po­kazuje jedynie ich zajadłość w zaprzeczaniu rzeczywistości oraz skalę arogancji i ignorancji w kwestii homeopatii.

Cały obszar „komplementarnej i alternatywnej medycyny” („complementary and alternative medicine”; w skrócie CAM) cieszył się w latach 1980. w Europie dużym powodzeniem i jego tempo wzrostu ustępowało wówczas tylko przemy­słowi komputerowemu5. Ta eksplozja zainteresowania naturalną medycyną trwa do dzisiaj.

W roku 1998 homeopatia była najczęściej stosowaną terapią CAM w pięciu spośród 14 poddanych badaniu ankietowemu krajów Europy i jedną z trzech najczęściej stosowanych terapii CAM w 11 z tych 14 krajów.” Trzech na czterech Europejczyków wie o homeopatii i 29 procent spośród nich stosuje ją w ramach ochrony swojego zdrowia. To oznacza, że około 100 milionów Europejczyków sto­suje leki homeopatyczne.7

Sprzedaż leków homeopatycznych i antropozoficznych8 wzrosła w latach 1995-2005 o 60 procent z 590 milionów euro w roku 1995 do 775 milionów euro w roku 2001 i 930 milionów euro w roku 2005.9 Z powodu robiącej wrażenie i rosnącej w Europie popularności homeopatii ta alternatywna metoda leczenia zaczyna stanowić zagrożenie dla medycyny konwencjonalnej, co może tłumaczyć nieustanne próby atakowania jej oraz homeopatów z pomocą pokrętnych i nie­etycznych metod.

Francja

Homeopatia jest szczególnie popularna we Francji, gdzie stanowi czołową alternatywną terapię. W roku 1982 leki homeopatyczne stosowało 16 procent jej mieszkańców, w roku 1987 było ich już 29 procent, a w roku 1992 aż 36 pro­cent.10 W roku 2004 leków tych używało 62 procent francuskich matek.11 W tym samym 2004 roku wśród francuskich farmaceutów przeprowadzono ankietę, któ­ra wykazała, że aż 94,5 procent spośród nich zalecało kobietom w ciąży stosowa­nie leków homeopatycznych.12

W listopadzie 2007 roku czołowa francuska firma ubezpieczeniowa przepro­wadziła we współpracy z firmą badającą francuski rynek sondę, która wykazała, że największą we Francji grupę użytkowników naturalnej medycyny stanowią lu­dzie należący do kategorii społeczno-zawodowych (50%). Ponad jeden na dwóch ludzi (55%) uważa naturalną medycynę za skuteczną w przypadku leczenia takich chorób, jak rak, choroba Parkinsona i choroba Alzheimera. Jednym z najmniej spodziewanych odkryć tej ankiety jest to, że 82 procent użytkowników leków homeopatycznych i naturalnych uważa, że stosowanie przez nich tych terapii powoduje oszczędności w systemie ochro­ny zdrowia we Francji. A co jeszcze dziwniejsze 60 procent nie stosujących takich terapii było przekonanych o korzy­ściach płynących z używania naturalnych medykamentów. Homeopatia jest popularna nie tylko we francuskim spo­łeczeństwie, ale i w środowisku francuskich lekarzy. Aż 70 procent lekarzy jest otwartych na nią i uważa ją za sku­teczną. Około 25000 lekarzy przepisuje swoim pacjentom leki homeopatyczne. Homeopatii naucza się w co najmniej siedmiu szkołach medycznych – w Besancon. Bordeaux, Lille. Limoges, Marseille, Paris Nord i Poitiers – gdzie pro­wadzone są również liczne podyplomowe kursy i szkolenia. Homeopatii naucza się w 21 francuskich szkołach farmacji oraz w dwóch szkołach dentystycznych, dwóch szkołach we­terynaryjnych i w trzech szkołach położnictwa.

Wielka Brytania

Członkowie brytyjskiej rodziny królewskiej są jednymi z najzago­rzalszych zwolenników homeopatii, dowodząc w ten sposób, że ta me­toda naturalnej medycyny nie jest pierwszą lepszą terapią z katego­rii New Age. W Wielkiej Brytanii jest pięć homeopatycznych szpitali działających w ramach National Health Service (państwowa służba zdrowia), w których na niezbyt pilną wizytę u homeopaty trzeba czekać w kolejce do dwóch lat.

Zgodnie z raportem Izby Lordów w sprawie nauki i tech­niki z roku 2000 leki homeopatyczne stosuje 17 procent Brytyjczyków.13 Respekt, jakim cieszy się homeopatia i jej stosowanie przez brytyjskich lekarzy, pokazują wyniki ba­dania opinii publicznej z roku 1986 opublikowane w pre­stiżowym magazynie medycznym British Medical Journal, które dowodzą, że 42 procent lekarzy kieruje pacjentów do lekarzy homeopatów.14 Innym dowodem poparcia ze strony ludzi zawodowo parających się medycyną jest ankieta przeprowadzona wśród brytyjskich farmaceu­tów w roku 1990, zgodnie z którą 55 procent z nich uwa­ża leki homeopatyczne za „użyteczne”, podczas gdy tylko 14 procent za „bezużyteczne”.15 Zwyczajowo konserwa­tywne Brytyjskie Stowarzyszenie Farmaceutyczne (British Pharmaceutical Association) przeprowadziło w roku 1992 debatę w celu ustalenia, czy farmaceuci powinni promować homeopatię.”16 Głosami przeważającej większości zadecydo­wali, że powinni.

Ta dziedzina komplementarnej medycyny zyskała znaczne poparcie w latach 1990. W roku 1993 Brytyjskie Towarzystwo Medyczne (British Medical Association) opu­blikowało pracę Complementary Medicine: New Approaches to Good Practice (Medycyna komplementarna – nowe po­dejście do dobrej praktyki).17 W roku 1994 ówczesny bry­tyjski sekretarz stanu w ministerstwie zdrowia, dr Brian Mawhinney, oświadczył: „Medycyna komplementarna cie­szy się ogólną sympatią wśród pacjentów, a ostatnie bada­nia opinii publicznej mówią, że 81 procent pacjentów jest zadowolonych z zaaplikowanego im leczenia”.18 Inny mi­nister zdrowia oświadczył, że 80 procent lekarzy ogólnych chce szkolenia z zakresu terapii komplementarnych, a 75 procent już teraz odsyła pacjentów do tera­peutów komplementarnych.

Mimo akceptacji i stosowa­nia homeopatii w całej Wielkiej Brytanii istnieje grupa bardzo ak­tywnych sceptyków o nieznanych źródłach finansowania, która nie­ustannie atakuje tę metodę medy­cyny naturalnej. Chociaż obecnie w brytyjskiej medycynie i nauce ist­nieje duża różnorodność poważnych i znaczących nacisków, w październiku 2009 roku aktywna grupa sceptyków home­opatii z powodzeniem utworzyła rządowy komitet o nazwie House of Commons Science and Technology Committee (Komitet Nauki i Techniki Izby Gmin) z zamiarem wydania raportu w sprawie homeopatii.

Na czele głównej organizacji sceptyków o nazwie Sense About Science, która nalegała na utworzenie tego komite­tu, stoi były specjalista od urabiania opinii publicznej, który pracował dla firmy pijarowskiej reprezentującej interesy firm Wielkiej Farmy (Big Pharma). Co ciekawe, pozosta­li zarządcy organizacji Sense About Science to mieszanka byłych i obecnych skrajnych liberałów, marksistów i trocki­stów, którzy zdają się wspierać także przemysł genetycznie modyfikowanych organizmów (normalnie skrajni liberało­wie optują za filozofią „żyj i pozwól innym żyć”, ale wygląda na to, że w tym przypadku woleli pozbawić Brytyjczyków prawa wyboru terapii).

Organizacja Sense About Science jest oficjalnie brytyj­ską organizacją dobroczynną, nie mówiąc już o tym, że jest grupą politycznego nacisku i jako taka musi ujawniać źródła swoich dochodów, co czyni na swojej stronie internetowej. Nie powinno nikogo dziwić, że większość tych dochodów pochodzi od producentów farmaceutyków.

Jednym ze śledczych z ramienia Komitetu Nauki i Techniki był były członek parlamentu z ramienia partii Liberalnych Demokratów, dr Evan Harris. (W majowych wyborach do parlamentu Harris utracił mandat na rzecz niewiele ponad dwudziestoletniego kontrkandydata, który nigdy wcześniej nie był posłem). Jest związany z organi­zacją Sense About Science i był również jednym ze scep­tyków protestujących przeciwko sprzedaży przez sieć państwowych aptek leków homeopatycznych. To sprawia, że nie jest odpowiednim obserwatorem w tego rodzaju do­chodzeniu.

22 lutego ten sąd kapturowy wystosował raport zaleca­jący państwowej służbie zdrowia zaprzestanie opłacania leczenia homeopatycznego i homeopatów mimo poparcia dla homeopatii i swobodnego wyboru przez konsumentów wyrażonego przez Mike’a 0′Briena, ówczesne­go sekretarza stanu w minister­stwie zdrowia. Raport ten ma jedy­nie doradczy charakter i ponieważ minister już wyraził swoje poparcie dla prawa konsumentów do ich własnego wyboru rodzaju opie­ki zdrowotnej, wydaje się mało prawdopodobne, aby bry­tyjski rząd zmienił swoją politykę… i właśnie tak się stało. W czerwcu nowa minister zdrowia, Annę Milton, przyjęła raport członków parlamentu i stwierdziła, że homeopatia ma długą i ustabilizowaną tradycję w Wielkiej Brytanii i po­winna pozostać jako możliwość do wyboru przez brytyjskich lekarzy i pacjentów. (Raport ten można obejrzeć pod ad­resem www.publications.parliament.uk/pa/cm200910/cmse-lect/cmsctech/45/45.pdf).

Najbardziej zaskakującą rzeczą związaną z tym wstęp­nym raportem jest to, iż weryfikuje on starą prawdę mó­wiącą, że odpowiednio długie powtarzanie kłamstwa, takie­go jak na przykład: „nie ma badań z zakresu homeopatii”, sprawia, iż wielu ludzi w końcu zaczyna w nie wierzyć.

Każda rozsądnie myśląca osoba powinna podejść do tego „raportu” z wielką ostrożnością. W Komitecie Nauki i Techniki, który poparł ten antyhomeopatyczny raport, było 14 członków parlamentu, z których tylko czterech gło­sowało, w tym trzech za przyjęciem raportu. Dwa z tych trzech głosów należały do członków, którzy nie uczestniczyli w żadnym z zebrań, przy czym jeden z nich był na tyle no­wym członkiem, że nawet nie mógł uczestniczyć w przesłu­chaniach komitetu. Trzeci głos na „tak” pochodził od Evana Harrisa, lekarza i zatwardziałego przeciwnika homeopatii. Ten raport nie miał na względzie dobra ludzi.

W Szkocji 12 procent lekarzy ogólnych stosuje leki ho­meopatyczne, a 49 procent wszystkich lekarzy ogólnych (przynajmniej jeden lekarz w ośrodku) przepisuje je.19

Stosowanie leków homeopatycznych jest popularne nie tylko w medycynie, ale również w weterynarii. Chociaż obecnie jest niewiele dostępnych danych na ten temat, w re­zultacie jednej ankiety ustalono, że 20 procent irlandzkich producentów mleka próbowało leczyć lekami homeopatycz­nymi zapalenie sutka u krów lub krowy o wysokim poziomie białych ciałek (białaczka). 43 procent z nich wierzy, że te leki działają. W badanych stadach 50 procent producentów dodawało leki homeopatyczne do wody do picia. 27 pro­cent aplikowało je przez wstrzyknięcie, 6 procent podawało je doustnie, a kolejne 6 procent umieszczało je w pochwie krowy.20

Irlandia

Prowadzony w Irlandii przez ponad cztery miesią­ce w 13 środowiskach pediatrycznych sondaż wykazał, że 57 procent rodziców przyznaje, iż korzystali z pomocy komplementarnej medycyny alternatywnej (GAM) w le­czeniu swoich dzieci.21 Użycie leków homeopatycznych było wyraźnie wyższe w grupie dzieci w wieku 2-4 lat. Najpopularniejszymi środkami CAM były witaminy (88%), tran (27%) i jeżówka (26%). Najczęstszym rodzajem CAM były homeopatia (16%) i terapia czaszkowo-krzyżowa. Tylko 13 procent rodziców infor­mowało swoich pediatrów o stoso­waniu CAM w stosunku do swoich dzieci.

Niemcy

Niemcy do tego stopnia popie­rają naturalną medycynę, że rząd niemiecki rozporządził, aby wszyst­kie programy szkół medycznych zawierały informacje o natural­nych lekach. W przybliżeniu 10 procent niemieckich leka­rzy specjalizuje się w homeopatii, zaś kolejne 10 procent przepisuje czasami tego typu leki. W roku 1993 było 2993 lekarzy, którzy uzyskali formalnie specjalizację z home­opatii, w roku 2006 ich liczba wzrosła o ponad 100 procent do 6073.” W roku 1993 było około 9000 terapeutów prak­tykujących naturalne leczenie zwanych heilpraktikerami, do roku 2007 ich liczba wzrosła do ponad 20000. W przybli­żeniu 20-30 procent heilpraktikerów specjalizuje się w ho­meopatii.

W listopadzie i grudniu 2005 roku w ramach ogólnokra­jowej ankiety przeprowadzono przekrojowy sondaż losowo wybranej dużej grupy 516 niemieckich lekarzy leczących ambulatoryjnie w 13 medycznych specjalnościach stanowią­cych reprezentację 118085 lekarzy zatrudnionych w pań­stwowej służbie zdrowia.2. Ankieta wykazała, że 51 procent lekarzy było za stosowaniem CAM (26 procent było gor­liwymi zwolennikami CAM, a 25 tylko jej zwolennikami) i że 38 procent przepisywało leki homeopatyczne.

Ankieta przeprowadzona w oddziałach położniczych w Nadrenii Północnej-Westfalii wykazała, że akupunktura i medycyna homeopatyczna to dwie najczęściej stosowane metody z zakresu CAM.24 Z ogólnej liczby 187 oddzia­łów położniczych ankietę wypełniło 138 (73,4%). Niemal 96 procent oddziałów położniczych stosowało leki home­opatyczne w trakcie opieki położniczej, w tym 7,2 procent w celach profilaktycznych i 4,8 procent w przypadkach kom­plikacji okołoporodowych.

Przeprowadzony w Niemczech w latach 2003-2006 son­daż w sprawie zdrowia dzieci i nastolatków wykazał, że w sto­sunku do niemieckich dzieci medycynę homeopatyczną stosuje się częściej, niż się spodziewano.25 Okazało się, że homeopatia pediatryczna jest w Niemczech popularna, szczególnie w rodzinach o wyższym statusie społeczno-ekonomicznym. Prawie połowa preparatów homeopatycznych została uzyskana na podstawie recept wystawionych przez lekarzy lub heilpraktikerów i najczęściej stosowano je do le­czenia pewnych samoograniczających się schorzeń. Około 60 procent osób stosujących homeopatię przyjmowało jed­nocześnie leki konwencjonalne. Stosowanie homeopatii wiązało się ściśle z czynnikami społeczno-ekonomicznymi ze znaczną przewagą w grupie wiekowej 0-6 lat (6,2%), wśród dzieci pochodzących z byłych Niemiec Zachodnich (5,1%) lub z południa Niemiec (6,6%), wśród dzieci pocho­dzących z rodzin o niskim statusie zdrowia (6,8%), wśród dzieci bez imigracyjnej przeszłości (5,3%), wśród dzieci karmionych piersią dłużej niż przez sześć miesięcy (7,6%), wśród dzieci pochodzących z rodzin z wyższych sfer (7,4%) i wśród tych, których matki miały uniwersyteckie wykształ­cenie (7,2%).

W roku 2002 magazyn British Medical Journal podał, że 75 pro­cent Niemców korzysta z kom­plementarnej lub naturalnej me­dycyny.26 Mówi się tam również, że w roku 1994 w medycynie natu­ralnej przeszkolonych zostało 5700 lekarzy, a w roku 2000 ich licz­ba uległa podwojeniu do 10800. W roku 2002 homeopatyczną me­dycynę uprawiało w Niemczech 4500 lekarzy, prawie dwa razy więcej niż w roku 1994. Według raportu rząd niemiec­ki, który przeprowadził tę sondę, ustalił, że w przypadku ludzi korzystających z naturalnych terapii, zwłaszcza home­opatii lub akupunktury, liczba zwolnień chorobowych spa­dła o 33 procent. Z tej sondy wynika również, że kobiety korzystały z terapii naturalnych częściej od mężczyzn, ale z kolei mężczyźni odnosili większe korzyści niż kobiety.

W roku 2009 opublikowano wyniki ankiety przepro­wadzonej wśród Niemców, którzy korzystali z homeopatii lub akupunktury.27 W rezultacie tego badania ustalono, że 7 procent populacji stosowało homeopatię a 10 pro­cent akupunkturę. Wśród osób z wyższym wykształceniem 68 procent stosowało homeopatię, a 53 procent akupunk­turę. Ankieta przeprowadzona w środowisku niemieckich pacjentów cierpiących na chroniczną limfocytową bia­łaczkę wykazała, że 44 procent stosowało terapie alter­natywne. Nie zauważono korelacji między poziomem wy­kształcenia, płcią i poprzednią lub bieżącą chemioterapią. Najpospolitszą alternatywną lub komplementarną terapią było przyjmowanie suplementów witaminowych (26%), soli mineralnych (18%), leków homeopatycznych (14%) i jemioły (9,2%).28

Sonda przeprowadzona w roku 2008 wśród niemieckich dzieci cierpiących na raka wykazała, że 35 procent z nich stosowało CAM.29 Najczęściej stosowanymi metodami były homeopatia, dodatki do diety i medycyna antropozoficzna, w tym terapia jemiołą. Czynnikami zwiększającymi stosowa­nie CAM były: wcześniejsze stosowanie CAM, wyższy status socjalny i złe rokowania choroby dziecka. Zadziwiająco wysoki procent (89) rodziców tych pacjentów podaje, że zale­ciliby stosowanie CAM innym rodzicom.

W Niemczech często dochodzi również do korzystania z homeopatii i CAM przez ludzi z innymi przewlekłymi cho­robami, na co wskazuje sonda przeprowadzona wśród osób ze stwardnieniem rozsianym.30 Liczącą 53 punkty ankietę przesłano członkom oddziału Niemieckiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego w Baden-Wurttembergu. Analizą objęto 1573 pacjentów (48,5 ± 11,7 lat, 74% kobiet, okres choroby 18,1 ± 10,5 lat). W porównaniu z medycyną kon­wencjonalną więcej pacjentów wykazało pozytywne na­stawienie do medycyny komplementarnej i alternatywnej (44% wobec 38%), przy 70 procentach donoszących o sto­sowaniu przez całe życie przynajmniej jednej metody tego typu. Wśród dużej różnorodności opcji medycyny komple­mentarnej i alternatywnej najczęściej cytowane były: mody­fikowanie diety (41%), kwasy tłuszczowe omega-3 (37%), witamina E (28%), B (36%) i C (28%), homeopatia (26%) i selen (24%). Większość respondentów (69%) była zado­wolona ze skutków kuracji z zakresu medycyny komple­mentarnej i alternatywnej.

Wykorzystywanie CAM wiązało się z religijnością, niezależnością funkcjonalną, kobiecym seksem, pracą umysłową i wyższym wy­kształceniem. W porównaniu z te­rapiami konwencjonalnymi terapie medycyny komplementarnej i al­ternatywnej rzadko dawały nieko­rzystne efekty uboczne (9% wobec 59%). W roku 1991 wartość leków homeopatycznych sprzedanych w Niemczech wyniosła 428 milionów dolarów i rosła w tem­pie około 10 procent rocznie. Dowodem wyraźnego popar­cia ze strony niemieckiego środowiska medycznego jest fakt, że 85 procent tej sprzedaży jest następstwem przepisywania recept przez lekarzy. Sondy wskazują, że 98 procent aptek sprzedaje leki homeopatyczne.

Szwajcaria

Sponsorowana przez szwajcarski rząd sonda oceniła sa­tysfakcję pacjentów i efekty uboczne podstawowej opieki lekarskiej oraz dokonała porównania terapii homeopatycz­nej z konwencjonalną.31 Ankietę wypełniło 3126 dorosłych pacjentów, z czego 1363 poddało się konwencjonalnej tera­pii a 1702 terapii homeopatycznej.

Sonda wykazała, że więcej pacjentów leczonych home­opatycznie cierpiało wcześniej na chroniczne i ostrzejsze stany od tych, na które cierpieli pacjenci poddający się zabiegom medycyny konwencjonalnej, i że pacjenci me­dycyny homeopatycznej byli częściej „w pełni usatysfak­cjonowani” z zaaplikowanej im kuracji (53% wobec 43%). Pacjenci medycyny homeopatycznej doświadczali też znacznie mniej niekorzystnych efektów ubocznych (7,3% wobec 16,1%) i, co więcej, proporcja pacjentów donoszą­cych o pełnym ustąpieniu objawów nie była znacząco więk­sza w przypadku pacjentów medycyny konwencjonalnej (28% wobec 21%).

Szczególnie istotna w tej sondzie jest obserwacja mówią­ca, że wśród pacjentów, którzy poddają się terapii home­opatycznej, jest więcej poważnie chorych i jednocześnie ci pacjenci są znacznie bardziej usatysfakcjonowani z zaaplikowanej im terapii niż pacjenci poddani leczeniu konwen­cjonalnemu.

Ta sama sonda potwierdza również powszechne spo­strzeżenie dotyczące pacjentów, którzy szukają terapii homeopatycznej, że są oni znacznie lepiej wykształceni od tych, którzy nie korzystają z homeopatii (32.4% wobec 24,7%).

Szwajcarskie Biuro Zdrowia Publicznego wystosowa­ło do szwajcarskiego rządu raport, w którym czytamy, że „efektywność homeopatii można potwierdzić danymi kli­nicznymi, a profesjonalne i adekwatne zastosowania można uważać za bezpieczne”.32

Inne kraje europejskie, w których homeopatia ma sto­sunkowo silną pozycję, to między innymi Włochy, gdzie 9 procent lekarzy czasami przepisuje leki homeopatyczne oraz Holandia, gdzie 45 procent lekarzy uważa leki home­opatyczne za skuteczne, a 47 procent stosuje jedną lub wię­cej terapii komplementarnych, z których homeopatia jest najpopularniejsza (40% z tych 47%).33

Odsetek szwajcarskich pacjentów stosujących CAM, którzy przeszli transplantację nerek, wyniósł 11.8 procent. Najczęściej stosowaną przez nich terapią alternatywną była home­opatia (42,9%).M

Włochy

Sondaż z roku 2004 ujawnił, że 7,5 miliona Włochów korzysta z le­ków homeopatycznych – 2,5 milio­na więcej niż w roku 2000.35 W przy­bliżeniu 14 procent Włoszek i 10 procent Włochów wolało leki ho­meopatyczne od konwencjonalnych. Leki homeopatyczne otrzymuje także 9,6 procent dzieci w wieku od trzech do pię­ciu lat. Prawie 90 procent Włochów, którzy stosowali takie leki, twierdzi, że pomogły im one, przy czym 30 procent z nich mówi, że używali leków homeopatycznych w celu po­zbycia się bólu, a 24 procent w celu uwolnienia się od ostrych lub przewlekłych chorób.

Sondaż przeprowadzony w roku 2005 wśród Europej­czyków chorych na raka podaje, że 73 procent włoskich pacjentów cierpiących na raka stosuje CAM, co znacz­nie przekracza średnią europejską wynoszącą 36 procent.36 Najczęściej stosowanymi przez pacjentów z rakiem metodami były: homeopatia, medycyna ziołowa i terapie duchowe. W rezultacie sondażu wykonanego w roku 2008 w Toskanii ustalono, że po diagnozie raka częstość wyko­rzystywania CAM wynosiła 17 procent, zaś najczęściej sto­sowanymi formami były: medycyna zielarska (52%), home­opatia (30%) i akupunktura (13%).37 Stosowanie tych form było częstsze na terenach zurbanizowanych i wśród kobiet, a także pośród pacjentów cierpiących na raka piersi i z wyż­szym wykształceniem.

Sondaż wykonany w środowisku włoskich dzieci chorych na raka, które były leczone w konwencjonalnych ośrodkach pediatrycznej onkologii, ujawnił, że 12,4 procent z nich korzystało z przynajmniej jednego typu CAM, przy czym homeopatia była najpopularniejsza.38 83 procent rodziców podaje, że dzieci odniosły korzyści, w tym poprawiła się ich odporność i parametry krwi oraz cofnęło się podwójne wi­dzenie (diplopia). Te badania potwierdziły obserwacje, któ­re ujawniły się w wielu innych sondażach, mówiące, że ludzie lepiej wykształceni są bardziej otwarci na stosowanie terapii CAM.39-40-41

Ankieta przeprowadzona wśród 552 pacjentów z zapa­leniem jelita leczonych we włoskim medycznym ośrodku konsultacyjnym wykazała, że 156 (28%) stosowało terapie komplementarne i alternatywne, na które składały się głów­nie homeopatia (43,6%), kontrolowana dieta lub dodatki do diety (35,5%), zioła (28,2%), ćwiczenia (25,6%) i mo­dlitwy (14,7%). Poprawa samopoczucia (45,5%) i złago­dzenie symptomów zapalenia jelita (40.3%) to najczęściej uzyskiwane korzyści. Ze stosowaniem terapii komplemen­tarnej i alternatywnej korelowały: wyższe wykształcenie, częstsze pogorszenia stanu i niezadowolenie z kontaktów z lekarzami. Tym, co skłaniało ludzi do stosowania terapii CAM, była nietolerancja konwencjonalnych leków, ostrość choroby i ciekawość nowych terapii.

Hiszpania

W Hiszpanii homeopatia stała się tak popularna, że urząd statystyczny tego kraju (INE) dodał wydatki na ho­meopatyczne leki do swoich obliczeń wysokości miesięcz­nych inflacji.43 Sprzedaż leków ho­meopatycznych w Hiszpanii rośnie w tempie 10-15 procent rocznie przy około 15 procentach populacji przyznającej się do stosowania le­ków homeopatycznych i 25 procen­tach oświadczających, że z chęcią by ich używało.44

Europa wschodnia

Kiedy istniała żelazna kurtyna, Węgry, Czechosłowacja i Wschodnie Niemcy zabraniały stosowania homeopatii. Ta medyczna żelazna kurtyna upa­dła wraz z upadkiem komunizmu.

Homeopatia zajmuje szczególne miejsce w Rosji, gdzie została powszechnie zaakceptowana, mimo iż aparat pań­stwowej służby zdrowia wciąż jej nie uznaje. Dlatego też usługi homeopatyczne są płatne i stały się częścią nowej rosyjskiej gospodarki, w której za porady lekarskie trzeba płacić.

Zapotrzebowanie na homeopatyczne usługi jest tak wiel­kie, że Rosjanie wolą za nie płacić, niż korzystać z bezpłat­nych usług medycyny konwencjonalnej.

Niektórzy sceptycy twierdzą, że homeopatia i leki natu­ralne stają się coraz bardziej popularne w Rosji, ponieważ „prawdziwa medycyna”‘ jest niedostępna lub zbyt kosztow­na.45 To twierdzenie zostało jednak obalone, ponieważ trend w kierunku homeopatii i naturalnej medycyny jest szczególnie widoczny wśród tych Rosjan, którzy mają lep­sze wykształcenie i pochodzą z wyższych klas społecznych.

Dziennikarze i sceptycy skłaniają się ku założeniu głoszą­cemu, że leki homeopatyczne nie działają, i dlatego wymy­ślają różne teorie mające uzasadniać rosnące zainteresowa­nie homeopatią.

W roku 2008 opublikowano wyniki sondy przeprowa­dzonej wśród rosyjskich lekarzy w trzech akademickich szpitalach w St Petersburgu.46 Okazało się, że wszyscy respondenci praktykowali CAM i/lub zalecili pacjentom co najmniej dwie terapie tego typu. Każdy lekarz praktyko­wał lub zalecał pacjentom średnio 12.7 różnych rodzajów terapii CAM.

Medycyna homeopatyczna znalazła się na ósmym miej­scu pod względem popularności, przy 58 procentach sto­sujących lub odsyłających do niej, 32 procentach osobiście ją stosujących, 29 procentach praktykujących ją na swoich pacjentach i 38 procentach kierujących na leczenie nią.

Na Węgrzech literatura homeopatyczna była zakazana przez 40 lat aż do roku 1990. Obecnie została przywrócona do łask. Została włączona do programu nauczania medycyny i jest wykładana w dwóch szkołach medycznych. Węgierskie Medyczne Stowarzyszenie Homeopatyczne rozpoczęło działalność w roku 1990 z 11 członkami. Po 18 miesiącach ich liczba wzrosła do 75, a w roku 1994 do 302.

Po upadku komunizmu w Czechosłowacji w listopadzie 1990 roku założono w Czechach organizację homeopatycz­ną, która została z miejsca zaakceptowana i zintegrowana z medycyną konwencjonalną. Po roku ministerstwo zdrowia oficjalnie uznało ją za medyczną specjalizację.

Końcowe refleksje

Biorąc pod uwagę opisaną tu popularność homeopatii wśród lekarzy, ludzi zawodowo związanych z ochroną zdro­wia i w społeczeństwie, należałoby już przestać traktować ją jako „medycynę alternatywną”. Powinna być ona uznana za integralną część systemu wszechstronnej opieki medycz­nej. Co więcej, ujawnienie przez kilka sondaży, że ludzie lepiej wykształceni chętniej wybierają terapie homeopa­tyczne, sugeruje, że homeopatia jest w rzeczywistości „mą­drym” wyborem w zakresie ochrony zdrowia.

O autorze:

Dr zdrowia publicznego Dana Ullman jest czołowym rzecznikiem homeopatii w Ameryce i założycielem Homeopathic Educational Services (Homeopatyczne Usługi Edukacyjne), wiodącego ośrodka dostarczającego książek poświęconych homeopatii, leków, opro­gramowania oraz organizującego kursy i badania. Jest autorem 10 książek, w tym bestsellera Everybody’s Guide to Homeopathic Medicines (Popularny przewodnik po lekach homeopatycznych). Jego najnowsza książka nosi tytuł The Homeopathic Revolution: Why Famous People and Cultural Heroes Choose Homeopathy (Homeopatyczna rewolucja – dlaczego sławni ludzie i herosi kul­tury wybierają homeopatię). Regularnie pisze dla strony interne­towej The Huffington Post, gdzie liczba komentarzy do jego arty­kułów wynosi średnio 1000 na artykuł. Archiwum jego artykułów znajduje się pod adresem www.Huffingtonpost.com/dana-ullman. Mieszka, praktykuje i pisze w Berkeley w Kalifornii. Skontaktować się z nim można za pośrednictwem poczty elektronicznej pisząc na adres mail@homeopathic.com lub poprzez jego stronę interne­tową zamieszczoną pod adresem www.homeopathic.com.

Przełożył Jerzy Florczykowski

Przypisy:

1. Homeopatia to metoda leczenia polegająca na podawaniu chorym małych dawek środków, które w większej dawce wywołują u człowieka zdrowego objawy podobne do tych, jakie chce się zwal­czyć. – Przyp. tłum.

2. W. Rothstein. Physicians in The Nineteenth Century (Lekarze w XIX wieku), Baltimore, Johns Hopkins University Press. 1972.

3. R. Prasad. „Homoeopathy booming in India” („Homeopatia kwitnie w Indiach”), Lancet, 17 listopada 2007.1679-1680. (Chociaż ogólny współczynnik śmiertelności w Indiach jest dosyć wyso­ki w porównaniu z najbardziej rozwiniętymi krajami Pierwszego Świata, to jest to w głównej mierze skutek bardzo dużej liczby skrajnie biednych ludzi. Śmiertelność w miejskich średnich i bogatszych warstwach ludności jest porównywalna, jeśli nie niższa niż w podob­nych populacjach Stanów Zjednoczonych).

4. AC Neilsen survey backs homeopathy benefits” („Firma AC Nielsen zapewnia o korzyściach homeopatii”), Business Standard, 4 września 2007. www.business-standard.com/india/news/a-c-niel-sen-survey-backs-homeopathy-benefits/295891/.

5. Altemative Medicine/Alternative Medical Market (Medycyna alternatywna /Alternatywny rynek medyczny), Frost and Sullivan Ltd. Report #E874, Londyn, 1986.

6. Norges offentlige utredninger. NOU 1998:21 Alternativ medisin, oficjalny raport opublikowany przez Norweskie Ministerstwo Zdrowia dostępny pod adresem www.regjeringen.no/en/ministries/hod/Documents/NOUer/1998/NOU-1998-21.html?id=14l407.

7. P.R. di Sarsina, I. Iseppato, „Looking for a person-centered medicine: non conventional medicine in the conventional European and Italian setting” („Poszukiwania medycyny ukierunkowanej na jednostkę – niekonwencjonalna medycyna w konwencjonalnej europejskiej i włoskiej scenerii”), eCAM, 2009.

8. Medycyna antropozoficzna jest syntezą medycyny trady­cyjnej i homeopatii. Leki tego rodzaju produkuje firma Weleda i Wala. – Przyp. tłum.

9. ECHAMP (European Coalition on Homeopathic and Anthroposophic Medicinal Products – Europejska Koalicja Homeopatycznych i Antropozoficznych Produktów Medycznych), Facts and Figures (Fakty i liczby), drugie wydanie, 2007, www.echamp.eu.

10. Homeopathie en 1993, Lyons: Syndicat National de la Pharmacie Homeopathique (Lyons – Narodowa Unia Farmacji Homeopatycznej), 1993 (cytaty ankiet badania opinii publicznej przez COFREMCA i IFOP).

11. Transactions (Sprawozdania), Nutrition Business Journal, 7 lipca 2004.

12. C. Damase-Michel, C. Vie, I. Lacroix, M. Lapeyre-Mestre, J.L. Montastruc, „Drug Counselling in Pregnancy: An Opinion Survey of French Community Pharmacists” („Poradnictwo w spra­wie leków w okresie ciąży – badanie francuskiej opinii publicz­nej”), Pharmacoepidemiol Drug Saf., 18 marca 2004.

13. „House of Lords Science and Technology Report” („Raport Izby Lordów w sprawie nauki i techniki”), listopad 2000, www.publications.parliament.uk/pa/ld199900/ldselect/ldsctech/123/12303. htm.

14. Richard Wharton. George Lewith, „Complementary Me­dicine and the General Practitioner” („Medycyna komplemen­tarna a lekarz ogólny”). British Medical Journal, 7 czerwca 1986, 1498-1500.

15. Nelson, op. cit.

16. Steven Kayne, „Homeopathic Pharmacy: Education, Re­search and Optimism” („Homeopatyczna farmacja – badania i optymizm”). British Homoeopathic Journal, październik 1993, 225.

17. Brytyjskie Towarzystwo Medyczne (British Medical Association), Complementary Medicine: New Approaches to Good Prac­tice (Medycyna komplementarna – nowe podejście do dobrej prakty­ki), Oxford, Oxford University, 1993.

18. Universal News Services, 16 czerwca 1994.

19. S. Ross, CR. Simpson, J.S. McLay, „British Homoeopathic and herbal prescribing in general practice in Scotland” („Prze­pisywanie leków homeopatycznych i ziołowych przez lekarzy ogól­nych w Szkocji”). Journal of Clinical Pharmacology, 6 grudnia 2006. 647-652.

20. Jessica Buss, „Irish Turn to Homoeopathy” („Irlandczycy przestawiają się na homeopatię”). Farmers Weekly, 16 październi­ka 1998.

21. E. Low, D.M. Murray, O. O′Mahony. J. O′B Hourihane. „Complementary and alternative medicine use in Irish paediatric patients” („Stosowanie komplementarnej i alternatywnej medycyny w środowisku irlandzkich pediatrycznych pacjentów”), Ir. J. Med. Sci, 22 kwietnia 2008.

22. S. Joos, B. Musselmann, A. Miksch, T. Rosemann, J. Szecsenyi, „The role of complementary and alternalive medicine (CAM) in Germany – a focus group study of GPs” („Rola kom­plementarnej i alternatywnej medycyny (CAM) w Niemczech obserwowana grupa lekarzy ogólnych”). BMC Health Services Research, 2008, 8:127.

23. R. Stange, R. Amhof, S. Moebus, „Complementary and alternative medicine: attitudes and patterns of use by German physicians in a national survey” („Komplementarna i alternatywna medycyna – nastawienia i wzorce stosowania przez niemieckich le­karzy w świetle wyników krajowej ankiety”), J. Altem. Complement. Med., grudzień 2008,14(10):1255-1261.

24. K. Munstedt et al. „Clinical indications and perceived effectiveness of complementary and alternative medicine in departments of obstetrics in Germany: A questionnaire study” („Kliniczne wskazania i uzyskane rezultaty stosowania medycy­ny komplementarnej i alternatywnej w oddziałach położniczych w Niemczech-badania ankietowe”), Eur. J. Obsiet. Gynecol., 2009.

25. Y. Du, H. Knopf, „Paediatric homoeopathy in Germany: results of the German health interview and examinalion survey for children and adolescents (KiGGS)” („Homeopatia pediatryczna w Niemczech – wyniki niemieckiego wywiadu i sondy w sprawie dzieci i nastolatków (KiGGS)”), Pharmacoepidemiol Dmg Saf., 23 lutego 2009.

26. Annette Tuffs, „Three out of Four Germans Have Used Complementary or Natural Remedies” („Trzech na każdych czte­rech Niemców korzystało z komplementarnych lub naturalnych leków”), BMJ, 2 listopada 2002.

27. A. Bussing, P.F. Matthiessen. T. Ostermann, Differential usage of homeopathy and acupunture in German individuals” („Zróżnicowane wykorzystanie homeopatii i akupunktury przez Niemców”), 2009. North American Research Conference on Complementary and Integrative Medicine (Północnoamerykańska Konferencja Badań w sprawie Komplementarnej i Integracyjnej Medycyny), maj 2009, Minneapolis, USA, Altemative Therapies, maj-czerwiec 2009.

28. M. Hensel. M. Zoz, A.D. Ho, „Complementary and aller-native medicine in patients with chronic lymphocytic leukemia” („Komplementarna i alternatywna medycyna wśród pacjentów cierpiących na chroniczną limfocytową białaczkę”), Support Care Cancer, 6 maja 2008.

29. A. Laengler. C. Spix. G. Seifert, S. Gottschling, N. Graf, P. Kaalsch, „Complementary and alternative treatment methods in children with cancer: A population-based retrospective survey on the prevalence of use in Germany” („Komplementarne i alter­natywne metody terapii w przypadku dzieci cierpiących na raka – retrospektywne badania występowania w niemieckiej popula­cji”), Eur. J. Cancer. październik 2008, 44(15):2233-2240.

30. S. Schwarz, C. Knorr, H. Geiger, P. Flachenecker, „Com­plementary and alternative medicine for multiple sclerosis” („Medycyna komplementarna i alternatywna w zastosowa­niu do stwardnienia rozsianego”), Mult. Seler., wrzesień 20U8, 14(8):1113-11I9.

31. F. Marian, K. Joost. K.D. Saini et al., „Patient satisfaction and side effects in primary care: an observational study comparing homeopathy and conventional medicine” („Satysfakcja pacjentów i efekty uboczne podstawowej opieki medycznej – badania obser­wacyjne porównujące homeopatię i medycynę konwencjonalną”), BMC Comp. Alt. Med., 2008.

32. G. Bornhoft, U. Wolfvon Ammon et al., „Effectiveness, Safety, and Cost-Effectiveness of Homeopathy in General Practice-Summarized Health Technology Assessment” („Efek­tywność, bezpieczeństwo i efektywność kosztów stosowania home­opatii w medycynie ogólnej – podsumowanie oszacowania technologii opieki zdrowotnej”). Forschende Komplementarmedizin, 2006, suplement.

33. Peter Fisher, Adam Ward. „Complementary Medicine in Europę” („Medycyna komplementarna w Europie”), British Medical Journal. 9 lipca 1994.

34. S. Hess, S. De Geest, K. Halter, M. Dickenmann, K. Denhaerynck, „Prevalence and correlates of selected alternative and complementary medicine in adult renal transplant patients” („Powszechność i korelaty wybranych terapii medycyny komple­mentarnej i alternatywnej wśród dorosłych pacjentów po prze­szczepie nerki”), Clin. Transplant.. 11 września 2008.

35. ANSA English Corporate Service. „7,5 Million Italians Use Homeopathic Drugs” („7.5 miliona Włochów używa leków home­opatycznych”). 20 maja 2004.

36. A. Molassiotis, P. Fernadez-Ortega, D. Pud et al., „Use of complementary and allernative medicine in cancer patients: a European survey” („Użycie komplementarnej i alternatywnej medycyny przez pacjentów chorych na raka – europejska sonda), Ann. Oncol, 2005, 16:655-663.

37. H. Johannessen. Hjelmborg J. von Bornemann, E. Pasquarelli, G. Fiorentini. F. Di Costanzos, G. Miccinesi, „Prevalence in the use of complementary medicine among cancer patients in Tuscany, Italy” („Stosowanie medycyny komplementarnej wśród pacjentów cierpiących na raka w Toskanii we Włoszech”). Tumori., maj-czerwiec 2008. 94(3):406-410.

38. CA. Clerici, L. Veneroni, B. Giacon et al., „Complementary and alternative medical therapies used by children with cancer treated at an Italian pediatrie oncology unit” („Komplementarne i alternatywne terapie medyczne stosowane w przypadku dzieci chorych na raka leczonych w we włoskim ośrodku onkologii pedia­trycznej”), Pediatrie Blood Cancer, czerwiec 2009.

39. R. Gomez-Martinez. A. Tlacuilo-Parra. R. Garibaldi-Covarrubias, „Use of complementary and alternative medicine in chil­dren with cancer in Occidental, Mexico” („Wykorzystanie medy­cyny komplementarnej i alternatywnej w przypadku dzieci chorych na raka w Occidental w Meksyku”). Pediatric Blood Cancer, 2007.

40. S. Gozum, D. Arikan, M. Buyukavci, „Complementary and alternative medicine use in pediatrie oncology patients in eastern Turkey” („Użycie medycyny komplementarnej i alterna­tywnej w przypadku onkologicznych pediatrycznych pacjentów we wschodniej Turcji”), Cancer Nurs., 2007. 30:38-44.

41. I. Nathanson, E. Sandler. G. Ramirez-Garnica et al. „Factors influencing complementary and alternative medicine use in a multisite pediatrie oncology practice” („Czynniki wpływające na stosowanie medycyny komplementarnej i alternatywnej w wie­lostronnej praktyce onkologicznej pediatrii”), J. Pediatr. Hematol. Oncoi, 2007.29:705-708.

42 R. D’Inca, AT. Garribba, M.G. Vettorato, A. Martin. D. Martines, V. di Leo, A. Buda, G.C. Sturniolo, „Use of altenative and complementary therapies by inflammatory bowel disease patients in an Italian tertiary referral center” („Wykorzystywanie alternatywnych i komplementarnych terapii w przypadkach zapa­lenia jelita leczonych we włoskim trzeciorzędnym ośrodku konsul­tacyjnym”), Dig. Liver Dis., 10 kwietnia 2007.

43. Agencja Reutera. „Tummy tucks join inflalion calculation” („Abdominoplastyka włączona do obliczeń inflacji”), 12 lutego 2007.

44. Milena Izmirlieva, „Global Insight”. 28 marca 2007, znale­zione w Homeopathy Today, maj-czerwiec 2007.

45. F. Clines, „With Medicine Itself Sick, Russians Turn to Herbs” („Chora medycyna sprawia, że Rosjanie zwracają się ku ziołom”), New York Times, 31 grudnia 1990.

46. Samuel Brown, „Use of Complementary and Alternative Medicine by Physicians in St. Petersburg, Russia” („Wykorzystanie medycyny komplementarnej i alternatywnej przez lekarzy z St Petersburga”), The Journal of Alternathe and Complementary Medicine. kwiecień 2008. vol. 14, nr 3, 315-319.

19 kwietnia 2012

Gorzka prawda o sztucznych słodzikach

- autor: astromaria

Nexus Nr 2 / Listopad – grudzień 1998

http://www.nexus.media.pl/
nexus@nexus.media.pl

Mark D. Gold

Substytut cukru, aspartam, wywołuje wiele niepokojących zaburzeń, od zaników pamięci po nowotwory mózgu. Mimo to amerykański Urząd ds. Leków i Żywności dopuścił do spożycia i nadal toleruje tę jedną z najniebezpieczniejszych substancji dodawanych do naszego pożywienia.

Aspartam to techniczna nazwa szeregu produktów, takich jak NutraSweet, Equal, Spoonful czy EqualMeasure. Aspartam odkryto przypadkiem w roku 1965, kiedy James Schlatter, chemik zatrudniony w G.D. Searle Company, testował lek przeciwwrzodowy. Środek ten dopuszczono do stosowania w suchych wyrobach spożywczych w roku 1981, a w napojach gazowanych w roku 1983. W rzeczywistości po raz pierwszy dopuszczono go do stosowania w suchej żywności 26 lipca 1974 roku, jednak na skutek zastrzeżeń zgłoszonych przez neurologa dra Johna W. Olneya oraz prawnika organizacji konsumenckiej Jamesa Turnera w sierpniu tego samego roku oraz po sprawdzeniu procedury badawczej zastosowanej w G.D. Searle, amerykański Urząd ds. Leków i Żywności 5 grudnia 1974 roku uchylił swoją zgodę. W roku 1985 firma G.D. Searle została nabyta przez koncern Monsanto, który wydzielił następnie z siebie Searle Pharmaceuticals i NutraSweet jako niezależne firmy.

Aspartam jest obecnie najniebezpieczniejszą substancją na rynku, jaką dodaje się do żywności.

Aspartam jest przyczyną ponad 75 procent negatywnych reakcji na występujące w żywności dodatki zgłaszanych do amerykańskiego Urzędu ds. Leków i Żywności. Wiele z tych reakcji ma bardzo poważny charakter, jak choćby napady apopleksji, a nawet śmierć, o czym w lutym 1994 roku doniósł raport Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej. Wśród 90 udokumentowanych symptomów wymienionych w raporcie znajdują się między innymi: bóle głowy/migreny, zawroty głowy, apopleksje, mdłości, drętwienie, skurcze mięśni, przybieranie na wadze, wysypki, depresja, znużenie, rozdrażnienie, częstoskurcz, bezsenność, zaburzenia wzroku, utrata słuchu, palpitacje serca, trudności w oddychaniu, napady niepokoju, zaburzenia mowy, utrata smaku, szum w uszach, zaburzenia pamięci i bóle stawów.

Zdaniem naukowców oraz lekarzy badających negatywne skutki wywoływane przez aspartam, spożywanie tego środka może wywołać lub zaostrzyć przebieg następujących chorób: nowotwory mózgu, stwardnienie rozsiane, epilepsja, syndrom chronicznego zmęczenia, choroba Parkinsona, choroba Alzheimera, zaniki pamięci, chłoniak, wady wrodzone, cukrzyca.

W skład aspartamu wchodzą trzy związki chemiczne: kwas asparaginowy, fenyloalanina i matanol. Napisana przez Jamesa i Phyllis Balchó książka Presciption for nutritional Healing (Recepta na leczenie żywnością) zalicza aspartam do kategorii „chemicznych trucizn”. Jak się przekonamy, nie ma w tym krzty przesady.

KWAS ASPARAGINOWY (40% ASPARTAMU)

Dr Russel L. Blaylock, profesor neurochirurgii Uniwersytetu Medycznego w Missisipi, opublikował ostatnio książkę opisującą szczegółowo zniszczenia spowodowane spożywaniem nadmiernej ilości kwasu asparaginowego z aspartamu (99 procent glutaminianu sodu to kwas glutaminowy. Zniszczenia, jakie on powoduje, są również omówione w książce Blaylocka). Blaylock przytacza blisko 500 naukowych źródeł, aby wykazać, że nadmiar występujących w żywności wolnych aminokwasów, takich jak kwas asparaginowy czy glutaminowy, wywołuje szereg poważnych, chronicznych zaburzeń naeurologicznych oraz wiele innych niepokojących symptomów.

JAK ASPARTAM (I GLUTAMINIAN) DOKONUJE ZNISZCZEŃ?

Asparaginian i glutaminian działają w mózgu jak neuroprzekaźniki ułatwiając przepływ informacji z neuronu do neuronu. Nadmiar tych substancji w mózgu prowadzi do śmierci pewnych neuronów, gdyż umożliwia napływ zbyt dużej liczby wolnych rodników, które zabijają komórki. Ponieważ nadmiar asparaginianu bądź glutaminianu może doprowadzić do uszkodzeń komórek nerwowych, substancje te nazywane są „toksynami pobudzającymi” – pobudzają komórki nerwowe do śmierci.

Kwas asparaginowy należy do aminokwasów. Przyjęty w wolnej postaci (nie związany z proteinami) znacznie podnosi poziom asparaginianu i glutaminianu w osoczu krwi występujący wkrótce po spożyciu aspartamu albo produktów zawierających wolny kwas glutaminowy (prekursor glutaminianowy) prowadzi do wytworzenia wysokiego poziomu tych neuroprzekaźników w pewnych obszarach mózgu.

Dzieje się tak, kiedy bariera naczyniowo-mózgowa (BBB), która normalnie chroni mózg przed nadmiarem glutaminianu i asparaginianu, podobnie jak przed toksynami, (1) nie została w pełni wykorzystana w dzieciństwie, (2) nie w pełni chroni wszystkie obszary mózgu, (3) jest uszkodzona na skutek stale powtarzających się, niekorzystnych warunków i (4) pozwala na pewien przeciek nadmiaru asparaginianu i glutaminianu do mózgu, mimo iż jest w pełni sprawna.

Nadmiar glutaminianu i asparaginianu z wolna zaczyna niszczyć neurony. Zdecydowana większość (ponad 75 %) komórek nerwowych w określonym obszarze mózgu zostaje uśmiercona, zanim pojawią się jakiekolwiek kliniczne objawy przewlekłej choroby. Do licznych schorzeń, których występowanie w udowodniony sposób wiąże się z uszkodzeniami wywołanymi przez długotrwałe oddziaływanie aminokwasu, należą między innymi: stwardnienie rozsiane, stwardnienie zanikowe boczne, utrata pamięci, zaburzenia hormonalne, utrata słuchu, epilepsja, choroba Alzheimera, choroba Parkinsona, hipoglikemia, otępienie towarzyszące AIDS, zmiany chorobowe mózgu i zaburzenia endokrynologiczne.

Toksyny pobudzające stanowią ogromne zagrożenie dla dzieci, kobiet w ciąży, osób starszych oraz ludzi z przewlekłymi problemami zdrowotnymi. Nawet Federacja Amerykańskich Towarzystw Biologii Eksperymentalnej (FASEB), zazwyczaj naśladują Urząd ds. Leków i Żywności, stwierdza ostatnio, że „jest rzeczą rozsądną, aby kobiety w ciąży, niemowlęta i dzieci unikały dodatków zawierających kwas L-glutaminowy. Istniejące dowody potencjalnej reakcji wydzielania wewnętrznego, to jest podniesienie poziomu kortyzonu i prolaktyny, a także zróżnicowane reakcje mężczyzn i kobiet, wskazują na powiązanie neuroendokrynologiczne, toteż należy unikać podawania kwasu L-glutaminowego kobietom w wieku rozrodczym, jak również osobom cierpiącym na psychozę maniakalno-depresyjną. Kwas asparaginowy z aspartamu wywiera na ciało takie same szkodliwe działanie, co kwas glutaminowy.

W chwili obecnej trwają dyskusje nad mechanizmem reakcji na nadmiar wolnego glutaminianu i asparaginianu. W raporcie skierowanym do FDA (Urząd ds. Leków i Żywności) do takich reakcji zaliczono: bóle głowy/migreny, mdłości, bóle brzucha, znużenie (blokada prawidłowego napływu glukozy do mózgu), problemy ze snem, zaburzenia widzenia, napady niepokoju, depresję i astmę.

Osoby cierpiące z powodu aspartamu często uskarżają się na utratę pamięci. Jak na ironię, w roku 1987 G.D. Searle, producent aspartamu, rozpoczął prace nad lekiem mającym zwalczyć utratę pamięci wywoływaną przez uszkodzenia, których przyczyną są aminokwasy.

Blaylock jest jednym z wielu naukowców oraz lekarzy wyrażających troskę z powodu zniszczeń wywoływanych przez aminokwasy trafiające do organizmu w wyniku spożycia aspartamu i MSG. Jednym spośród licznego grona ekspertów, którzy wyrazili zaniepokojenie z powodu uszkodzeń wywoływanych przez asparaginiany i glutaminiany, jest specjalizująca się w prowadzeniu badań dr psychologii eksperymentalnej Adrienne Samuels. Kolejnym z nich jest dr John Olney, profesor wydziału psychiatrii Szkoły Medycznej na Uniwersytecie Waszyngtońskim, naukowiec i badacz w dziedzinie neurologii, światowy autorytet w dziedzinie toksyn pobudzających. (W roku 1971 poinformował Searle, że kwas asparaginowy spowodował powstanie dziur w mózgu myszy). Do tej dwójki należy dodać także Francisa J. Waickmanna, doktora medycyny, laureata nagród Rinkela i Formana, specjalisty w zakresie pediatrii, alergii oraz immunologii.

Inni naukowcy wyrażający podobne poglądy to doktor medycyny i dyplomowany patolog sądowy John R. Hain oraz doktor medycyny, członek Amerykańskiego Kolegium Lekarskiego i Kolegium Pulmonologii, specjalista diabetyk, H.J. Roberts, który wybrany został przez ogólnokrajowe czasopismo medyczne na „Najlepszego Lekarza w Stanach Zjednoczonych”.

Do tej grupy dodać należy także Johna Samuelsa, który opracował listę badań naukowych jednoznacznie szkodliwość spożywania nadmiernych ilości wolnego kwasu asparaginowego i glutaminowego. Do tej długiej listy dodać można jeszcze wiele innych nazwisk.

FENYLOALANINA (50% ASPARTAMU)

Fenyloalanina jest aminokwasem występującym normalnie w mózgu. Osoby z genetycznym zaburzeniem (fenyloketonuria) nie mogą metabolizować fenyloalaniny. Prowadzi to do niebezpiecznie wysokiego poziomu fenyloalaniny w mózgu (niekiedy wręcz śmiertelnego).

Dowiedziono, że przyjmowanie aspartamu, zwłaszcza w połączeniu z węglowodanami, może nadmiernie podnieść poziom fenyloalaniny w mózgu nawet u osób nie cierpiących na fenyloketonurię. To wcale nie jest teoria. Wiele osób, które na przestrzeni długiego czasu spożyły dużą ilość aspartamu i nie chorują na fenyloketonurię, mają podwyższony poziom fenyloalaniny we krwi.

Podwyższony poziom fenyloalaniny w mózgu może spowodować zmniejszenie ilości serotoniny, co z kolei prowadzi do zaburzeń emocjonalnych, np. depresji. Wyniki badań potwierdzają, że poziom fenyloalaniny we krwi uległ znacznemu podwyższeniu u ludzi, którzy systematycznie używali aspartamu. Nawet jednokrotne użycie aspartamu powodowało wzrost poziomu fenyloalaniny we krwi.

Zeznając przed Kongresem Stanów Zjednoczonych, dr Louis J. Elsas wykazał, że obecna w krwi fenyloalanina może koncentrować się w pewnych rejonach mózgu i że jest szczególnie niebezpieczna dla niemowląt oraz płodu. Zwrócił również uwagę na fakt, że fenyloalanina jest znacznie lepiej metabolizowana przez gryzonie niż ludzi.

Opis pewnego przypadku, w którym aspartam wywołał szczególnie wysoki poziom fenyloalaniny, został ostatnio przedstawiony przez Wednesday Journal w artykule zatytułowanym „Koszmar aspartamu”. John Cook wypijał od 6 do 8 dietetycznych napojów dziennie. Po pewnym czasie zaczęły go nękać zaniki pamięci oraz częste bóle głowy. Gdy w dalszym czasie korzystał z tych napojów, stan jego uległ pogorszeniu. Doznawał raptownych zmian nastroju albo bez powodu wpadał nagle we wściekłość. Choć nie chorował na fenyloketonurię, badania krwi wykazały obecność fenyloalaniny w ilości 80 mg/dl. Doszło też do uszkodzeń mózgu, który zaczął nieprawidłowo funkcjonować. Po rezygnacji z zawierających aspartam napojów stan zdrowia Cooka uległ radykalnej poprawie.

Jak wykazuje w swojej książce Blaylock, wczesne pomiary odkładającej się w mózgu fenyloalaniny skażone były błędem. Naukowcy, którzy badali później określone rejony mózgu, a nie średni rozkład w nim całym, spostrzegli znaczny wzrost poziomu fenyloalaniny. Szczególnie widoczny jest on w podwzgórzu, rdzeniu przedłużonym i ciele prążkowanym. Blaylock dochodzi do wniosku, że nagromadzenie w mózgu nadmiernej ilości fenyloalaniny może wywołać schizofrenię bądź sprawić, że człowiek staje się bardziej podatny na ataki apopleksji.

Tak więc w dłuższej perspektywie czasu nadmierne spożywanie aspartamu może przyczynić się do wzrostu sprzedaży środków przeciwdziałających zanikowi serotoniny, na przykład Prozacu oraz leków przeciwko schizofrenii i apopleksji.

METANOL (ALKOHOL DRZEWNY – TRUCIZNA) (10 % ASPARTAMU)

Metanol jest śmiertelną trucizną. Niektórzy mogą go pamiętać jako truciznę, która wielu alkoholików doprowadziła do ślepoty bądź śmierci. Metanol zostaje stopniowo uwolniony w jelicie cienkim, gdy grupa metylowa aspartamu styka się z enzymem chymotrypsyną.

Wchłanianie metanolu przez organizm ulega znacznemu przyśpieszeniu, kiedy spożywa się go w wolnej postaci. Wolny metanol powstaje z aspartamu po podgrzaniu go do temperatury powyżej 30 stopni C. Dochodzi do tego, jeśli zawierający aspartam produkt jest niewłaściwie przechowywany lub podgrzewany (np. wyroby „spożywcze” Jello).

Metanol rozkłada się w organizmie na kwas mrówkowy oraz formaldehyd. Formaldehyd jest śmiertelnie niebezpieczną neurotoksyną. W swojej ocenie metanolu Agencja Ochrony Środowiska stwierdza, że jest on „uznawany za truciznę o działaniu kumulacyjnym z uwagi na niewielki stopień wydalania po spożyciu. W organizmie utlenia się do formaldehydu i kwasu mrówkowego. Obie te substancje są toksyczne”. Maksymalna dawka dopuszczalna do spożycia wynosi 7,8 mg/dzień. Litr słodzonego aspartamem napoju zawiera około 56 mg metanolu. Zagorzali konsumenci zawierających aspartam produktów potrafią spożyć do 250 mg metanolu dziennie, czyli 32 razy więcej niż opracowany przez Agencję Ochrony Środowiska limit.

Do objawów zatrucia metanolem należy zaliczyć bóle i zawroty głowy, buczenie w uszach, mdłości, zaburzenia trawienno-jelitowe, osłabienie, dreszcze, zaniki pamięci, drętwotę i bóle kończyn, zaburzenia zachowania oraz zapalenie nerwów. Najbardziej znane symptomy zatrucia metanolem to problemy ze wzrokiem, obejmujące między innymi zamglenie obrazu, postępujące zawężenie pola widzenia i ciemność, uszkodzenia siatkówki i w końcu ślepotę. Formaldehyd jest znanym czynnikiem rakotwórczym, niszczy siatkówkę, wpływa na replikację DNA i powoduje wady płodu.

Z braku kilku enzymów ludzie są o wiele bardziej wrażliwi na toksyczne oddziaływanie metanolu niż zwierzęta. Z tego też powodu testy aspartamu bądź metanolu dokonywane na zwierzętach nie w pełni oddają zagrażające ludziom niebezpieczeństwo. Dr Woodrow C. Monte, dyrektor Laboratorium Żywności i Żywienia na Uniwersytecie Stanowym w Arizonie, oświadczył: „Nie istnieją badania ludzi i ssaków pozwalające ocenić możliwe mutagenne, teratogenne czy kancerogenne efekty przewlekłego spożywania alkoholu metylowego”.

Nie wyjaśniona do końca kwestia bezpieczeństwa przy spożywaniu aspartamu tak bardzo nie dawała mu spokoju, że wystąpił z oskarżeniem przeciwko Urzędowi ds. Leków i Żywności, domagając się przesłuchania w tej sprawie. Zwrócił się do niego o „wstrzymanie z akceptacją napojów, dopóki nie poznamy odpowiedzi na ważne pytania. To nie w porządku, że składacie cały ciężar dowodu na barkach kilku osób, które ta sprawa obchodzi, ale których możliwości finansowe są ograniczone. Musicie pamiętać, że jesteście ostatnim szańcem obrony amerykańskiego społeczeństwa. Kiedy dopuścicie [aspartam] do stosowania, ja i moi koledzy nie będziemy mogli nic zrobić, aby odwrócić bieg rzeczy. Aspartam dołączy wówczas do sacharyny, związków siarki i Bóg jeden wie, ilu jeszcze wątpliwych substancji wynalezionych na szkodę człowieka i wprowadzonych do powszechnego użytku za zgodą rządu”. Wkrótce potem komisarz Urzędu ds. Leków i Żywności, Arthur Hull Hayes jr. zaakceptował stosowanie aspartamu w napojach gazowanych, a następnie przeszedł do pracy w G.D. Searle w pionie public relations.

Niektóre soki owocowe oraz napoje gazowane zawierają niewielkie ilości metanolu. Należy jednak pamiętać, że metanol nigdy nie występuje w odosobnieniu. W każdym przypadku obecny jest również etanol, zawczasu w znacznie większej ilości. Etanol spełnia u ludzi rolę odtrutki na toksyczne działanie metanolu.

Oddziały uczestniczące w operacji Pustynna Burza zostały „uraczone” ogromnymi ilościami słodzonych aspartamem napojów, które w słońcu Arabii Saudyjskiej ogrzewały się powyżej 30 stopni C. Wielu żołnierzy wróciło do domu z licznymi zaburzeniami przypominającymi objawy zatrucia formaldehydem. Mógł się do tego przyczynić wolny metanol pochodzący z napojów słodzonych aspartamem. Inne substancje powstające z rozpadu aspartamu, jak choćby (omówiona poniżej) DKP, również mogły mieć swój udział w powstaniu tego schorzenia.

Podejmując w roku 1993 decyzję, którą można określić jedynie jako nieodpowiedzialną, Urząd ds. Leków i Żywności zaaprobował aspartam jako składnik wielu produktów spożywczych, które są zawsze podgrzewane powyżej 30 stopni C.

DWUKETOPIPERAZYNA (DKP)

DKP jest produktem ubocznym metabolizmu aspartamu i ma swój udział w powstawaniu nowotworów mózgu. Dr Olney zauważył, że DKP łącząc się w jelicie z grupą nitrozylową tworzy związek podobny do N-nitrozylomocznika, substancji bardzo silnie stymulującej rozwój nowotworów mózgu. Niektórzy autorzy utrzymują, iż DKP powstaje po spożyciu aspartamu. Nie jestem pewien, czy jest to podejście prawidłowe. Z całą pewnością wiadomo natomiast, że DKP tworzy się w płynnych produktach z zawartością aspartamu podczas ich długiego przechowywania (patrz poniższa tabela).

Firma G.D. Searle testowała na zwierzętach bezpieczeństwo DKP. Urząd ds. Leków i Żywności odkrył liczne błędy w przeprowadzanych eksperymentach, w tym „błędy maszynowe, pomieszanie zwierząt, nie podawanie doświadczalnym zwierzętom leków, które powinny były otrzymać, oraz utratę patologicznych okazów z powodu niewłaściwego traktowania”. Te wadliwe procedury laboratoryjne mogą tłumaczyć, dlaczego zarówno zwierzęta poddawane testom, jak i kontrolne miały szesnastokrotnie więcej nowotworów mózgu niż należałoby oczekiwać po eksperymentach tej długości.

Jak na ironię, wkrótce po tym, jak te błędy w doświadczeniach wyszły na jaw, FDA oparł się na wskazówkach G.D. Searle przy opracowaniu norm pracy w laboratorium przeznaczonym dla przemysłu.

Zeznając przed senatem Stanów Zjednoczonych, toksykolog FDA, dr Jacqueline Verrett wskazała DKP również jako przyczynę polipa macicy oraz zmian poziomu cholesterolu w krwi.

SCHORZENIA WYWOŁYWANE PRZEZ ASPARTAM

Składowe aspartamu mogą wywoływać szereg różnych chorób. Niektóre z nich rozwijają się stopniowo, inne dają o sobie znać natychmiast, i to w sposób gwałtowny.

Ogromna liczba ludzi cierpi z powodu objawów wywoływanych przez aspartam, nie rozumiejąc dlaczego żadne zioła czy pigułki nie przynoszą im ulgi. Część spożywających aspartam osób nie odczuwa początkowo żadnych skutków, ale po pewnym czasie i one zaczynają narzekać z powodu zniszczeń wywołanych przez długotrwałe działanie pobudzających aminokwasów, fenyloalaniny, metanolu i DKP. Spośród poważnych schorzeń, do szczególnie poważnych zaliczam:

Wady wrodzone

Dr Diana Dow Edwards przeprowadziła sponsorowane przez Monsanto badania nad możliwością powstawania wad wrodzonych na skutek spożywania aspartamu. Po uzyskaniu wstępnych danych potwierdzających niszczące działanie aspartamu, finansowanie dalszych badań zostało przerwane. Genetyk pediatra z Uniwersytetu Emory potwierdził, że aspartam powoduje wady wrodzone.

W książce While Waiting: A Prenatal Guidebook (W oczekiwaniu – poradnik przedurodzeniowy) George’a R. Verrilliego i Anne Marie Mueser znajduje się stwierdzenie, że aspartam podejrzewany jest o wywoływanie uszkodzeń mózgu u wrażliwych osób. Również płód może być narażony na wystąpienie takich efektów. Niektórzy badacze sugerują, że duże dawki aspartamu mogą powodować różne problemy, od zawrotów głowy i drobnych zmian w mózgu po niedorozwój umysłowy.

Rak (rak mózgu)

W roku 1981 Satya Dubey, statystyk z FDA, stwierdził, że dane na temat wywoływania raka mózgu przez aspartam są tak niepokojące, że nie może akceptować dopuszczenia NutraSweetu do spożycia. W dwuletnich badaniach przeprowadzonych przez producenta aspartamu, u dwunastu spośród 320 szczurów otrzymujących normalne pożywienie z dodatkiem aspartamu rozwinęły się guzy mózgu, podczas gdy w grupie zwierząt kontrolnych nie pojawiły się one ani razu. Pięć z owych dwunastu guzów rozwinęło się u szczurów otrzymujących małe dawki aspartamu. Akceptacja aspartamu stanowi naruszenie Poprawki Delaneya mającej zapobiegać obecności substancji rakotwórczych, takich jak metanol (formaldehyd) i DKP, w naszej żywności. Dr Adrian Gross, nieżyjący już toksykolog z FDA, zeznał przed Kongresem Stanów Zjednoczonych, że aspartam może powodować guzy mózgu. Z tego powodu FDA nie miał prawa ustalać dopuszczalnej dziennej dawki na jakimkolwiek poziomie. W swoich zeznaniach stwierdził, że badania przeprowadzone w firmie Searle były „w znacznej mierze niewiarygodne” oraz że „przynajmniej jeden z tych testów wykazał ponad wszelką wątpliwość, że aspartam może wywoływać guzy mózgu u zwierząt doświadczalnych”. Swoje pytanie zakończył pytaniem: „Skąd bierze sie wyraźna niechęć FDA do zastosowania wobec tego spożywczego dodatku Poprawki Delaneya do Ustawy o Żywności, Lekach i Kosmetykach?… Jeśli sam FDA narusza prawo, kto ma chronić zdrowie społeczeństwa?”

W połowie lat siedemdziesiątych odkryto, że producent aspartamu na kilka sposobów fałszował wyniki badań. Jedna z oszukańczych technik polegała na wycinaniu guzów doświadczalnych zwierzętom i ponownym włączaniu ich do eksperymentu. W innym przypadku padłe zwierzęta wymieniano w sprawozdaniu wśród osobników, które przeżyły eksperyment. Należy zatem przyjąć, że dane dotyczące guzów mózgu są w rzeczywistości jeszcze gorsze, niż to przedstawiano. Ponadto były pracownik producenta aspartamu, Raymond Schroeder, poinformował 13 lipca 1977 roku FDA, iż cząsteczki DKP były tak duże, że szczury mogły odróżniać je od zwykłego pożywienia.

Co ciekawe, liczba przypadków guza mózgu u osób powyżej 65 roku życia między rokiem 1973 a 1990 zwiększyła się o 67 procent. Liczba nowotworów mózgu we wszystkich grupach wiekowych wzrosła o 10 procent. Największy wzrost miał miejsce w latach 1985-1987.

W swojej książce Aspartame (Nutra Sweet): IS It Safe? (Aspartam (NutraSweet) – czy to jest bezpieczne?) Roberts udowadnia, że aspartam może spowodować szczególnie niebezpieczną odmianę raka – pierwotnego chłoniaka mózgu.

Cukrzyca

Amerykańskie Towarzystwo Diabetologiczne zaleca tę chemiczną truciznę osobom chorym na cukrzycę. Według H.J. Robertsa, specjalisty w dziedzinie diabetyki, członka ADA i autorytetu w dziedzinie sztucznych słodzików, aspartam:

  1. Przyśpiesza wystąpienie klinicznych objawów cukrzycy,
  2. pogarsza możliwość kontrolowania choroby u pacjentów przyjmujących insulinę i leki doustne,
  3. wzmaga towarzyszące cukrzycy powikłania, takie jak retinopatia, zaćma, neuropatia i gastro-pareza,
  4. powoduje drgawki.

W oświadczeniu poświęconym używania produktów zawierających aspartam przez osoby z cukrzycą oraz hipoglikemia, Roberts stwierdził: „Niestety, wielu moich pacjentów, jak również tych, którzy przychodzili do mnie na konsultacje, miało poważne komplikacje metaboliczne, neurologiczne i inne, które przypisać można wyłącznie używaniu produktów zawierających aspartam.

Przejawiało się to utratą kontroli nad cukrzycą, wzmożeniem hipoglikemii, wystąpieniem domniemanych reakcji na insulinę (w tym również drgawek) będących w istocie reakcją na aspartam oraz przyśpieszeniem, pogorszeniem bądź symulacją powikłań diabetologicznych (zwłaszcza upośledzenia widzenia i neuropatii), a także gwałtownym ustąpieniem tych objawów po rezygnacji z aspartamu i szybkim powrocie problemów z chwilą, gdy pacjent świadomie lub nie ponownie sięgał po produkty zawierające aspartam”.

I dalej dodaje:

„Ubolewam, że inni lekarze i ADA nie biorą pod uwagę tych powtarzających się ustaleń opisanych w moich z gruntu neutralnych publikacjach i nie ostrzegają pacjentów oraz konsumentów”.

Blaylock stwierdził, że pobudzające toksyn, takie jak te występujące w aspartamie, mogą przyśpieszyć rozwój cukrzycy u osób genetycznie podatnych na tę chorobę.

Zaburzenia emocjonalne

Niezależne badania efektów, jakie aspartam wywołuje u osób z zaburzeniami nastroju, przeprowadził ostatnio dr Ralph G. Walton. Ponieważ jego praca nie była finansowana/kontrolowana przez producentów aspartamu, NutraSweet Company odmówiła mu sprzedaży tego środka. Walton był zmuszony zaopatrzyć się w aspartam gdzie indziej.

Doświadczenia wykazały znaczny wzrost poważnych symptomów u osób spożywających aspartam. Ponieważ niektóre objawy okazały się bardzo ciężkie, Institutional Review Board musiała przerwać dalsze badania. trzech spośród uczestników powiedziało, że ulegli „zatruciu” aspartamem.

Walton skonkludował to, mówiąc, że „osoby z zaburzeniami nastroju są szczególnie wrażliwe na ten sztuczny słodzik i tego rodzaju ludziom należy odradzać jego używanie. Świadom tego, że eksperymentu nie można powtórzyć z powodu zagrożenia, jakie stwarza dla uczestników, Walton oznajmił ostatnio:

„Wiem, że aspartam wywołuje apopleksję. Jestem przekonany, że powoduje zmiany zachowania. Bardzo mnie złości, że ta substancja znajduje się na rynku. Osobiście poddaję w wątpliwość wiarygodność wszelkich badań finansowanych przez NutraSweet”.

Istnieją liczne relacje przypadków stwierdzenia niskiego poziomu serotoniny w mózgu, depresji oraz innych zaburzeń emocjonalnych, których wystąpienie łączono z aspartamem i które często ustępowały po zaprzestaniu używania tego środka. Badacze wskazują, że podwyższony poziom fenyloalaniny w mózgu, występujący u chorych na fenyloketonurię, prowadzi do spadku do spadku poziomu neuroprzekaźnika serotoniny, co pociąga za sobą szereg zaburzeń emocjonalnych. Zeznając przed Senatem Stanów Zjednoczonych, dr William M. Pardridge z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles (UCLA) stwierdził, że picie przez młodzież czterech szesnastouncjowych (ok. 0,5 l) butelek dietetycznych napojów gazowanych dziennie prowadzi do dużego wzrostu poziomu fenyloalaniny.

Epipleksja/apopleksja

Liczba spowodowanych przez aspartam ataków jest duża i stale rośnie, a tymczasem Fundacja Epilepsji promuje aspartam jako bezpieczny środek. W Massachussetts Institute of Technology przebadano 80 osób, które doznały ataku po spożyciu aspartamu. Community Nutrition Institute doszedł do następujących wniosków:

„Tych osiemdziesiąt przypadków pasuje do opracowanej przez FDA definicji zagrożenia zdrowia publicznego, co wymaga od FDA szybkiego usunięcia produktu z rynku”.

Zarówno magazyn sił powietrznych Flying Safety, jak i pismo marynarki wojennej Navy Physiology opublikowały artykuły ostrzegające przed wieloma zagrożeniami związanym z aspartamem, w tym przed szkodliwymi efektami kumulatywnymi metanolu oraz zwiększonym ryzykiem powstania wad wrodzonych. W artykułach tych jest także mowa o tym, że aspartam może zwiększać podatność pilotów na ataki apopleksji i zawroty głowy.

Dwadzieścia artykułów ostrzegających przed spożywaniem aspartamu podczas lotu ukazało się również w National Business Aircraft Association Digest (1993), Aviation Medical Bulletin (1998), The Aviation Consumer (1998), Canadian General Aviation NewsPacyfic Flayer (1998), The Aviation News (1989), Aviation Safety Digest (1989) oraz Plane&Pilot (1990). Ulotka przestrzegająca przed aspartamem była również rozpowszechniona podczas 57 dorocznego zjazdu Aerospace Medical Association (Gaffney, 1986). (1990),

Ostatnio uruchomiono gorącą linię dla pilotów cierpiących na ostre dolegliwości po spożyciu aspartamu. Przeszło sześciuset pilotów zameldowało o swoich symptomach, wśród których były nawet ataki padaczki w kabinie samolotu wywołane przez aspartam.

Oryginalne badania aspartamu przeprowadził w roku 1969 niezależny naukowiec, dr Harry Waisman. Studiował on wpływ aspartamu na niemowlętach naczelnych. Z grupy siedmiu małp jedna zmarła po 300 dniach, a pięć innych miało ataki padaczki. Te negatywne odkrycia nie zostały oczywiście przedstawione FDA w trakcie procesu zatwierdzania aspartamu.

ASPARTAM MOŻNA ZNALEŹĆ w:
błyskawicznych daniach śniadaniowych
miętowych odświeżaczach oddechu
płatkach
gumie do żucia bez cukru
rozpuszczalnym kakao
napojach kawowych
mrożonych deserach
galaretkach
napojach owocowych
środkach przeczyszczających
multiwitaminach
napojach mlecznych
lekach
drinkach
słodzikach
napojach z herbatą
rozpuszczalnej kawie i herbacie
polewach
jogurcie

DLACZEGO O TYM NIE SŁYSZYMY

Powody, dla których wielu ludzi nie słyszy o poważnych reakcjach organizmu na aspartam, można podzielić na dwie zasadnicze grupy:

  1. Brak świadomości społecznej. O wywołanych przez aspartam chorobach nie pisze się w gazetach, ponieważ nie przyciągają one opinii publicznej jak na przykład katastrofy lotnicze. Dzieje się tak dlatego, że przypadki takie występują pojedynczo w tysiącu różnych miejsc na terenie Stanów Zjednoczonych.
  2. Większość ludzi nie kojarzy dostrzeżonych u siebie objawów z długotrwałym spożywaniem aspartamu. Osoby, które uśmierciły znaczny procent swoich komórek mózgowych, co doprowadziło następnie do powstania przewlekłej choroby, nie są w stanie powiązać takich dolegliwości ze spożywaniem aspartamu. Sposób, w jaki aspartam został dopuszczony do stosowania stanowi doskonałą lekcję tego, jak chemiczne i farmaceutyczne firmy potrafią manipulować rządowymi agencjami w rodzaju FDA, „łapówkarskimi” organizacjami pokroju American Dietetic Association, a także oddziaływać na społeczność naukową za pomocą wadliwych czy wręcz oszukańczych badań sponsorowanych przez producentów aspartamu.

Erik Millstone, badacz z Science policy research Unit na Uniwerytecie w Sussex, zgromadził tysiące stron dowodów, w tym niektóre na podstawie Ustawy o Wolności Informacji, potwierdzających, że:

  1. Laboratoryjne testy fałszowano, a zagrożenia ukrywano.
  2. Zwierzętom usuwano guzy, a sztuki padłe „ożywały” w laboratoryjnych rejestrach.
  3. Do FDA trafiały fałszywe bądź wprowadzające w błąd oświadczenia.
  4. Dwaj prawnicy, którym powierzono zadanie przygotowania oskarżenia o oszustwo przeciwko producentowi aspartamu, dogadali się z jego firmą prawniczą, pozwalając, aby zadziałał przepis o przedawnieniu.
  5. Szef FDA zlekceważył sprzeciw własnej rady naukowej. Wkrótce po podjęciu tej decyzji objął posadę w Burson-Marsteller, firmie dbającej o public relations G.D. Searle.

Publiczna Rada Kontroli (PBoI) powstała w roku 1980. W jej skład weszło trzech naukowców, którzy rozpatrywali protesty Olneya i Turnera przeciwko akceptacji aspartamu. Rada jednogłośnie wypowiedziała się przeciwko dopuszczeniu aspartamu. Tymczasem szef FDA, dr Arthur Hull Hayes jr. powołał pięcioosobową Komisję Naukową, która miała sprawdzić ustalenia PBoI. Kiedy stało się jasne, że Komisja podtrzyma decyzję PBoI stosunkiem głosów 3 do 2, do jej składu dodano jeszcze jedną osobę, przez co głosowanie nie przyniosło rozstrzygnięcia. Dało to szefowi FDA sposobność przechylenia głosowania na swoją korzyść i wydanie w roku 1981 zgody na stosowanie aspartamu w wyrobach suchych.

Dr Jacqueline Verrett, przełożona wydziału naukowego w Biurze Żywności FDA, poddała kontroli skład zespołu utworzonego w sierpniu 1977 w celu przeanalizowania Raportu Bresslera (dotyczącego nadużyć, jakich dopuszczono się w G.D. Searle podczas poprzedzających aprobatę testów) i powiedziała:

„Było oczywiste, że gdzieś po drodze urzędnicy próbowali ukryć prawdę”.

W roku 1987 Verrett zeznawała przed Senatem Stanów Zjednoczonych, stwierdzając wówczas, że eksperymenty prowadzone przez G.D. Searle okazały się „katastrofą”. Oświadczyła, że jej zespół został poinstruowany, aby nie wypowiadał jakichkolwiek komentarzy ani nie przejmował się wartością wyników doświadczeń. Wyjaśniła też, że na pytanie dotyczące wad wrodzonych nie uzyskała odpowiedzi. W dalszym ciągu swojej wypowiedzi zwróciła uwagę na fakt, że dowiedziono wpływu DKP na powstawanie polipów macicy i zmianę poziomu cholesterolu w krwi, a także na to, że podwyższenie temperatury produktu prowadzi do wzmożonego wytwarzania DKP.

OBROTOWE DRZWI

FDA i producenci aspartamu na długie lata wprawili w ruch obrotowe drzwi zatrudnienia. Oprócz szefa FDA i dwóch prawników, którzy objęli stanowiska w firmach powiązanych z G.D. Searle, także czterech innych urzędników FDA uczestniczących w procesie aprobowania aspatramu w latach 1979-1982 otrzymało posady w przedsiębiorstwach współpracujących z NutraSweet. Byli to Zastępca Komisarza FDA, Specjalny Asystent Komisarza FDA, Dyrektor Biura Żywności i Toksykologii oraz prawnik uczestniczący w pracach Publicznej Rady Kontroli (PBoI).

Ważne jest, abyśmy uświadomili sobie, że podobne praktyki stosowane są od dziesięcioleci. Townsend Letter for Doctors (ne 11, 1992) ujawnił, że 37 spośród 49 czołowych postaci FDA po opuszczeniu macierzystej jednostki podjęło pracę w firmach, które przedtem kontrolowały. Ponadto 150 urzędników FDA posiada akcje firm farmaceutycznych, których produkty podlegały kontroli FDA. Wiele organizacji oraz uczelni otrzymuje znaczne kwoty od firm powiązanych z NutraSweet Association, grupą firm promujących używanie aspartamu. W styczniu 1993 roku Amerykańskie Towarzystwo Dietetyczne otrzymało 75 000 dolarów dotacji od NutraSweet Company. Amerykańskie Towarzystwo Dietetyczne oświadczyło, że NutraSweet Company pisze wydawane przez nie broszury.

Także wiele innych „niezależnych” organizacji oraz badaczy uzyskuje wielkie sumy pieniędzy od producentów aspartamu. Amerykańskie Towarzystwo Diabetologiczne otrzymało pokaźne środki od NutraSweet, między innymi na prowadzenie szkoły kucharskiej w Chicago (zapewne po to, aby nauczyć diabetyków gotowania z użyciem NutraSweet).

Pewien badacz z Nowej Anglii, który kiedyś wskazywał niebezpieczeństwa płynące ze stosowania aspartamu, jest dzisiaj konsultantem Monsanto. Inny badacz z południowego zachodu USA zajmował się zagrożeniami płodu ze strony aspartamu. Dociekliwy reporter odkrył, że nakazano mu trzymać język za zębami, o ile nie chce stracić dużego stypendium od producenta dietetycznej coli wchodzącego w skład nutraSweet Association.

Co robi FDA, aby ochronić konsumenta przed niebezpieczeństwami aspartamu? Zupełnie nic!

W roku 1992 FDA zezwoliła na stosowanie aspartamu w napojach zaprawianych słodem, płatkach śniadaniowych, zimnych deserach i nadzieniach. W roku 1993 zezwoliła na dodawanie aspartamu do miękkich i twardych cukierków, napojów bezalkoholowych, herbat, soków owocowych oraz koncentratów, wyrobów piekarniczych, wszelkiego rodzaju polew, lukrów i nadzień do tych wyrobów.

W roku 1991 zakazała z kolei importu stevii. Proszku z tych liści używano od stuleci jako alternatywnego słodzika. Jest on stosowany szeroko w Japonii, gdzie nie wywołuje jakichkolwiek efektów ubocznych. Naukowcy badający stevię twierdzą, że jest ona zupełnie niegroźna dla ludzi, o czym dobrze wiadomo w wielu częściach świata, gdzie ni jest ona zabroniona. Wszyscy ludzie, z którymi rozmawiałem na ten temat, są przekonani, że zakaz stosowania stevii wprowadzono po to, aby wyprzeć ten produkt z amerykańskiego rynku i otworzyć drogę do wzrostu sprzedaży aspartamu.

Co robi amerykański Kongres, żeby uchronić konsumenta przed groźbą aspartamu? Absolutnie nic!

Spożycie aspartamu stwarza problemy nie tylko w USA. Środek ten jest sprzedawany w przeszło siedemdziesięciu krajach świata.

Mówiono mi, że aspartam można znaleźć nawet w produktach, na etykiecie których nie jest on wyszczególniony. Szczególną ostrożność należy zachować wobec leków i środków uzupełniających. Uzyskałem informacje, że nawet tak znani producenci jak Twinlabs dodają do swoich wyrobów aspartam.

Przytoczone przeze mnie informacje stanowią zaledwie wierzchołek góry lodowej. Na wypadek, gdyby czytelnik chciał dowiedzieć się czegoś więcej, podaję poniżej listę materiałów źródłowych.

Mark D. Gold

Przełożył Mirosław Kościuk

Przypisy:

  1. Food and Drug Administration; w skrócie FDA. – Przyp. red.
  2. Department of Health and Human Services, „Report on All Adverse Reactions in the Adverse Reaction Monitoring System” („Raport na temat wszystkich reakcji ubocznych w Systemie Monitorowania Reakcji Ubocznych”), 25 i 28 luty 1994 roku.
  3. Sporządzony przez grupę naukowców, lekarzy i specjalistów od sztucznych słodzików, której celem jest ostrzeganie ludzi przed aspartamem.
  4. Russell Blaylock, M.D., Excitotoxins: The Taste That Kills (Pobudzające toksyny – smak, który zabija).
  5. Blood-brain barrier.
  6. Life Science Research Office, Safety of Amino Acids (Bezpieczeństwo aminokwasów), FASEB, Kontrakt FDA nr 223-88-2124, Zlecenie nr 8.
  7. FDA Adverse Monitoring System (System Monitorowania Reakcji Ubocznych Urzędu ds. Leków i Żywności).
  8. Wurtman & Walker, „Dietary Phenylalanine and Brain Function” („Fenyloalanina i funkcjonowanie mózgu”), Proceedings of the First International Meeting on Dietary Phenylalanine and Brain Function (Biuletyn Pierwszego Międzynarodowego Kongresu Poświęconego Fenyloalaninie i Funkcjonowaniu Mózgu), Waszyngton, DC, USA, 8 maj 1987.
  9. Hearing Before the Committee on Labor and Human Resources, First Session on Examining the Health and Safety Concerns of NutraSweet [aspartame] (Przesłuchanie przed Komisją ds. Pracy i Ludzkich Zasobów, Pierwsze posiedzenie poświęcone sprawie zagrożeń zdrowia wynikających
    ze spożywania NutraSweetu [aspartamu]), Senat Stanów Zjednoczonych.
  10. Przypadek Johna Cooka opisany w: Barbara Mullarkey, „How Safe Is Your Artificial Sweetener?” (Jak bezpieczny jest twój sztuczny słodzik’?”), lnformed Consent, wrzesień-pażdziernik 1994.
  11. Woodrow C. Monte, Ph.D.,R.D., „Aspartame: Methanol and the Public Health” („Aspartam – metanol i publiczne zdrowie”), Journal of Applied Nutrition, 36(1):42-53.
  12. US Court of Appeals for the Distict of Columbia Circuit, nr 84-1153, Community Nutrition Institute and Dr. Woodrow Monte v. Dr. Mark Novitch, Acting Commissioner. US FDA (Instytut Zywienia Ludności i dr Woodrow Monte kontra dr .Mark Novitch, komisarz wykonawczy FDA ), 24 wrzesień 1985.
  13. Barbara Mullarkey, „Aspartame Time Line”, Informed Consent, maj-czerwiec 1994.
  14. Skrót od Diketopiperazyne (dwuketopiperazyna).
  15. FDA Searle Investigation Task Force, „Final Report of Investigation of G.D. Searle Company” („Raport końcowy z badania spółki G.D. Searle”), 24 marzec 1976.
  16. Zeznanie dr Jacqueline Verrett, toksykologa FDA, przed senacką Komisją ds. Pracy i Ludzkich Zasobów, 3 listopad I987.
  17. Wewnętrzne pismo FDA.
  18. Analiza przygotowana przez dra Johna Olneya jako wystąpienie przed Komisją Dochodzeniową ds. Aspartamu FDA (Aspartame Board of Inquiry of the FDA). Także Russell Blaylock, M.D., Excitotoxins: The Taste That Kills (Pobudzające toksyny – smak, który zabija).
  19. Rejestr Kongresu SID835:131, 1 sierpień 1985.
  20. National Cancer Institute SEER Program Data.
  21. American Diabetes Association; w skrócie ADA.
  22. Ralph G. Walton, Robert Hudak, Ruth Green-Waite, „Adverse Reactions to Aspartame: Double-Blind Challenge in Patiens from a Vulnerable Population”, Biological Psychiatry (1993), 34:13-17.
  23. 23. Barbara Mullarkey, „How Safe Is Your Artificial Sweetener?” („Jak bezpieczny jest twój sztuczny słodzik?”), Informed Consent Magazine, wrzesień-październik 1994.
  24. US Air Force, „Aspartame Alert”, Flying Safety, 48(5):20-21, maj 1992.
  25. Sygnalizowane przez Aspartame Consumer Safety Network (Konsumencka Sieć Bezpieczeństwa ds. Aspartamu).
  26. Barbara Mullarkey (ed.), Bittersweet Aspartame: A Diet Delusion (Gorzko-słodki aspartam – dietetyczna iluzja).
  27. Amerykańskie Towarzystwo Dietetyczne; w skrócie ADA.
  28. Eric Millstone, „Sweet and Sour” („Słodki i cierpki”), The Ecologist, nr 25, marzec-kwiecień 1994.
  29. Public Board of Inquiry; w skrócie PBoI.,
  30. Mary Nash Stoddard (ed.), The Deadly Deception (Śmiertelny podstęp), Aspartame Consumer Safety Network.
  31. ADA Courier, vol. 32, nr 1, styczeń 1993.
  32. Mark Blumenthal, „FDA Rejects Stevia Petition” („FDA odrzuca wniosek w sprawie stevii”), Whole Foods, kwiecień 1994.
  33. W Polsce również. Proszę sprawdzić skład wyrobów z grupy „light”. Aspartam widnieje na przykład w składzie czekolady „Light” Wawela, soków Jeden typu light firmy POL-MOT Longinus z Płocka, gum do żucia etc. O słodzikach już nie wspominam, bo to jest oczywiste. – Przyp. red.

ZALECANE LEKTURY

(większość wymienionych poniżej publikacji można nabyć pod podanym na końcu adresem)

  1. Russell Blaylock, M.D., Excitotoxins: The Taste That Kills (Pobudzające toksyny – smak, który zabija), Health Press, Santa Fe, New Mexico, USA,1994. (Jedna z najlepszych książek na temat pobudzających toksyn).
  2. H.J. Roberts, MD., Aspartame (NutmSweet Is lt Safe? (Aspartam(Nutra Sweet) – czy to jest bezpieczne?)
  3. Sweet ‚ner Dearest
  4. Mary Nash Stoddard (ed.), Bittersweet Aspartame: A Diet Delusion (Gorzko-słodki aspartam – dietetyczna iluzja).
  5. The Aspartame Consumer Safety Network, The Aspartame Consumer Safety Network Synopsis.
  6. Dennis Remington, M.D., Barbara Higa, R.D., The Bitter Truth About Artificial Sweetenets (Gorzka prawda o sztucznych slodzikach ).

Dalsze informacje uzyskać można pod adresem:
ASPARTAME CONSUMER SAFETY NETWORK
PO Box 780634
Dallas, Texas 75378
USA

%d bloggers like this: