Posts tagged ‘Korupcja medycyny’

5 września 2017

Rak bardziej rentowny niż Google

- autor: astromaria

Tekst pochodzi ze strony © Poczta Zdrowia sp. z o.o.

Szanowny Czytelniku,

do tej pory myślałem, że najlepiej opłacanym prezesem w 2015 r. był Sundar Pichai, prezes firmy Google, gdy zarobił 151,9 milionów dolarów1.

Otóż nie!

Właśnie się dowiedziałem, że został wyprzedzony. W rzeczywistości, najlepiej opłacanym prezesem w 2015 roku był doktor Patrick Soon-Shiong, specjalista w dziedzinie raka2!

329,7 milionów dolarów!

Zarobił 329,7 milionów dolarów, co odpowiada stuletnim zarobkom szefa średniej firmy z listy CAC 40 (francuska giełda) i zarobkom za 10 000 lat pracownika średniego szczebla zachodniej firmy.

A co ten człowiek robi ze swoimi bajecznymi dochodami?

Wiedzie bajeczne życie w Kalifornii.

Doktor Soon-Shiong poślubił aktorkę Michele B. Chan, która grała w serialu „MacGyver”3.

Należy do niego część słynnego klubu koszykarskiego Lakers (Los Angeles), którą kupił od koszykarza Magic Johnsona4. Posiada pięć domów w Los Angeles, w tym jeden z czteropoziomową piwnicą, salą kinową realnych wymiarów oraz ponad 2000 metrów kwadratowych powierzchni mieszkalnej5!

Bywa na dywanie Hollywood i pojawia się u boku rapera Will.I.Am(zob. zdjęcie poniżej), niezapomnianego wykonawcy hitu I like to move it.

obrazek

A to nie wszystko. Doktor Soon-Shiong jest także znany papieżowi (lub prawie znany): 30 kwietnia 2016 r. pojechał do Watykanu odebrać Papieską nagrodę dla głównego wizjonera (Vatican Key Visionary Award), z rąk kardynała Ravasi6.

Czyżby doktor Soon-Shiong miał wizje?

Najpierw pomyślałem, że doktor Soon-Shiong otrzymał tę nagrodę, ponieważ miał wizje takie jak święci, którzy na własne oczy oglądali raj.

Jednak wcale nie.

Po krótkich poszukiwaniach w Internecie, dowiedziałem się, że nagrodę tę nadaje się w uznaniu zasług osób promujących innowacje medyczne, które zmieniają bieg historii i zmniejszają cierpienia w skali globalnej, łącząc wizjonerską myśl z rzeczywistymi działaniami7.

Wooow!

To wszystko wyjaśnia. Jeśli doktor Soon-Shiong zmniejszył cierpienie na skalę globalną, to rzeczywiście warte jest kilku setek tysięcy dolarów nagrody, pomyślałem.

Ale kiedy pogrzebałem w Internecie, wizerunek doktora Soon-Shiong nabrał innych barw.

1 dolar na badania, 99 dolarów dla doktora!

Firma doktora Soon-Shiong, która wypłaca mu te nadzwyczajne dochody pod pretekstem „badań poświęconych nowotworom”, w rzeczywistości praktycznie nic nie wydaje na badania.

Firma ta, NantKwest, wypłaciła mu osobiście ubiegłego lata 200 milionów dolarów, podczas gdy na działania badawcze i rozwojowe wydała zaledwie 3,9 milionów dolarów w trzecim trymestrze 2015 r.8!

Równocześnie za 50 milionów dolarów wykupiła akcje od swoich akcjonariuszy (w tym od doktora Soon-Shiong), co jest szczególnie niezwyczajne w przypadku spółki rzekomo specjalizującej się w badaniach medycznych, która jeszcze nie zakończyła najmniejszej nawet próby klinicznej ani nie wprowadziła na rynek żadnego preparatu

Być może z tego właśnie powodu, po tych kuriozalnych transakcjach, wartość akcji NantKwest spadła o 40% w pierwszym trymestrze, rujnując drobnych akcjonariuszy, którzy okazali się dość naiwni, by w nie zainwestować swoje oszczędności9.

Ale doktor Soon-Shiong nie jest nowicjuszem w dziedzinie finansów.

Swój majątek zawdzięcza preparatowi Abraxane – wprowadzonemu w 2005 r. i przedstawianemu jako rewolucjonizujący leczenie nowotworów, choć jest jedynie „odgrzaniem” (nową wersją ledwie różniącą się od poprzedniej) starego dobrego paklitakselu!

Paklitaksel został odkryty w 1960 r., w czasach systematycznego analizowania przez badaczy amerykańskich wszystkich znanych roślin w ramach poszukiwania lekarstwa na raka.

Wzbogacić się, eksploatując cudze odkrycia

To badacze z Państwowego Instytutu ds. Nowotworów w Stanach Zjednoczonych odkryli przypadkiem, że liście, młode gałązki i owoce cisu pacyficznego zawierają aktywną substancję skuteczną przeciwko niektórym guzom litym.

Niestety, w celu jej podania pacjentom, substancję tę, taksol, należało rozcieńczyć rozpuszczalnikiem, co wywoływało poważne problemy związane z jej toksycznością. Ponadto, występowała ona w bardzo małych ilościach i trzeba było ścinać całe lasy tych drzew, i tak rzadkich, by wykorzystać ją w leczeniu pacjentów.

Trzeba było czekać ponad trzydzieści lat na odtworzenie preparatu paklitaksel w laboratorium wspomnianego instytutu. Od tego momentu mógł on zostać wprowadzony do obrotu pod nazwą Paclitaxel przez firmę Britol Myers Squibb jako lek na raka jajników, raka piersi z przerzutami, raka trzustki i raka płuc.

Innowacja doktora Soon-Shiong polegała na dołączeniu do cząsteczki paklitakselu nanocząstki albuminy, co umożliwiło rezygnację z zastosowania rozpuszczalnika oraz domniemaną poprawę penetracji substancji leczniczej do guza.

Zostało to zaprezentowane pacjentom i inwestorom jako „rewolucja”, co dobremu doktorowi umożliwiło zbicie w rekordowym czasie fortuny 13 miliardów dolarów.

Ale co się stało naprawdę?

Rak: wielkie nieporozumienie pomiędzy pacjentami a lekarzami

W rzeczywistości Abraxane jest preparatem „rewolucyjnym” wyłącznie w oczach zaprawionych w bojach onkologów, którzy wiedzą, że prawie nic nie mogą poradzić na większość litych nowotworów.

I tak, kiedy onkolog zaczyna Ci opowiadać z blaskiem w oczach o nowej cudownej kuracji, która w sposób nadzwyczajny przedłuża życie jego pacjentów lub okres remisji, bardzo istotne jest, by uniknąć wszelkich nieporozumień.

Nas, pacjentów-szaraczków, nurtuje kwestia, kiedy zostaniemy „wyleczeni”; innymi słowy – kiedy będziemy mogli wrócić do normalnego życia, jak po przebyciu przeziębienia czy grypy.

Ale w rozumieniu onkologa, który wie, jak trudno jest leczyć raka, nie o to chodzi: jego celem jest wyłącznie spowolnienie rozwoju guza i przedłużenie okresu przeżycia lub remisji jego pacjenta, często najwyżej o kilka tygodni lub miesięcy.

To o tym myśli, opowiadając o „nowej rewolucyjnej kuracji”.

I tak preparat Abraxane wydłużył średni okres przeżycia pacjentów cierpiących na nowotwór trzustki o czas od 6,7 do 8,5 miesięcy.

Inaczej mówiąc, gdyby dziś stwierdzono u Ciebie nowotwór trzustki, to dzięki zastosowaniu tego lekarstwa umarłbyś 15 stycznia zamiast 2 grudnia! I to oczywiście ze wszystkimi skutkami ubocznymi chemioterapii, ponieważ preparat Abraxane wywołuje poważne problemy nerwowe w 17% przypadków, poważne problemy związane z krwią w 27% przypadków (neutropenia), a także zagrożenie śmiertelnego zatrucia w 4% przypadków10.

Jeśli chodzi o raka piersi z przerzutami, inne wskazanie preparatu Abraxane, wskaźnik przeżycia wzrasta z 19 do 23 tygodni11.

Przedłużanie cierpienia chorych

Można to oczywiście postrzegać jako postęp dla chorych, preludium do jeszcze większej przyszłej poprawy.

Ale to jest kwestia szklanki do połowy pustej i do połowy pełnej. Jeśli jest się pesymistą (niektórzy powiedzą „realistą”), te 4 tygodnie więcej zazwyczaj przebiegające na morfinie, pod kroplówką, w szpitalnym łóżku, to okrutne przedłużanie życia pacjentów bez dawania im nadziei na całkowite wyleczenie pewnego dnia.

I to wszystko kosztem gigantycznych finansów, ponieważ rokrocznie systemy ubezpieczenia zdrowotnego wydają ponad miliard dolarów na preparat Abraxane12, kolosalną kwotę, która wystarczyłaby na naturalne leczenie tak wielu osób.

Ale nie, na to nie przewidziano budżetu.

Medycyna a gruba kasa

I podczas gdy doktor Soon-Shiong dalej lansuje się w towarzystwie kalifornijskich aktorów, raperów i koszykarzy, a nawet watykańskich kardynałów, pocieszmy się, że opowieści o grubej kasie to nic nowego w dziejach medycyny, wręcz przeciwnie.

Dawni filozofowie i lekarze tak duży nacisk kładli na moralność w medycynie właśnie dlatego, że pokusa wykorzystania cierpienia innych do niesłusznego wzbogacenia się zawsze była silna!

I tak – pierwszy prawdziwy lek stosowany w Europie na febrę – kora z chininowca, przywieziona przez jezuitów z Ameryki Południowej, został umiejętnie wykorzystany przez angielskiego szarlatana, Roberta Talbora, do uzyskania szlachectwa z rąk króla Karola II i rocznej pensji 2000 funtów w złocie od króla Ludwika XIV!

A jakże! Po stwierdzeniu skuteczności tego środka ten przedsiębiorczy człowiek wymyślił, że napisze książkę podważającą zastosowanie chininy i ostrzegającą przed nią ludność. Zalecał w zamian tajemniczy proszek swojej własnej produkcji, który – jak wyjaśniał – był naprawdę skuteczny.

I rzeczywiście, swoim proszkiem udało mu się wyleczyć Karola II, delfina Francji i królową Hiszpanii, wszystkich cierpiących na malarię. W rzeczywistości, jak to odkryto już po jego śmierci, jego proszek był… chininą13.

Jeszcze inną skuteczną rośliną przywiezioną w XVII w. z Ameryki Południowej była ipekakuana prawdziwa, stosowana na czerwonkę. Doktor Helwecjusz zainkasował od króla Ludwika XIV tysiąc złotych ludwików za swoją „recepturę” na czerwonkę, sam otrzymawszy ją… za darmo… od dzielnego kupca powracającego z Ameryki, który chciał leczyć chorych.

A zatem – nic nowego pod słońcem.

Zdrowia życzę,
Jean-Marc Dupuis

Reklamy
9 Maj 2016

CDC świadomie manipuluje danymi naukowymi ujawniającymi związek autyzmu ze szczepieniami

- autor: astromaria

Koalicja na rzecz leków wolnych od rtęci (CoMeD) powołując się na ustawę Freedom of Information Act (FOIA) uzyskała niedawno dostęp do kluczowych dokumentów ujawniających świadomą manipulację przez US Center for Disease Control and Prevention ( CDC ) duńskimi badaniami, które wykazały wyraźny związek pomiędzy szczepionkami zawierającymi związki rtęci z autyzmem.

W 2003 roku na łamach dziennika Pediatrics opublikowano raport dotyczący wspomnianych badań. Wynikało z niego, że usunięcie Thimerosalu i innych związków rtęci ze szczepionek spowodowało znaczący spadek zaobserwowanych przypadków autyzmu. Niestety, w skutek szerokich wpływów CDC ostateczna wersja raportu została przeinaczona a jego konkluzja odwrócona o 180 stopni. Z końcowego raportu paradoksalnie wynikało, że usunięcie związków rtęci przyczyniło się do znacznego wzrostu tego typu przypadków…

Jak wynika z ujawnionych dokumentów, oficjele CDC usunęli znaczną ilość danych ujawniających wyraźny związek pomiędzy Thimerosalem i autyzmem. Po opublikowaniu końcowego raportu jego autorzy skontaktowali się z CDC aby skorygować ich błędną interpretację wyników badań. Pomimo starań raport zawierający błędne dane został opublikowany na łamach dziennika.

W chwili obecnej gdy wspomniane naukowe oszustwo wyszło na jaw, CoMeD stara się nakłonić CDC do przeprowadzenia gruntownego śledztwa w tej sprawie i opublikowania oficjalnego sprostowania.

Na podstawie artykułu opublikowanego na stronie NaturalNews.com http://www.naturalnews.com/034038_vaccines_autism.html

Dokumenty znajdują się pod adresem http://mercury-freedrugs.org

Pozdrawiam!

Agnes

—————

Artykuł jest z 2011 roku – czy coś się zmieniło w tej sprawie? Niestety, chyba jedynie na gorsze!

9 Maj 2016

Lekarze nadal sypiają z koncernami farmaceutycznymi

- autor: astromaria

Stosunki między lekarzami a firmami farmaceutycznymi skupiają na sobie sporo uwagi, w miarę jak pojawia się coraz więcej raportów dotyczących szerzącej się korupcji pomiędzy tymi grupami. W 2009 roku badania z Uniwersytetu Harvard i Massachusetts General Hospital ujawniły, że 84 procent lekarzy ma powiązania z firmami farmaceutycznymi, oznacza to 10% spadek w porównaniu z poprzednimi latami. Jednak mniej więcej dwie trzecie lekarzy nadal przyjmuje od Big Pharma próbki leków etc. Około 14% nadal akceptuje płatności gotówką za swoje usługi.

W październiku ProPublica, Consumer Reports, and National Public Radio (NPR), upubliczniły raport na temat 7 bilionów dolarów wydanych w ciągu ostatnich trzech lat na nieetyczne praktyki. Pomimo tego Big Pharma nadal wydaje miliony dolarów na łapówki dla lekarzy, aby wpłynąć na wypisywane przez nich leki (http://www.naturalnews.com/030111_d…).

Pomimo tendencji spadkowej, firmy farmaceutyczne nadal mają wielki wpływ na lekarzy a szczególnie na leki, które wypisują oni swoim pacjentom. Wielu z nich nadal, ukrywając ten fakt przed opinią publiczną, przyjmuje prezenty, wyjeżdża na sponsorowane przez nich wycieczki lub przyjmuje płatności gotówką. Lekarze twierdzą, że tego typu praktyki nie mają wpływu na podejmowane przez nich decyzje.

Jak twierdzi Eric Campbel z Massachusetts General Hospital, autor raportu, firmy farmaceutyczne z pewnością nie wydawałyby milionów dolarów rocznie, gdyby tego typu praktyki okazywały się być nieskuteczne…

Na podstawie http://www.naturalnews.com/030349_doctors_Big_Pharma.html

Źródło NwoNews

9 Maj 2016

Korupcja jako wspólny mianownik FDA i Big Pharma

- autor: astromaria

Jak wynika z raportu opublikowanego na stronie OMSJ (Office of Medical and Scientific Justice), ostatnim kryterium, jakim kieruje się amerykańska FDA (Food and Drug Administration) podczas dopuszczania określonego leku bądź urządzeń medycznych na rynek, jest ich efektywność oraz bezpieczeństwo pacjentów.

Agencja ds. Żywności i Leków jest odpowiedzialna między innymi za kontrolę żywności, suplementów diety oraz medykamentów. Niestety, na dzień dzisiejszy FDA oraz przemysł farmaceutyczny są zdominowane przez korupcję do granic absurdu. W większości przypadków profity oraz chęć zysku stanowią kluczowy czynnik decyzyjny, co w konsekwencji doprowadza do zalewu rynku przez niebezpiecznie środki medyczne zagrażające coraz większej ilości pacjentów.

Praktyki stosowane przez FDA podczas zatwierdzania środków farmaceutycznych, polegające na negowaniu, a nawet zaprzeczaniu zagrożeniom związanym z ich stosowaniem nie są jedynie plagą naszej epoki. Ich początków można dopatrzeć się już w roku 1950, a prawdopodobnie nawet i wcześniej. Dobrym przykładem potwierdzającym powyższe tezy może być antybiotyk Panalba, wypuszczony na rynek w 1957r. przez firmę Upjohn. FDA przez wiele lat ignorowała i bagatelizowała skargi pacjentów, chroniąc tym samym zyski korporacji.

Dane pochodzące z tego okresu wskazują, że u ponad 20% pacjentów przyjmujących antybiotyk doszło do ciężkich reakcji alergicznych. FDA nie zrobiła nic aby temu zapobiec, lek nie został wycofany z rynku. Nawet wewnętrzne badania Upjohn’u nad Panalbą wykazały, że lek był mniej skuteczny, mniej bezpieczny, niż większość dostępnych na rynku alternatyw. W tym czasie zyski ze sprzedaży Panalby stanowiły 12% łącznych dochodów korporacji. FDA chroniąc jej interesy nie zrobiła nic.

Od tamtych czasów nic się nie zmieniło, FDA nadal współpracuje z firmami farmaceutycznymi autoryzując niebezpieczne, za to wysoce rentowne leki i inne wyroby medyczne zalewające nasz rynek. Oczywiście utrzymaniu statusu quo leży w interesach obu stron. W zamian za olbrzymie łapówki FDA zatwierdza leki, z których korporacje Big Pharma czerpią wielomiliardowe profity. Do użytku pacjentów trafiają środki, które nigdy nie przeszłyby normalnych i rzetelnie przeprowadzonych badań klinicznych.

W 2009 roku grupa naukowców mając tak serdecznie dość kryminalnych poczynań swojego własnego kierownictwa, wysłała do prezydenta Obamy ostro brzmiącą skargę, w której oświadczyli, że FDA jest do cna „skorumpowanym i zdeformowanym” urzędem. W swoim piśmie wyjaśniają, że kierownictwo urzędu „wystawia obywateli Stanów Zjednoczonych na zagrożenie”, stosując zastraszanie i cenzurowanie naukowej debaty w ramach FDA, „ignoruje poważne obawy ekspertów w sprawie nieszkodliwości i efektywności”. W dalszej części pisma stwierdzają, że:

kierownictwo rozkazuje, zastrasza i zmusza ekspertów FDA do modyfikowania naukowych danych, wniosków i zaleceń wbrew prawu, zasadom i przepisom oraz do akceptowania naukowo bezwartościowych klinicznych i technicznych danych

(link).

Na podstawie:

http://www.naturalnews.com/035641_corruption_FDA_Big_Pharma.html

http://www.omsj.org/corruption/fda-failures-continue-to-put-patients-at-risk

Opracowanie dla newworldorder.com.plAgnes

%d blogerów lubi to: